Drogi Facebooku, gdybyśmy chcieli wyglądu iOS 7, to kupilibyśmy iPhone’y a nie Androidy

Artykuł/Social media 14.11.2013
Drogi Facebooku, gdybyśmy chcieli wyglądu iOS 7, to kupilibyśmy iPhone’y a nie Androidy

Wczoraj kolejna partia użytkowników Messengera dostała aktualizację aplikacji na Androida. Z Piotrkiem Grabcem testowaliśmy ją i oboje po kilkunastu minutach zaczęliśmy narzekać na ból oczu. Nowy komunikator od Facebooka nie pasuje do Androida i jest “Messengerem na iOS 7 tylko nie na iOS 7”.

W nowym Messengerze nie zgadza się wszystko, poczynając od ikony, która wygląda tak:

ikona messenger

Im dalej w las, tym gorzej, ale od początku.

Android jest specyficznym systemem. W odróżnieniu od iOS nie ma jednego, charakterystycznego wyglądu interfejsu. Oficjalnie w czystym Androidzie obowiązuje Holo, ale każdy producent tworzy własną nakładkę i praktycznie każda stylistycznie różni się od siebie diametralnie. HTC, Samsung, Sony, LG, Huawei i inni – każdy Android ma inny wygląd i jest to ogromny problem dla projektantów aplikacji.

Design pięściowonosowy
Design pięściowonosowy

Po prostu ciężko zrobić aplikację, która wygląda spójnie z resztą systemu na każdym smartfonie od każdego producenta. W ostatnim roku utarło się już, że tworzenie aplikacji Holo jest najbezpieczniejsze, bo stylistyka pozwala na pewne wariacje, ale jednocześnie wkomponowuje się mało boleśnie w nakładki.

Aplikacja Facebooka od dawna miała swój dosyć charakterystyczny wygląd i nawigację.

Usprawniania co jakiś czas, ogólne wpisała się w krajobraz Androida i chociaż nie została stworzona zgodnie ze wszystkimi zaleceniami dla deweloperów, to jest neutralna. Tak po prostu – nikogo już nie razi, nikogo raczej też nie zachwyca.

Wyglądający podobnie Facebook Messenger, również neutralny, dzięki takiej swojej nijakości i prostocie stał się hitem. Komunikator od Facebooka nie był nigdy wspaniały, ale ogromną bazą użytkowników i nieskomplikowaniem połączonym ostatnio z dodatkowymi funkcjami, jak Chatheads czy możliwość rozmów głosowych, tak naprawdę był ostatnio jedynym w miarę lekkim i wygodnym komunikatorem „dla ludu”. Nie przeszkadzało nawet to, że dymki rozmów jakieś takie lekko archaiczne – Messenger działał i był niemal niezawodny.

Nowy Messenger na Androida wygląda jak… Jakby nie był robiony na Androida.

W oczy rzucają się już inne kolory – stonowany niebieski zastąpiono bardziej nasyconym. Przebudowano nawigację. Teraz w trzech kartach dostępne są główne funkcje, a w widoku kontaktów można przełączać się dodatkowo między listą wszystkich osób posiadających Messengera a widokiem aktywnych kontaktów. Dobrze, że pomyślano o nawigacji za pomocą przesunięć w bok. Szkoda, że teraz by zobaczyć kto i w jaki sposób jest na czacie trzeba kilku kliknięć.

Szkoda też, że Messenger nie ma nic wspólnego z Androidem i przenosi na ten system mary cukierkowego iOS 7. Poczynając od jaskrawej kolorystyki, która najbardziej dokucza w widoku rozmowy w wyświetlanych jasnym tekstem na niebieściutkim tle, kończąc na nadużywaniu identyfikacji testowej wszędzie, gdzie się tylko da. Nawet w miejscach, gdzie wcześniej sprawdzały się doskonale ikonki i piktogramy.

Zamiast ikonki, że ktoś korzysta z Messengera na urządzeniu mobilnym na liście pojawia się teraz ogromny napis „W telefonie komórkowym”, który na ekranie smartfona potrafi zasłonić nawet imię i nazwisko. Zlikwidowano informację o tym, kiedy ostatnio ktoś był aktywny, nie ma też już powiadomienia, że ktoś przeczytał wiadomość mimo, że Facebook w końcu przyzwyczaił do tego użytkowników komunikatora.

Aplikacja domyślnie włączone ma kosmiczne dźwięki, które odzywają się w wielu momentach – przy pisaniu wiadomości i jeszcze przy bliżej nieokreślonych sytuacjach, te na szczęście można wyłączyć. Wyrażenie zgody na synchronizację kontaktów skutkuje dodaniem do listy osób ze skrzynki kontaktowej – czasem takich, których nie miało się nigdy na Facebooku i nigdy nie chciało mieć. Np. kontaktów ściągniętych z Google+ przez tamtejszą synchronizację z kontaktami w smartfonie.

Siedzę w telefonie. Bo mogę.
Siedzę w telefonie. Bo mogę.

Ogólna funkcjonalność komunikatora spadła.

Konieczność przełączania się pomiędzy widokami kontaktów, a drobne błędy typu wejście z ustawień „starej” w wyglądzie aplikacji Facebooka w ustawienia Messengera daje dysonans między stylistyką. Testując, stwierdziliśmy też, że Messenger jest odczuwalnie „cięższy” niż poprzednia wersja, a powiadomienia pojawiające się z nawet kilkuminutowym opóźnieniem już po przeczytaniu wiadomości czy znikające od tak Chatheads wywołują irytację.

Czy wspominałam, że teraz Messenger, łącznie ze sposobem wyświetlania kontaktów, jest kompletnie niespójny z wersją webową?

Nie wykluczam, że z czasem przyzwyczaję się do nowego Messengera, chociaż pretensje o traktowanie Androida jako odrzutka stylistycznego iOS 7 wywołuje u mnie ogromny sprzeciw.

Gdybym chciała tęczow-gradientowy iOS 7 i ból oczu, kupiłabym sobie iPhone’a!

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement