Dziś zaczyna się E3 2014: oto co jako posiadacz Xboxa One chciałbym na nim zobaczyć

Felieton/Gry 09.06.2014
Dziś zaczyna się E3 2014: oto co jako posiadacz Xboxa One chciałbym na nim zobaczyć

Poniższy tekst nie zawiera nowych wieści na temat gier na konsolę Microsoftu. Nie znajdziecie w nim żadnych przecieków. To moja subiektywna lista tego, co chciałbym zobaczyć na tegorocznej największej imprezie dla graczy. I liczę na to, że do mojej listy dopiszecie swoje małe marzenia.

Nie jest szczególną tajemnicą, że, przynajmniej na razie, na obu next-genach nie ma właściwie w co grać. Obie konsole starają się zadowolić swoją ofertą gust każdego (i bardzo dobrze!), ale w efekcie z każdego gatunku oferta jest dość mizerna. Jedna, dwie znakomite gry z każdej kategorii i tyle. A konsole są już na rynku od listopada, więc większość nałogowych graczy zdążyła już wszystko co chciała, dawno przejść. Ja może jeszcze nie do końca, gdyż jestem graczem, który poza graniem pracuje i zajmuje się rodziną, ale wyobrażam sobie, że gdybym był pięć lat młodszy, to zacząłbym niecierpliwie oczekiwać nowości.

Na szczęście te nadchodzą. Już dziś na E3 2014 zarówno Sony jak i Microsoft obiecują, że będą nam z podniecenia drżeć  kolana. Nie będę pisał o obu konsolach, bo obu nie posiadam. Jestem zatwardziałym Xboksowcem, a pisanie o PlayStation pozostawię Szymonowi, który orientuje się w tym świecie dużo lepiej ode mnie. A więc zaczynamy wyliczankę. Pamiętajcie proszę, jest bardzo subiektywna. Ale dlatego też liczę na was, że w komentarzach wzbogacicie ją o swoje propozycje.

Quantum Break, czyli wracają mistrzowie dobrych opowieści

Nie ukrywam, że jestem fanem studia Remedy Games. Uwielbiam dobre opowieści w grach, a Sam Lake, główny scenarzysta studia, to jest mistrz tej dziedziny. Remedy Games stworzyło dwie części wspaniałego thrillera noir czyli gry Max Payne oraz jeszcze lepszego Alana Wake’a utrzymanego w klimacie najlepszych opowiadań Stephena Kinga. Ich gry są nie tylko świetnie napisane od strony fabularnej, ale również i technicznej. Silnik graficzny Maxa Payne’a był wykorzystywany do jednego z dem 3dmarka, a Alan Wake pokazywał potęgę Xboxa 360. Trudno się dziwić: Remedy Games zostało założone przez demoscenowców, a oni wiedzą jak pisać wysokiej jakości kod do gier.

Wiemy z całą pewnością, że Remedy Games pojawi się na E3 2014 ze swoją nową superprodukcja o nazwie Quantum Break. O samej grze wiadomo niewiele. Wiemy, że będzie to gra akcji z widokiem z perspektywy trzeciej osoby, że będzie posiadała cyberpunkowy klimat, znamy ogólny zarys fabuły (korporacja eksperymentowała z manipulowaniem czasem i zaszła w tym za daleko, światu grozi zagłada, my mamy ją powstrzymać) i wiemy, że gra będzie przeplatała się fabularnie z wysokobudżetowym serialem dostępnym na Xbox Video. Co ciekawe, odcinki tego serialu będą kręcone w kilku wariantach fabularnych. To oznacza, że kolejne będą wynikać z naszych poczynań w grze. Tę grę kupię w ciemno, nie czekając na recenzje.

Powroty królów „ścigałek”

Jednego jestem pewny, drugi pozostaje w sferze pełnych obaw marzeń. Ten pierwszy to sequel Forzy Horizon, o którym już pisaliśmy nieco szerzej. Pierwszą część uważam za absolutne mistrzostwo świata i chyba najlepszą grę tego typu, w jaką dane mi było grać. Idealny model jazdy, świetnie balansujący realizm i dobrą zabawę. Piękne, licencjonowane samochody i wspaniałe trasy z równie pięknymi krajobrazami. Świetna oprawa dźwiękowa i idealnie dobrany soundtrack muzyczny. Klasa. Nowa odsłona ma być oparta o silnik Forzy Motorsport 5, powinna więc wyglądać obłędnie. A w grach wyścigowych oprawa graficzna jest akurat bardzo ważna i wpływa mocno na zadowolenie z gry.

Niestety, druga nadzieja zostanie zapewne rozwiana. Jestem bowiem fanem serii Need for Speed, grałem w każdą część od pierwszej i każda była albo bardzo dobra, albo rewelacyjna. Niestety, coś z tą serią zaczęło się dziać i to coś niedobrego, a wybaczałem jej naprawdę wiele. Niektóre odsłony, które inni oceniali jako klapę, ja przechodziłem pełen radości i entuzjazmu. Ostatnich dwóch jednak nawet nie kupiłem. Ta gra przestała być fajną serią wyścigową z pościgami policyjnymi w tle, a zaczęła być… strzelanką. Jakieś impulsy elektromagnetyczne, pociski… przepraszam, ale to nie moja bajka. Chcę pięknych aut, pięknych tras i niesamowitych pościgów policyjnych, a nie Carmageddonu. Liczę na wielki powrót, ale zapewne się rozczaruję.

Porwij mnie w świat fantazji

Jestem gościem, który kocha dobre gry fabularne, ale niezbyt dobrze czuje się w klimatach fantasy. Zdecydowanie bardziej wolę miecze świetlne i miotacze laserowe od tarcz, zbroi i magii. I tak jak nie wątpię w to, że nowy Wiedźmin będzie prawdziwym hitem i grą wielce udaną, tak nie jestem pewien, czy zdecyduję się na zakup. Chcę innej opowieści – takiej, w której nie będę ratował Śródziemia od złego Pana Ciemności czy innego smoka. Wolę ratować galaktykę i odkrywać w niej nowe światy.

Wielkiej satysfakcji dostarczyła mi trylogia Mass Effect. Nie był to ani specjalnie złożony RPG (bliżej mu było do gier typu Gears of War), ani też nie miał wybitnie zaskakującej fabuły. Był wręcz miejscami wulgarny jeśli chodzi o swoją papkowatość. Ale miał coś w sobie. Świetnie wymyślony świat, barwnych, ciekawych bohaterów, patos i pompatyczność które tak lubię. Chcę takiej gry. Chcę i bardzo, bardzo mi takowej brak. Na razie nikt takowej nie zapowiada (mówi się o next-genowym odświeżeniu trylogii Mass Effect, ale chcę czegoś nowego).

A skoro już o kosmosie mowa, to czas na odświeżenie zapomnianego gatunku

Pamiętacie Wing Commandera? A może Tie Fightera czy X-Wing: Alliance? Takich gier już nie robią, nie licząc kilku niezależnych studiów tłukących tego typu gry wyłącznie na PC. Nie mam pojęcia dlaczego. Może są robione jakieś badania fokusowe, z których wynika, że nie ma popytu na tego typu gry? Mam nadzieję, że nie. Zwłaszcza, że Chris Roberts ciężko pracuje nad swoim Star Citizenem, ale ten będzie dostępny wyłącznie na komputery PC.

Chcę coś takiego na konsolę. Chcę znowu w swoim gwiezdnym myśliwcu bronić bazy wydobywczej w pasie asteroidów. A może wręcz chcę czegoś na wzór Privateera, czyli być przemytnikiem, szmuglerem niczym Han Solo podejmującym się trudnych, nielegalnych misji. Zadowolcie mnie, bo posucha na rynku jest okropna.

Half-Life 3 i nie będę silił się na wymyślanie chwytliwego podtytułu

Bo nie ma to sensu. Chyba każdy szanujący się gracz wie jak wielkim wydarzeniem w świecie gier były obie części Half-Life’a. W moim prywatnym rankingu druga jej część jest najlepszą grą pod każdym względem, w jaką grałem kiedykolwiek. Co więcej, jej fabuła się urywa, jasno sugerując, że będzie kontynuacja. Kontynuacja, której brakuje już od wielu, wielu lat.

O Half-Life 3 krążą legendy. Żadna z nich zapewne nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Jestem jednak przekonany, że Valve nie zapomniał o swoim największym, obok Steama i Counter-Strike’a (który, swoją drogą, jest modem do Half-Life’a) osiągnieciu w historii. Chcę wrócić do tego świata. Chcę znów wcielić się w Gordona Freemana i odwiedzić tamto uniwersum. Bardzo, bardzo tęsknię.

Chcę, by E3 2014 mnie zachwyciło. Mój Xbox One daje mi tonę dobrej zabawy, ale jak dotąd ani razu mnie nie ruszył. Ani jedna gra nie powodowała, że mówiłem „chrzanić robotę, chrzanić moją dziewczynę, chrzanić wszystko, tej nocy ja gram i mam was w nosie”. Mam nadzieję, że dziś i jutro zobaczę takie gry, które przywrócą mi wiarę, że znowu będzie na czym zarywać nocki. I tak jak nie lubię kończyć notek blogowych tego typu pytaniami, tak tym razem robię wyjątek: a wy na co czekacie? Jestem bardzo ciekaw tego, za czym wy wzdychacie. Komentarze pozostawiam do waszej dyspozycji.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement