Strona spadła w wynikach wyszukiwania Google? To pewnie przez Pingwina

Artykuł/Technologie 08.10.2013
Strona spadła w wynikach wyszukiwania Google? To pewnie przez Pingwina

Autorem tekstu jest Jarosław Miszczak, pasjonat SEO, kierownik działu SEO/SEM w Go3.pl, autor bloga o marketingu internetowym jarekm.pl

5 października będzie z pewnością jedną z dat które zapamięta na długo branża SEO (Search Engine Optimization) oraz wielu właścicieli witryn, których strony z dnia na dzień poszybowały w dół w wynikach wyszukiwania w Google. Za to zamieszanie odpowiedzialna  jest aktualizacja algorytmu o niewinnie brzmiącej nazwie Pingwin. Jak podał na Twitterze szef działu do walki ze spamem w wynikach wyszukiwania, Matt Cuts, tego dnia uruchomiona została wersja 2.1 Pingwina, miała ona dotyczyć ok. 1% wyników wyszukiwania. Wydaje się to być niewiele, jednak sądząc z dyskusji toczących się w branży SEO w Polsce, aktualizacja mogła dotyczyć od kilkunastu do nawet 30% stron na wysokich pozycjach w wyszukiwarce.

Dlaczego moja strona spadła?

Pierwsza wersja algorytmu Pingwin została wprowadzona w Google wiosną ubiegłego roku. Miała na celu obniżenie pozycji witryn, które były promowane za pomocą niskiej jakości odnośników, w szczególności tych pozyskiwanych za pomocą systemów wymiany linków, z tzw. pressel pages czy innych stron budowanych wyłącznie z myślą o pozycjonowaniu. Dało się zauważyć, że narażone na karę były strony posiadające dużo odnośników z tzw. exact match anchor text, czyli z linkami zawierającymi komercyjne słowa kluczowe. Cierpiały również strony przeoptymalizowane, na których sztucznie i nachalnie upychano słowa kluczowe zamiast przyjaznej dla użytkowników treści.

Wydaje się, że aktualna wersja algorytmu zwraca uwagę na podobne czynniki o czym napisał Artur Strzelecki . Można przyjąć tezę, że główne założenia algorytmu nie uległy zmianie jednak jego działanie jest o wiele bardziej precyzyjne i silniejsze, niż w przypadku poprzednich generacji. Świadczy o tym z jednej strony zgodność co do przyczyn zainfekowania stron Pingwinem a z drugiej skala najnowszej aktualizacji – to prawdopodobnie najbardziej znacząca zmiana w ostatnich latach w polskim indeksie wyszukiwarki. 5 października zaczyna być przez branżę określany mianem czerwonej soboty, od czerwonego koloru wykresów obrazujących spadki pozycji.

Jak się bronić przed Pingwinem?

Należy zdać sobie sprawę z tego, że próby pozycjonowania strony są swego rodzaju walką z algorytmem wyszukiwarki i nierzadko działania podejmowane w tym zakresie stoją w sprzeczności z regulaminem wyszukiwarki. Często stajemy przed dylematem – czy chcemy uzyskać szybko i tanio pozycje na wybrane słowa kluczowe czy też zależy nam na stabilnych wynikach, których  uzyskanie będzie jednak o wiele bardziej kosztowne i zajmie więcej czasu. Często właściciele stron i pozycjonerzy decydują się na to pierwsze, tańsze rozwiązanie. Wobec ostatnich zmian wdrażanych przez wyszukiwarkę może to być jednak droga do nikąd.

Prowadząc działania SEO należy unikać następujących działań:

  • pozyskiwania dużej ilości linków, szczególnie w krótkim czasie
  • pozyskiwania linków  z niskiej jakości stron (pressel pages, masowe dodawanie do katalogów, stosowanie systemów wymiany linków)
  • pozyskiwania dużej ilości linków z anchor tekstem w postaci twardych słów kluczowych
  • upychanie słów kluczowych w witrynie (sztuczne wstawianie ciągu słów kluczowych w tytule, opisie czy treści strony)

Co zrobić, kiedy strona została już ukarana przez Pingwina?

Na takie pytanie nie da się precyzyjnie odpowiedzieć bez dogłębnej analizy prowadzonych do tej pory działań SEO. Można jednak strony zainfekowane podzielić na 2 grupy: te, których pozycje zostały obniżone o kilkadziesiąt lub kilkaset miejsc oraz takie, dla których pozycje spadły o kilka lub kilkanaście oczek. W przypadku tych pierwszych prawdopodobnie nie obejdzie się bez usunięcia szkodliwych linków, które przyczyniły się do nałożenia kary. Niestety, trzeba będzie po sobie posprzątać. W drugim przypadku wyjście może być łatwiejsze. Jeżeli aktualizacja obniżyła pozycje tylko nieznacznie, może to oznaczać, iż na stronę nie została nałożona żadna kara, tylko wyszukiwarka wykluczyła znaczenie sztucznie pozyskanych linków traktując je tak, jakby nie istniały. W tym przypadku zapewne wystarczy dobudowanie prawidłowego profilu linków, czyli pozyskanie wartościowych odnośników.

Należy przy tym pamiętać, że zgodnie z Wytycznymi Google dla Webmasterów każdy odnośnik do strony pozyskany w celu podniesienia jej rankingu w wyszukiwarce jest odnośnikiem sztucznym. Należy więc przede wszystkim dbać o wysoką jakość merytoryczną własnej witryny, aby użytkownicy internetu sami zamieszczali do niej odnośniki. Ale to już temat na osobny artykuł.

Jarosław Miszczak, pasjonat SEO, kierownik działu SEO/SEM w Go3.pl, autor bloga o marketingu internetowym jarekm.pl

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement