CES 2014: Nie tylko Google ma inteligentne okulary. W Las Vegas przetestowaliśmy sporo konkurencyjnych rozwiązań

Relacja/Technologie 09.01.2014
CES 2014: Nie tylko Google ma inteligentne okulary. W Las Vegas przetestowaliśmy sporo konkurencyjnych rozwiązań

Okulary okularom nierówne. Podczas CES 2014 przyjrzałam się gadżetom, które poszerzają możliwości wzroku lub mają za zadanie wyświetlać treści. Na żywo widać jak różnie producenci podchodzą do kwestii okularów, monokularów czy binokularów i jak mocno jeszcze nie wiadomo, jaka będzie przyszłość tych urządzeń.

Oculus Rift jest wspaniały. Nie byłam przekonana do tego urządzenia do grania, jednak po obcowaniu z nim i graniu w Eve Valkyrie zmieniam zdanie – doświadczenie jest wspaniałe.

Samo urządzenie jest stosunkowo lekkie, a po chwili zapomina się, że ma się je na głowie i wchodzi kompletnie w wirtualny świat.

Trafiłam do statku kosmicznego. Przed sobą miałam pulpit sterujący. Skierowałam głowę w dół – moje nogi. Rozejrzałam się dookoła – przestrzeń, drzwi, na górze sufit, za mną tył statku. Ruszyłam, statek leciał przez kosmiczną przestrzeń, a ja wciąż rozglądałam się na prawo i lewo szukając wrogów do zestrzelenia. Potem wykonałam szalone akrobacje wokół jakiejś starej satelity.

oculus rift 5

Poczułam się, jakbym faktycznie leciała w kosmosie. Robiąc beczkę zaczęłam niemal odczuwać przeciążenie, a po kilku minutach pościgu za wrogami zakręciło mi się lekko w głowie.

Grafika w prototypie Oculus Rift jest wspaniała. Jest to wersja FullHD i podczas gry ma się wrażenie obecności w wirtualnym świecie. Na tyle, że z Riftem na głowie i słuchawkami na uszach odcina się od świata zewnętrznego w całości. Ludzie grający wyglądają dziwnie – kręcą głowami, nie reagują na mówione do nich słowa.

Rift ma jedno przeznaczenie – gry. Dlatego odcina od świata i pewnie dlatego jest tak świetny.

Epson Moverio BT-200 to binokuary rozszerzonej rzeczywistości. Są całkowicie niezależne, czyli można używać ich bez parowania ze smartfonem. Dwa wyświetlacze projekcyjne – po jednym na każde oko – umożliwiają wyświetlanie obrazu 3D, a podłączony kablem kontroler sterowanie. Całość potrafi działać na baterii 6 godzin i działa na Androidzie 4.0 z przyszłą aktualizacją. Okulary wejdą do sprzedaży od marca, w Polsce od maja, w cenie 699 euro.

epson moverio 2

Zakładając je na nos nie spodziewałam się zbyt wiele, ale to, co zobaczyłam mocno mnie zaskoczyło.

Moverio nie przypomina Google Glass, to całkiem inna platforma. Obraz qHD wyświetlany jest centralnie w polu widzenia, a w środku znalazłam… Androida. Takiego jak w tabletach, i okazuje się, że Moverio może służyć do zwykłych androidowych czynności.

Glass, Spider's Web, 7

O Moverio napiszę osobny tekst, bo urządzenie jest tego warte, ale teraz zasygnalizuję w skrócie – Moverio nakłada dodatkową warstwę na całe pole widzenia – obracając się dookoła można widzieć inne obiekty i tak dalej. Sam wyświetlacz wydaje się przyjemny, ale miałam problem ze zmienianiem punktu skupienia wzroku z wyświetlanych informacji na to, co w tle i odwrotnie.

Takiego problemu nie miałam z binokularami Lumus DK-40. Tak wspaniale wykonanego wyświetlacza w okularach jeszcze nie widziałam – łatwo zmienić punkt skupienia wzroku do stopnia, w którym wyświetlane informacje stają się niemal niewidoczne, a sam obraz jest klarowny i wyraźny.

lumus 5

Binokulary to przede wszystkim platformy dla rozszerzonej rzeczywistości, a sama ich konstrukcja zakłada dosyć mocną ingerencję w rzeczywistość. Jest jeszcze trzeci rodzaj okularów, i te nie są do końca okularami. Chodzi o te w stylu Google Glass – wyświetlacze na jedno oko.

Lumus ma takie. Widziałam też monokular Vuzix M100. Ten pierwszy jest wysokiej jakości, jak monokular, Vuzix natomiast wygląda jak plastikowa zabawka i rozczarowuje obrazem.

vuzix 6

Wydaje się, że w tej kategorii na razie króluje Google Glass.

Wszystkie te urządzenia różni nie tylko forma, ale też podejście. O ile monokulary nadają się głównie do wyświetlania dodatkowych informacji, o tyle binokulary mogą służyć jako nieodłączni asystenci. A urządzenia projekcyjne, jak Oculus Rift czy okulary od Vuzix to po prostu monitory z poszerzonymi możliwościami. W zależności od widzimisię producenta wszystkie te wynalazki są albo autonomicznymi komputerkami albo wymagają podłączenia do smartfona czy komputera.

Najgorsze jest chyba to, że nie wiadomo, czy takie urządzenia w ogóle przyjmą się na rynku, a brak dobrego określenia kategorii i nazewnictwa form dokłada tu swoją cegiełkę.

Po rundzie po halach CES-a w celu sprawdzenia okularów i pochodnych mam mętlik w głowie. Wypróbowałam około 10 rozwiązań, żadne jednak nie zachwyciło i nie jest “kolejnym hitem” (no, prócz Rifta, ale to już wiadomo od zeszłego roku), a jedyne, czego się nabawiłam to ból oczu i dyskomfort przestrzeni do tego stopnia, że uginały się pode mną kolana.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement