Przykro mi drogie panie, ale to panowie robią polskiego YouTube’a

Artykuł/Technologie 07.09.2014
Przykro mi drogie panie, ale to panowie robią polskiego YouTube’a

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

YouTube oglądam głównie dla rozrywki, traktując go jako alternatywę dla telewizyjnych kabaretów, które skończyły się wraz z rozpadem Kabaretu Moralnego Niepokoju i wszechobecnością Ani Mru Mru, które wyskakiwało z lodówki. Tylko Hrabi się jeszcze jakoś trzyma. Ale i ich mogę zobaczyć na YouTubie. Jasne, czasem dobrze poza śmiesznymi filmikami, obejrzeć coś, co pozwoli nam zasięgnąć informacji. Niestety, czego byśmy od polskiego YouTube nie oczekiwali, tam i tak będą królować panowie. Hej, babki, co z wami?

Kiedy myślę o kanałach, na które zaglądam widzę przed oczami galerię facetów i to nie dlatego, że są ładni. Owszem, wśród nich zdarzają się całkiem niezłe twarze, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że faceci na YouTubie mają na siebie pomysł.

Choćby i Gurgorecenzje, które trochę mnie przerażają oraz Niekryty Krytyk, którego osobiście zdzierżyć nie mogę i jego popularność jest dla mnie jakąś zagwozdką socjologiczną. Nawet jeśli niektórzy z nich nie robią niczego innowacyjnego, a po prostu recenzje różnych dóbr popkultury, to potrafią to sprzedać w taki sposób, że jestem zachwycona (vide: Mieciu, mój ostatni faworyt w tej materii; kiedy nowa recenzja?!).

UncleMroova na YouTube
UncleMroova na YouTube

W polskim YouTubie nie znajdziemy odpowiednika Jenny Marbles czy Nanalew.

Odnajdziemy za to mnóstwo kanałów poświęconych kobiecej urodzie. Z pięćdziesięciu z nich dowiemy się jak wydłużyć rzęsy, a ze stu kolejnych jaki wybrać lakier do paznokci na jesienny sezon. Nie uda nam się pominąć także informacji o tym, co nasze youtuberki zabierają ze sobą do szkoły w plecaku lub do pracy w torebce, a także jakie ostatnio zakupy zrobiły – od żywnościowych po ubraniowe. Tzw. haule zakupowe święcą triumfy od jakiś kilku lat w Internecie w ogóle.

Jasne, w morzu tych wszystkich gwiazdek, gwiazdeczek i dziewczyn całkiem niepopularnych, które gdzieś w piwnicy starą Nokią kręcą swoje filmiki, zupełnie gorzej niż Z Dupy, są kobiety robiące profesjonalne filmy poświęcone kosmetykom, makijażowi. Problem polega na tym, że oprócz profesjonalnych: kamery, oświetlenia, dźwięku, które i tak już są sporym sukcesem, liczy się coś jeszcze. A mianowicie: charyzma, dowcip, osobowość i sposób prezentacji. A tu niestety większość wypada gorzej. Czasami gorzej niż źle.

Na tle wszystkich youtuberek od wizażu pozytywnie odznacza się Red Lipstick Monster, czyli Ewa Grzelakowska-Kostoglu. Świetne podejście do tematu, energetyzująca osobowość i miły głos to jej znaki rozpoznawcze. Dzięki dowcipowi, lekkości, braku ckliwej muzyki w tle i wzorów rodem z kartek na imieniny potrafi zainteresować, przyciągnąć na dłużej. Ona po prostu ma do siebie dystans i taka postawa sprawdza się świetnie.

red_lipstick_monster
Red Lipstick Monster

Na uwagę zasługuje także Paulina Mikuła z „Mówiąc Inaczej”, która pokazuje, że kobieta może zrobić ciekawy program poświęcony nauce. Na jej kanale dowiemy się, jak poprawnie posługiwać się językiem polskim. Mikuła, dowcipna i pełna uroku pani profesor, jest ucieleśnieniem marzeń facetów o seksownej nauczycielce. A przy tym wszystkim to inteligentna i nienachlanie pewna siebie dziewczyna.

Niestety, po tych dwóch paniach nie ma długo, długo nic.

Dalej jest po prostu YouTube z tysiącami filmików niespecjalnie wartymi uwagi. Jasne, są jeszcze Lisie Piekło i Wobec Obiektywu, ale filmiki tej pierwszej mimo dobrego przygotowania są bardzo nierówne. Raz cicho się roześmiejemy, drugim razem jesteśmy niespecjalnie zainteresowani tym, co widzimy na ekranie, a za trzecim możemy się nawet lekko zniechęcić i zniesmaczyć. Wobec Obiektywu to z kolei żeńska, bardziej sfrustrowana i mniej swobodna wersja KolorowegoVloga. Nie zawsze po prostu ma się ochotę słuchać kto, z czego i dlaczego jest niezadowolony.

Polimaty
Polimaty

Faceci na YouTubie to genialne projekty, które do Internetu wnoszą coś więcej niż/poza:

    1. ich twarze;
    2. jadem i złośliwościami wymierzonymi we wszystko i we wszystkich (och, przecież narzekanie i kpienie są takie trendy!);
    3. informacjami o prywatnym życiu.

Wszystkie wcielenia Gonciarza, jego vlog z Japonii, świetne przygotowanie Radosława Kotarskiego, przed którym być może kariera telewizyjna stoi otworem, intrygujący koncept Jakóbika na własny talk-show czy zaangażowanie Abstrachujów i humor, który prezentują stawiają panie daleko w tyle. Nie konkretną panią. Nie Ciebie (jeśli jesteś Pauliną Mikułą albo Ewą alias Red Lipstick Monster), ale po prostu damską, polską część YouTube’a. Czy kobiety faktycznie oczekują wyłącznie kolejnych kanałów poświęconych kosmetykom, prowadzonych w oklepany (i w pewnym sensie sprawdzony) sposób? A może trzeba się pogodzić z tym, że to po prostu faceci mają jaja?

Wierzę, że gdzieś tam w odmętach YouTube’a kiełkują nowe gwiazdy, które przyciągną przed monitory dziewczyny i facetów, chcących się czegoś dowiedzieć, dobrze pobawić i popatrzeć na kogoś z osobowością. Jeśli właśnie nie wpadłaś na pomysł założenia vloga o kosmetykach i prywatnych zakupach, jest szansa, że będziesz to właśnie ty.

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

* zdjęcie główne: Shutterstock

 

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement