Chciałbym, aby Twitter się rozwijał, ale on dryfuje niczym statek pozbawiony kapitana

Felieton/Social media 29.01.2014
Chciałbym, aby Twitter się rozwijał, ale on dryfuje niczym statek pozbawiony kapitana

Ćwierkacza bardzo lubię i korzystam z niego codziennie, a jeśli miałbym wskazać ulubiony serwis social media to byłby to właśnie Twitter. Niestety mam wrażenie, że twórcy tego portalu, a zwłaszcza osoby odpowiedzialne za aplikację mobilną służącą do jego obsługi, starają się mnie ze wszystkich sił do tego fajnego zniechęcić.

Twitter urzeka mnie formą. Jest znacznie mniej absorbujący niźli Facebook i Google Plus i aż prosi się, żeby korzystać z niego za pomocą smartfona. Ograniczenie wypowiedzi do 140 znaków i dość dyskretna ekspozycja treści multimedialnych pozwala mi na nadrobienia kilku godzin streamu w kilka minut, i to przy śledzeniu półtorej setki bardzo aktywnych osób i profili. Cenię sobie widok chronologiczny, dzięki któremu nie przegapiam wpisów, bo algorytm uznał coś za mało interesujące. Sam wysyłam przy tym własne komunikaty na Twittera częściej niż na inne profile social media, bo jest to po prostu prostsze, szybsze, wygodniejsze.

Niestety, twórcy serwisu najwyraźniej za nic mają sobie zaawansowanych użytkowników.

twitter

Chodzi o ludzi, którzy już dobrze wiedzą, czego od Twittera chcą. Twitter nastawia się na przypływ nowych duszyczek, które to włodarze serwisu próbują na siłę zatrzymać – a takie przynajmniej mam wrażenie patrząc na stronę www, o aplikacji mobilnej nie wspominając. Ukrycie powiadomień, wyciągnięcie na wierzch kart z polecanymi wpisami i propozycjami profili do obserwowania, to coś zupełnie odwrotnego, niźli to, czego życzliby sobie użytkownicy z kilkuletnim stażem.

Nie to, żeby mnie to zaskoczyło, skoro tak samo zostali wcześniej potraktowani deweloperzy aplikacji klienckich – najpierw pomogli zbudować od zera ten portal napędzając Twitterowi ruch, by następnie otrzymać swoiste „GTFO” w postaci zmian w API, drakońskich ograniczeń i limitowanych tokenów. Podobnie czuć się mogą dziś power userzy, bo zmiany na portalu i w aplikacji idą w stronę nakłania ludzi do częstszego konsumowania treści, niźli nadawania własnych 140-znakowych komunikatów i śledzenia konwersacji.

To jednak dopiero początek listy.

Screenshot_2014-01-28-10-11-12

Już pal licho te zmiany interfejsu, bo chcąc nie chcąc w końcu do nich przywyknę; zresztą zawsze tak jest po redesignie znanej strony lub aplikacji, z której korzysta się codziennie. Znacznie bardziej boli mnie od uidiotoodpornienia Twittera coś innego – taka brzydka cecha charakterystyczna dla programistów twórców www oraz oficjalnej i jedynej słusznej aplikacji na Androida. Tę cechę najlepiej chyba odda wyraz „niechlujstwo”.

Jak inaczej określić sytuację, gdy od roku lub dwóch na stronie www portalu nie są wyświetlane poprawnie liczniki postów, obserwujących i obserwowanych? Co nie wejdę na proponowany przez te algorytmy profil, to przypominam sobie, że istotne informacje znajdę dopiero na smartfonie –  gdzie liczniki działają poprawnie. Dziwi to tym bardziej, że od czasu pierwszego wystąpienia tego błędu strona główna została już kilkukrotnie odświeżona, a błąd jest kopiowany z wersji na wersję.

Aplikacja mobilna to rozczarowanie.

Screenshot_2014-01-28-10-24-47

To skupienie się na zmianach layoutu i problemy z cyferkami, to chyba zresztą tradycja całej ekipy, bo w smartfonowym wydaniu Twittera przez długi czas był podobny bug związany z niezerującym się licznikiem nieprzeczytanych powiadomień. Wygląda na to, że zespół tworzący Twittera sam z niego nie korzysta – bo nie wierzę, że im by takie błędy nie zaczęły doskwierać na tyle, by je wpisać na sam szczyt listy to-do.

To w końcu nie jest jakiś rocket science dla twórców www i aplikacji.

Co jeszcze? Twitter udostępnia nową wersję aplikacji, która ma „uprościć i ulepszyć dodawanie zdjęć”. Wszystko super, tylko dlaczego przestaje się pokazywać podgląd, a wyłącznie czarne tło? Nadal czekam na wprowadzenie osobnego dzwonka na DM-ki oraz możliwości przesyłania przez prywatne wiadomości linków.Już nawet nie chcę wspominać o tym, że dobrowolni testery wersji beta mają dostęp cały czas do starego layoutu, a zwykli użytkownicy dostają kolejne wersje wyglądające ewidentnie na rozwojowe.

Naprawdę chciałbym, aby Twitter się fajnie rozwijał, ale na razie to on trochę dryfuje niczym statek pozbawiony kapitana. Trudno oprzeć się wrażeniu, że lewa ręka nie wie, co robi prawa, a głową już od dawno tych rąk nie koordynuje ruchów. W momencie kiedy podstawowe szkolne błędy nie są poprawiane przez miesiące i lata, layout zmiana się kilka razy i wprowadza się zupełnie nowe funkcje, wiara w deweloperów zostaje zachwiana.

A entuzjazmu w klikaniu ikonki z wesołym ptaszkiem coraz mniej.

Zdjęcia Button keypad with tweet and bird closeup i LONDON – JULY 31: Social networking and microblogging site pochodzą z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement