Mobilni giganci w walce o rynek motoryzacyjny

Felieton/Motoryzacja 07.11.2013
Mobilni giganci w walce o rynek motoryzacyjny

Co wspólnego mają ze sobą byli i obecni giganci rynku mobilnego, tacy jak Apple, Nokia, BlackBerry czy Google z takimi markami jak Mercedes, Volvo, Audi, BMW czy Land Rover? Teoretycznie niewiele, ale jeśli przyjrzeć się uważnie, wszyscy z nich grają na wspólnym, dynamicznie rozwijającym się rynku. I współpraca ta prezentuje się naprawdę interesująco, tym bardziej, że w wielu przypadkach możemy nawet nie wiedzieć, że korzystamy z produktów Google albo BlackBerry.

Mowa oczywiście o tzw. samochodowych systemach informacyjno-rozrywkowych, czyli tym, co kryje się za ekranem wyświetlającym jeszcze kilka lat temu zaledwie podstawowe dane na temat naszego auta i (w dobrym przypadku) wskazówki nawigacyjne. Wybitnie jest przy tym o co walczyć – rynek tego typu rozwiązań ma osiągnąć w ciągu najbliższych pięciu lat wartość prawie 100 miliardów dolarów, przy czym skorzystają na nim nie tylko producenci rozwiązań i platform końcowych, ale także deweloperzy aplikacji i producenci podzespołów, którym również w udziale przypadnie miliardowy zysk.

mercedes_concept_s-class_coupe_top_view

Nic więc dziwnego, że w epoce coraz szybciej rozwijających się smartfonów i tabletów, przy jednoczesnym gwałtownym starzeniu się samochodowych systemów informacyjno-rozrywkowych, do gry wkraczają gracze z ogromnym doświadczeniem wyniesionym branży mobilnej.

Lista nie ogranicza się przy tym jednak wyłącznie do tych, którym wiedzie się najlepiej, czyli Apple i Google, ale uwzględnia także (i to na bardzo mocnych pozycjach) tych, którym powodzi się gorzej – BlackBerry oraz Nokię. Recepty na pewny sukces oczywiście nie ma, dlatego każdy próbuje rozwiązać problem inaczej – zaczynając od budowy niemal całkowicie niewidocznej dla końcowego użytkownika platformy, na której producent samochodów tworzy swój system, przez rozbudowanie opcji połączenia smartfonu z systemem samochodowym i wymiany danych albo wręcz przeniesienie możliwości smartfonu do „kokpitu”, aż po tworzenie kompletnych rozwiązań, wliczając w to UI. Który z producentów wybrał które rozwiązanie?

BlackBerry, a właściwie należące do firmy i w dalszym ciągu działające w dużej mierze niezależnie QNX, wybrało pierwszą z opcji. To właśnie wielokrotnie nagradzaną i chwaloną m.in. za możliwości modyfikacji, stabilność oraz wydajność platformę QNX Car w wersji 1 oraz 2 wybrała większość najpopularniejszych producentów. Co najważniejsze, praktycznie nikt, poza samymi twórcami samochodów, nie wie, że za działanie jego systemu audio, obsługę aplikacji nawigacyjnych czy połączenie z telefonem odpowiada właśnie produkt BlackBerry. Mimo to możemy go bez problemu odnaleźć w autach takich marek jak m.in. Audi (MMI), BMW (iDrive), GM, Hyundai (Mobis MTS), Land Rover, Porsche, Renault czy świętej pamięci Saab.

inteligenty_samochod

Oczywiście końcowa funkcjonalność całego układu zależy wyłącznie od producenta auta, podobnie jak i wygląd UI,

ale w „sercu” każdego takiego zestawu domyślnie mogą znaleźć się gotowe rozwiązania odpowiedzialne m.in. za dostęp do internetu i jego przeglądanie, połączenia Bluetooth i rozmowy telefoniczne (z funkcją wykluczania szumów tła), funkcje rozrywkowe dla pasażerów tylnego rzędu (np. dodatkowe monitory w zagłówkach), nadzór nad stanem pojazdu, nawigację z wykorzystaniem map Google i wyszukiwaniem POI oraz streaming audio z wykorzystaniem serwisu Pandora oraz wsparcie dla ponad 20 popularnych i przydatnych programów (Twitter, Poynt, Slacker, TuneIn, Weather Network, Facebook, Best Parking, etc.). Gdyby tego było mało, platforma QNX wspiera aplikacje tworzone w HTML5 lub pisane pierwotnie z myślą o Androidzie.

Volvo_Sensus_Connected_Touch_Asteroid_22

Nieco inaczej mobilne systemy operacyjne zdecydowało się wykorzystać Volvo w swoim najnowszym systemie Volvo Sensus Connected Touch.

W tym przypadku mamy do czynienia z „prawdziwym” Androidem (w wersji 2.3), ubranym w zaprojektowaną przez /chińską/ szwedzką markę w odpowiednie do obsługi w samochodzie UI. O ile więc trudno jest powiedzieć, że mamy tu do czynienia z czystym systemem operacyjnym od Google, o tyle dostęp do Google Play sprawia, że ekran w naszym aucie w końcu staje się tym, o czym marzy wielu kierowców – większym smartfonem lub po prostu niewielkim tabletem.

Część aplikacji (dostępna przez AsteroidMarket) jest oczywiście lepiej dostosowana do obsługi w pojeździe niż pozostałe (np. TuneIn, LiveRadio, Spotify, Deezer), jednak nie zmienia to faktu, że możemy za pomocą SCT sprawdzić pocztę, kalendarz, zsynchronizować nasze listy odtwarzania, skorzystać z kalkulatora czy skorzystać z przeglądarki internetowej.

Jeszcze inne podejście prezentuje natomiast Nokia i jej dział odpowiedzialny za tworzenie map.

Celem fińskiego producenta jest docelowo stworzenie systemów umożliwiających praktycznie całkowicie zdalne poruszanie się samochodu bez udziału kierowcy, jednak – jak sami przyznają jej przedstawiciele – jest to dopiero odległa przyszłość. Na razie podejmowane są pierwsze kroki w tym kierunku i jednym z najważniejszych jest zaprezentowana pod koniec sierpnia platforma Here Auto.

Nokia w aucie

Obecnie najważniejszym elementem systemu, jak łatwo się domyślić, jest aplikacja nawigacyjna oparta właśnie na mapach Nokii i wyglądająca niemal identycznie jak analogiczny program w wydaniu na Windows Phone. Na tym najnowszy produkt Nokii jednak się nie kończy i oprócz zwykłej nawigacji będziemy mogli m.in. skorzystać z aplikacji pomocniczej dla smartfonów z Androidem, Windows Phone czy iOS, za pomocą której sprawdzimy nie tylko dalsze wskazówki nawigacyjne (np. jeśli część trasy trzeba przejść pieszo po zaparkowaniu auta lub jeśli nie pamiętamy, gdzie je zaparkowaliśmy), ale również podstawowe informacje na temat naszego auta. Wśród nich znajduje się m.in. poziom napełnienia baku (wraz z informacją na ile jeszcze starczy i jak daleko jest do stacji), temperaturą, ciśnieniem opon czy licznikiem kilometrów z ostatniej trasy.

Również i w tym przypadku nie zabrakło niezbędnego SDK, z którego skorzystać mogą programiści lub producenci samochodów (którzy otrzymają również dostęp do bardziej zaawansowanych narzędzi). Podobnie jak przy QNX Car Platform, HERE Car wspierany jest przez potężną chmurę obliczeniową.

Cała platforma jest przy tym oprawiona w interfejs charakterystyczny dla produktów Nokii, mający być jednocześnie wygodny do obsługi podczas jazdy. Niestety produkt nie doczekał się jeszcze komercyjnego wdrożenia i Finowie są dopiero na etapie negocjacji i prezentacji swojego pomysłu partnerom.

iphone w aucie

Szansę na zdobycie części rynku dostrzegło także Apple,

prezentując w 2011 roku rozwiązanie umożliwiające wykorzystanie możliwości Siri tam, gdzie mogą się one okazać najbardziej przydatne – w samochodzie. Technologia Siri Eyes-Free miała zmienić sposób, w jaki komunikujemy się z samochodem, umożliwiając zaawansowane sterowanie głosowe nie tylko np. odtwarzaniem muzyki czy wybieraniem połączeń, ale także wysyłanie wiadomości, informowanie o nadchodzących wydarzeniach i nie tylko. Wśród współpracujących z Apple w tej kwestii firm znalazło się m.in. BMW, Jaguar, Mercedes, Land Rover, Audi czy Toyota.

O wiele większym wydarzeniem będzie jednak premiera innego standardu Apple – iOS in the Car, przenoszącego komunikację pomiędzy smartfonem tej marki a zestawem multimedialnym w samochodzie na nowy poziom. Celem jest tym razem zapewnienie bezpośredniego dostępu do najważniejszych funkcji telefonu za pomocą odpowiednio zoptymalizowanego i zmodyfikowanego UI. Na taką próbę wdarcia się do świata motoryzacji i stworzenie „systemu w systemie” będziemy jednak musieli poczekać co najmniej do przyszłego roku.

ios w aucie

Jako ciekawostkę można dodać, że iPad oferowany jest jako bezpłatny dodatek w wybranych modelach samochodów, jak np. w przypadku Rolls-Royce’a Phantom, w którym tablet firmy z Cupertino (wraz z dedykowaną klawiaturą) zintegrowano z rozkładanymi stolikami dla pasażerów tylnej kanapy.

To wszystko to oczywiście tylko niewielka część całego rynku, na którym swoje miejsce mają również podmioty nie biorące w ogóle udziału w walce o rynek mobilny. Nie wszystkie wymienione powyżej rozwiązania muszą także ze sobą konkurować – część z nich może się wręcz uzupełniać, a i prawdopodobnie za kilka lat wszystko to, co teraz wydaje nam się sporą nowością, okaże się być przestarzałym produktem. Niemniej jednak coraz szybciej zbliżamy się do momentu, kiedy może i nie całe samochody, ale przynajmniej ich systemy rozrywkowe będą w stanie dogonić możliwościami smartfony i tablety, a przy okazji nie będą wymagać do obsługi 500-stronicowej instrukcji.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement