Kiedy w końcu PayPal beknie za blokowanie nieswoich pieniędzy?

Artykuł/Technologie 01.07.2014
Kiedy w końcu PayPal beknie za blokowanie nieswoich pieniędzy?

To nie może być kolejny przypadek. To wygląda na zautomatyzowany proces uderzony bezpośrednio w przedsiębiorców internetowych. I żadne wyjaśnienia związane z respektowaniem prawa tego nie tłumaczą. Za swoje praktyki PayPal powinien dostać porządnie po dupie. Przynajmniej medialnie.

O historiach rodem z horroru związanych z PayPalem słyszymy od dawna. „Zamrożenie zebranych pieniędzy do czasu wyjaśnienia sprawy” – to procedura PayPala, która potrafi zabić hitowy projekt, czy globalnie rozpoznawalny startup.

Zaczęło się od Wikileaks,

któremu PayPal zablokował konta w 2010 r. tłumacząc decyzję łamaniem przez serwis Juliana Assange’a regulaminu zabraniającego wykorzystywanie konta PP do „wspierania, promowania, lub zachęcania do działalności zabronionej przez prawo”.

To uruchomiło lawinę innych doniesień związanych z zatrzymywaniem pieniędzy przez PayPal, które dotyczyły głównie podmiotów zbierających fundusze w serwisach crowdfundingowych, w tym na najbardziej znanym Kickstarterze.

Jeden z takich przykładów opisywaliśmy na Spider’s Web w sierpniu ubiegłego roku.

Pieniądze włoskiego startupu GlassUp zbierane w serwisie Indiegogo zostały zatrzymane w PayPal, który nałożył na nie limit. Całość zebranych funduszy miała być uwolniona pod warunkiem, że produkt zostanie wprowadzony do sprzedaży. Bo tak.

Wcześniej problemy z PayPalem miał hitowy projekt konsoli Androida Ouya, który opóźnił debiut projektu finansowanego na Kickstarterze. Dziś z kolei czytamy, że inny niesamowity projekt, który miał sympatię medialną chyba całego świata – ProtonMail także ma problemy z pieniędzmi zbieranymi za pośrednictwem PayPala!

shutterstock_198038321

Na Indiegogo projekt super-bezpiecznego klienta poczty e-mail zebrał 283,5 tys. dol. w ciągu zaledwie 2 tygodni. PayPal zamroził konta szwajcarskiego startupu ze względu na to, iż „istniało podejrzenie, że ProtonMail nie działa legalnie, ponieważ musi mieć zgodę regulatorów na szyfrowanie maili”.

Mało?

Niedawno napisał do mnie zrozpaczony przedsiębiorca (nazwisko do wiadomości redakcji Spider’s Web), który przedstawił swoją przygodę z PayPalem.

Nasza historia (jestem członkiem zarządu w spółce) jest prosta w konstrukcji, ale i jakże stanowczo potwierdzająca znaną we współpracy z PP regułę.

Około 2 miesiące temu wprowadziliśmy testowo na niemiecki rynek produkt, należność za który postanowiliśmy przyjmować za pośrednictwem „zaufanego, znanego na całym świecie” PayPala. Bardzo drogie transakcje, ale wydawało się to gwarantować bezpieczeństwo.

Po przejściu weryfikacji, zniesieniu blokady poziomu rocznego obrotu, podpięciu i zweryfikowaniu kont i kart, dokumentów członków zarządu rozpoczęliśmy kampanię reklamowa (internet).

Przez niecałe 4 doby wdrażania kolejnych elementów marketingowych na koncie było już kilkanaście tysięcy euro (przy oczywiście adekwatnej inwestycji w promocje), gdy środki zostały zablokowane.

Po wypełnieniu kolejnych wymagań formalnych pojawiały się kolejne, żeby ponad miesiąc temu zatrzymać się na procesie – bez rezultatów, bez kontaktu z PayPalem.

Nasze straty na chwilę obecną wynoszą około 50 tysięcy złotych plus każdy dzień zwlekania z wprowadzeniem produktu na rynek, co oczywiście przekłada się na realne straty.

Dobre praktyki blogersko-dziennikarskie nakazywałyby skonfrontowanie sprawy u obu zainteresowanych stronach. Jednak mając na względzie inne podobne historie związane z PayPalem wydaje się to bezcelowe. Kolejna tego typu sprawa nie może być bowiem przypadkiem. Większość przykładów jest do siebie bliźniaczo podobna – PayPal zatrzymuje nieswoje pieniądze tłumacząc (o ile) to różnymi wewnętrznymi regulacjami.

imac

I co również znamienne – bardzo często kontakt z przedstawicielami PayPala jest utrudniony, by nie powiedzieć, że wręcz niemożliwy. W przypadku projektów, które są dynamiczne, które polegają na „chwili”, brak możliwości szybkiego rozwiązania problemu skutkuje nieodwracalnymi rozstrzygnięciami, często niepowodzeniem projektu.

Poszkodowany przedsiębiorca, który zwrócił się do nas tłumaczy:

PayPal udaje, że nie mają tu w Polsce biura a tylko skrytkę pocztową, co jest nieprawdą. Dowiedzieliśmy się, że szef sprzedaży na Europę Centralną PP urzęduje w Warszawie i jest Polakiem.

Nasz kontakt nie zamierza odpuszczać:

Do sprawy zaangażowaliśmy kancelarię, która obsługuje nasza firmę. Ta po zapoznaniu się z sytuacja i rzekomymi zapisami w regulaminie, na które oczywiście powoła się PP stwierdziła kategorycznie, że sprawa nadaje się dla polskiej prokuratury i takie też zawiadomienie w naszym imieniu zostanie złożone.

Aktualnie oprócz prokuratury, kancelaria gromadzi dowody podobnych naszemu przypadków celem złożenia pozwu zbiorowego i dodatkowo opiniuje u prezesa UOKIK stosunek działającego w Polsce PP do ograniczeń prawnych, które w tym kraju obowiązują.

Mam nadzieję, że naszemu kontaktowi uda się wyjaśnić swoją sprawę, podobnie jak twórcom ProtonMail. Mam też nadzieję, że PayPal w końcu beknie za swoją postawę. Abstrahując bowiem od wszelkich uwarunkowań regulaminowych, a nawet prawnych, charakter działalności prowadzonej przez PayPala powinien skutkować nastawieniem ultra pro przedsiębiorcom, którzy chcą wykorzystywać go jako pośrednika przy finansowaniu swoich projektów. Tymczasem PayPal nie dość, że nie pomaga, to na dodatek bardzo utrudnia.

Absurd i skandal? To mało powiedziane. Nie wahajmy się nazywać rzeczy po imieniu – to bandytyzm.

 

* zdjęcie główne pochodzi z Shutterstock

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement