Zamień flagowego Samsunga Galaxy S w tablet lub laptopa. Dokładnie tak, jak robi to Asus

Artykuł/Sprzęt 03.01.2014
Zamień flagowego Samsunga Galaxy S w tablet lub laptopa. Dokładnie tak, jak robi to Asus

Połączenie możliwości współczesnego telefonu komórkowego z większym ekranem tabletu lub nawet laptopa, jest od długiego czasu marzeniem wielu użytkowników i przedmiotem… nielicznych prób największych producentów. Nie można się w takim przypadku nie cieszyć z faktu, że właśnie do produkcji trafił jeden z najciekawszych tego typu projektów zeszłego roku – TransMaker.

Zaprezentowany po raz pierwszy w sierpniu 2013 przez Shenzhen Migoal Technology produkt, miał oferować mniej więcej to samo, co oferowany przez Asusa PadFone, ale z jedną zasadniczą różnicą. Do „stacji”, oferującej nam m.in. większy ekran czy dodatkową baterię, nie trzeba było montować specjalnie do tego przygotowanego i nieco niszowego modelu smartfona, a jeden z dwóch najbardziej popularnych smartfonów z wyższej półki – Samsunga Galaxy SIII lub SIV.

laptop galaxy

Przez następne kilka miesięcy o TransMakerze było cicho – nie znana była jego cena, data premiery czy nawet finalna specyfikacja, a jedyne przyjmowane zamówienia odbywały się w formie wczesnych rezerwacji, nawet bez jakiejkolwiek wpłaty. Tuż po rozpoczęciu nowego roku chińska firma zdecydowała się jednak na kolejny krok – ujawnienie wszystkich planów związanych ze swoim produktem oraz rozpoczęcie przyjmowania pierwszych prawdziwych zamówień za pośrednictwem serwisu Indiegogo.

W kwestii mechanizmu działania czy samej specyfikacji do samego końca nie zmieniło się zbyt wiele. Moduł z ekranem oferowany jest w dwóch wersjach. TR10, z wyświetlaczem o przekątnej 10,1”, rozdzielczości 1280×800, 10-punktowym multitouchem, grubością 10,7 mm oraz masą 525. Jego lepszy odpowiednik, skierowany dla bardziej wymagających odbiorców, oferuje już ekran 11,6”, o rozdzielczości FullHD (1920×1080), ma grubość 11,5 mm i waży 680 g. Każdy z nich pełni przy tym rolę dodatkowej baterii – w przypadku TR10 jest to 5000 mAh, natomiast TR11 ma już 8000 mAh. Połączenie z telefonem jest przy tym w pełni „przewodowe” – nie tracimy więc zapasu energii na połączenie Bluetooth w jakimkolwiek celu.

Ceny są przy tym zaskakująco niewygórowane,

choć należy zadać jeszcze pytanie o jakość wykonania oraz jakość zastosowanych komponentów. Słabszy model jest aktualnie wydatkiem rzędu 99$, natomiast za wersję z lepszym ekranem przyjdzie nam zapłacić 40$ więcej. Kiedy jednak produkt ostatecznie wejdzie do sprzedaży w sklepach, sytuacja przestanie już wyglądać tak ciekawie. Za TR10 zapłacimy już 179$, natomiast TR11 z ekranem FHD wyceniony zostanie na 220$.

wiekszy ekran dla galaxy s

Do bazy w postaci większego ekranu i telefonu Samsunga (ten oczywiście musimy dokupić oddzielnie), możemy dodatkowo zamówić jedno z dwóch akcesoriów. Pierwszym jest klawiatura, występująca w trzech wersjach – dla TR10 przewidziano klawiaturę wyposażoną w akumulator o pojemności aż 9000 mAh, natomiast dla TR11 – 10 000 mAh. Tańszą alternatywą w przypadku pierwszego z modeli może być dedykowana klawiatura z uchwytem na tablet, ale bez dodatkowego źródła zasilania. W przeciwieństwie do swojego pełnego akumulatorów odpowiednika może pochwalić się przede wszystkim większymi rozmiarami.

Drugi dodatek jest ciekawszy – do naszego zestawu telefon + ekran + klawiatura dołącza bowiem… drugi telefon. Jest to nic innego niż nieco bardziej zaawansowana słuchawka Bluetooth w formie klasycznego telefonu komórkowego. Przyda się oczywiście w sytuacji, kiedy nasz telefon jest „zadokowany” w tablecie lub komputerze. Za jej pomocą możemy nie tylko odbierać połączenia, ale także inicjować je, korzystając przy okazji z wbudowanej klawiatury.

Na razie, w ramach pierwszych zamówień, wszystkie te produkty oferowane są w pakietach.

I tak TR10 z klawiaturą (z akumulatorem) i telefonem Bluetooth będzie wydatkiem rzędu 169$ (klawiatura bez baterii – łącznie 148$), a droższa wersja (TR11) w takim samym zestawie zamknie się w kwocie 219$. Biorąc pod uwagę fakt, że w obydwu przypadkach jest to cena niższa, niż zapłacimy w sklepie za sam dock, oferta wydaje się być bardzo kusząca.

duzy ekran galaxy dock

W rzeczywistości jednak nie jest aż tak cudownie. Pierwsze egzemplarze trafią do klientów najwcześniej w marcu tego roku, a przy projektach tego rodzaju i takiej skali, trzeba zakładać, że dotrzymanie tego terminu niekoniecznie musi być gwarantowane. Kampania na Indiegogo jest i tak pewną formą przyspieszenia całego procesu – twórcy TransMakera zapewniają, że mają już wszystkich niezbędnych podwykonawców i dostawców utrzymanych w gotowości, ale niezbędne są teraz realne fundusze, aby ruszyć z tym wszystkim. Według ich deklaracji wszystkie przelane na ich konto środki zostaną pochłonięte przez produkcję.

Po drugie, TM nie jest idealny, o czym uczciwie jesteśmy informowani na stronie producenta.

W związku z faktem, że nie cały niezbędny kod źródłowy dostępny jest w formie otwartej, niemożliwe było zapewnienie co najmniej kilku istotnych funkcji. Przede wszystkim, przy zadokowanym telefonie, na ekranie „tabletu” nie jest wyświetlana informacja na ten temat – ekran po prostu wygasza się na czas połączenia przychodzącego. Poza tym nie do końca idealne jest funkcjonowanie urządzenia w trybie pionowym – nie tylko nie działa automatyczne obracanie treści ekranowych, ale także na ekranie głównym wyświetlane są dwa czarne pasy bo bokach. Do tego nie zagramy w gry, które wymagają akcelerometru i trybu pionowego – tylko te w poziomie będą działały poprawnie.

klawiatura przewodowa galaxy samsung

Do tego dochodzi jeszcze szereg innych wątpliwości. Co z jakością wykonania? Co z faktyczną wygodą dokowania telefonu i korzystania z telefonu Bluetooth? I przede wszystkim, pomijając nawet dość wygórowaną sklepową cenę, czy ten produkt ma w obecnej chwili racje bytu? Wsparcie jedynie dla dwóch modeli Samsunga, z których jeden doczekał się już swojego następcy, a drugi powinien się doczekać go w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wyklucza z grona kupujących tych, którzy ciągle gonią za nowinkami technologicznych, bo przecież w ich kieszeniach będzie znajdował się już telefon, który z pomysłową stacją dokującą nie jest zgodny. A jeśli nie oni mieliby kupić TrasMakera, to kto?

Dołącz do dyskusji

Advertisement