iOS7 to dzieło perfekcyjne – recenzja Spider’s Web

iOS7 to dzieło perfekcyjne – recenzja Spider’s Web

Siódma odsłona mobilnego systemu operacyjnego Apple’a przynosi największe zmiany wizualno-nawigacyjne od czasu premiery pierwszej wersji jeszcze wtedy iPhone OS w 2007 r. To kompletne przewartościowanie tego, z czym dotychczas kojarzony był interfejs iPhone’a – nie ma tu już ani imitacji fizycznych obiektów, ani obłych ikon. Jest za to poczucie ultranowoczesności, które otwiera wspaniałe nowe perspektywy przed kolejnymi innowacjami. Krótko mówiąc – ja jestem iOS7 zachwycony!

iOS7 używam na iPhonie 5 od zaledwie kilku dni, po tym, jak Apple wydał tzw. wersję Golden Master bety nowego systemu. Nie chciałem instalować wcześniejszych wersji beta iOS7, zarówno po to, by nie psuć sobie opinii ewentualnymi niedopracowaniami zbyt wcześnie, a także po to, by na świeżo móc przedstawić Wam pierwsze wrażenia z używania końcowego dzieła (Golden Master jest na 99% tą wersją, która została udostępniona dzisiaj jako oficjalna). To oczywiście nie oznacza, że nie zapoznawałem się zarówno z oficjalnymi prezentacjami systemu, jak i recenzjami kolejnych wersji beta publikowanych także na łamach Spider’s Web.

Teraz wiem, jak krótkowzroczną ocenę iOS7 przedstawiali ci, którym nie podobała się kolorystyka użyta w nowej wersji systemu Apple’a, czy wyglądzie poszczególnych ikon. Co ciekawe, najgłośniej swoje oburzenie nowym kierunkiem projektowania OS-u komunikowali ci, którzy mienią się najbardziej zagorzałymi fanami fenomenu Apple. To tylko potwierdza jak bardzo ograniczona jest ta grupa osób. Z pewnością nie należy jej traktować poważnie.

iOS7 to bowiem najbardziej postępowa rewolucja UI mobilnego systemu operacyjnego, z jaką mieliśmy dotychczas do czynienia w krótkiej historii rynku mobilnego po 2007 r. I tak jak to Apple był tym, który 6 lat temu wywrócił do góry nogami interfejs użytkownika urządzeń mobilnych, tak w 2013 r. to Apple na nowo go definiuje. Spodziewajmy się wszyscy podobnych zmian w Androidzie, Windows Phonie i innych mobilnych systemach, którym uda się przebić do głównego nurtu rynkowego.

A co najciekawsze, w iOS7 łatwo jest rozbijać nowości na poszczególne elementy i wskazywać: o, to zostało wzięte z Androida, a to przecież pierwszy raz było w Windows Phone. Tylko, że tu kompletnie nie o to chodzi. iOS7 trzeba oceniać w całości, jako jedno dzieło, na dodatek blisko powiązane z nowym hardware’em (głównie iPhonem 5C). Jeśli tak właśnie zrobimy, to dostrzeżemy przemyślany do ostatniego drobnego szczegółu koncept nowego typu UI, który na lata wyznaczy to, co będzie się działo na iPhone’ach, iPadach i zapewne innych urządzeniach technologii ubieralnych.

Kompletnie nowy wygląd

Pod względem wyglądu iOS zmienił się drastycznie i diametralnie. Przyciski nawigacyjne zamieniono na nawigację tekstową, wymieniono zestaw czcionek i zastosowano nowe animacje. Całość robi wrażenie podobne do tego, gdy zestawi się ze sobą dwie generacje tego samego produktu – tak jak w mgnieniu oka wiemy, która wersja samochodu BMW jest nowsza, tak w przypadku porównania iOS7 z iOS6 widać co jest nowe, nowocześniejsze i po prostu lepsze.

a) kolorystyka

Dużo krytyki spadło na kolorystykę iOS7. Naśmiewano się z kolorów tęczy, jaskrawości i przesytu. Ja natomiast widzę niesamowitą konsekwencję, która nie tylko zachowana jest wewnątrz samego software’u, ale także na styku integracji oprogramowania z hardware’em. iOS7 wydaje się być wręcz idealnie zaprojektowanym systemem dla kolorowego iPhone’a 5C, który – jak wskazują wszystkie znaki na niebie i ziemi – będzie teraz głównym iPhone’em w ofercie Apple.

iOS7_1

Ale nie chodzi tylko o nowe iPhone’y. Na iPhonie 5, na którym korzystam z iOS7, również wygląda to spektakularnie, nowocześnie i niezwykle konsekwentnie. Doskonałym zabiegiem stylistycznym było powiązanie wybranego zestawu kolorystycznego systemowych tapet z kolorem elementów nawigacyjnych, a także prześwitu nad nakładkami, jak chociażby pod wysuwanym z dołu panelu szybkich ustawień.

To sprawia, że kolorystyczny system iOS7 jest harmonijny i konsekwentny. Każdy kolejny element wynika z poprzedniego, nie ma konfundującego zaskoczenia użytkownika nagłymi zmianami. Jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak daleko sięga myślenie głównego projektanta Apple, Jonathana Ive’a związane z odpowiednim zarządzaniem kolorami – ich nasyceniem, ekspozycją i kontrastem w odpowiednich elementach nawigacyjnych.

b) animacje

Jednym z zupełnie nowych elementów w iOS7 są animacje. To one, wraz z innowacyjną paletą kolorystyczną, decydują o nad wyraz nowoczesnym odbiorze UI. Animacje są wszechobecne i wyjątkowo zauważalne, szczególnie przy pierwszym kontakcie z systemem. Gdy odblokowujemy ekran ikony aplikacji nie pojawiają się na pulpicie w tym samym momencie, lecz niejako wjeżdżają po kolei – najpierw dwie środkowe z drugiego rzędu, a następnie cała reszta w szybkim tempie jedna po drugiej.

Gdy z kolei wybieramy aplikację z lewego dolnego rogu to mamy wrażenie, że interfejs aplikacji wysuwa się właśnie stamtąd, po czym zapełnia cały ekran. Gdy wyjdziemy z tej aplikacji, to mechanizm animacji będzie odwrotny. Takich smaczków jest znacznie więcej. Na przykład, gdy zsuniemy ekran powiadomień, to odbije się nam on od dolnej krawędzi.

c) nawigacja

Nowe elementy nawigacji po systemie to najbardziej przydatne elementy w nowej wersji iOS. I mimo, iż większość z nich to rzeczy znane z alternatywnych, konkurencyjnych produktów, to podobnie jak w przypadku mechanizmu kopiuj/wklej, który Apple również nie wprowadził na rynek jako pierwszy, ale za to najlepiej zaimplementowany, nawigacja w iOS7 wydaje się być najlepiej przemyślana.

Panel szybkich ustawień, którego dotychczas tak brakowało w iOS został przez Apple dodany jako zupełnie nowy element niezwiązany z panelem powiadomień, jak jest to w przypadku Androida. W iOS7 wysuwamy go z dołu, a powiadomienia z góry ekranu. Dzięki temu, w obu przypadkach udało się zmieścić znacznie więcej rzeczy z obu kategorii.

iOS7_powiadomienia_1

W szybkich ustawieniach nie musimy niczego przewijać, w nic dodatkowo klikać, by zarządzać najbardziej popularnymi elementami – włączenie/wyłączenie WiFi, Bluetootha, trybu samolotowego, blokady ekranu, trybu nocnego z jednej strony, jasności, głośności, odtwarzania muzyki, AirDrop z drugiej i latarki, zegara, kalkulatora i aparatu fotograficznego z trzeciej – do tego wszystkiego mamy dostęp w jednym momencie.

iOS7_control_panel

Z kolei powiadomienia zostały fantastycznie naprawione. W końcu w iOS są przydatne – nie ma w nich chaosu, wszystko jest logicznie rozmieszczone i prezentowane. Co więcej, nowa zakładka „dzisiaj” to poniekąd odpowiednik Google Now w Androidzie, a pamiętajmy, że w iOS wciąż mamy przecież także Siri.

Świetną nowością jest także panel szybkiego przeszukania iPhone’a, który dostępny jest z dowolnego miejsca z poszczególnych pulpitów. Wystarczy tylko w dowolnym miejscu na ekranie wykonać gest palca w dół, by aktywować moduł przeszukiwania zawartości urządzenia.

iOS7_szukaj

Nowości nawigacyjnych jest znacznie więcej. Co chwilę odkrywam nowe elementy, jak chociażby nowy system odbioru połączenia telefonicznego, czy usuwania wiadomości w aplikacji Poczta.

I wszystko inne

I na tym mógłbym w zasadzie zakończyć. Trzy wyżej opisane elementy są najważniejsze. To one stanowią fundament zupełnie nowego doznania podczas korzystania z iOS7. Pozostałe nowości to konsekwencja wdrożenia nowego wyglądu, nawigacji i kolorystyki.

Choć oczywiście i tu nie brakuje bardzo interesujących udogodnień.

a) Safari

Najwięcej z systemowych aplikacji w iOS7 zyskała przeglądarka Safari. Zyskała ich na tyle, że wracam do niej po tym, jak w ostatnim czasie jako głównej używałem Chrome.

iOS7_Safari

Przeglądarka to najważniejsze narzędzie dostępne na smartfonie. Pierwsza wersja mobilnej Safari jako pierwsza w historii realizowała obietnicę „internetu w kieszeni”, o której mówił Steve Jobs. To od niej zaczął się boom na internet mobilny – właściciele stron internetowych tworzyli mobilne wersje swoich serwisów, a biznes szybko podchwycił wielki potencjał zarobkowy mobilnego internetu. Safari w wersji z iOS7 na nowo definiuje to, w jaki sposób wygląda i działa mobilna przeglądarka.

Wygląd Safari został zunifikowany z tym, jak ogólnie wygląda iOS7. Grube przyciski nawigacyjne zostały zastąpione lekkimi kreskami, które na dodatek chowają się przy przeglądaniu treści. Pasek adresu i przy okazji wyszukiwania jest wtopiony w tło, zachowując przy okazji kolorystykę podłoża. Mamy także zupełnie nowy, aktywny widok kart (chociaż ten element jest bardzo inspirowany konkurencyjnymi rozwiązaniami) oraz kilka nowych opcji, jak udostępnione łącza (treści polecane na Twitterze przez naszych obserwujących), czy pęk kluczy iCloud.

Najważniejszy jest jednak wizualny odbiór nowej Safari, a ten nie pozostawia złudzeń – to aktualnie najlepiej zaprojektowana mobilna przeglądarka internetowa na świecie.

b) aparat i zdjęcia

Jestem również pod dużym wrażeniem tego, w jaki sposób uproszczono interfejs aparatu fotograficznego przy wykonywaniu zdjęć, czy kręceniu wideo. Podczas gdy większość konkurentów upycha kolejne opcje, czyniąc UI aparatu coraz trudniejsze i bardziej czasochłonne w użyciu, Apple poszedł w prostotę – tutaj każdy jeden element opcji jest dostępny dosłownie pod jednym ruchem palca. Co ciekawe, tyczy się to nie tylko opcji wykonania zdjęcia (1:1, panorama, flash, itd.), ale także filtrów, które można testować na żywo zanim wykona się zdjęcie.

iOS7_wybór_filtrów

Z kolei zdjęcia zyskały zupełnie nową strukturę organizacyjną, która w logiczny sposób segreguje zdjęcia. Mamy więc: chwile, zbiory i lata, które grupują wszystkie zdjęcia w naszym strumieniu. Naprawiono też kilka niedociągnięć z poprzednich wersji, jak chociażby brak możliwości łatwego zaznaczania kilku zdjęć na raz, by podzielić się z nimi ze społecznością. Dodano kilka świetny udogodnień, jak chociażby zupełnie nowy moduł przekazywania zdjęć dalej.

iOS7_aparat 

c) Multitasking

Wszyscy wiemy, że dotychczas wielozadaniowość (multitasking) na iOS nie był najlepszy (łagodnie mówiąc). Ograniczał się do szybkiego przełączania się pomiędzy ostatnio otwieranymi aplikacjami. W iOS7 wreszcie mamy to, co powinno być od samego początku – aktualizację treści aplikacji w tle.

Rozwiązano to w naprawdę ciekawy sposób. System uczy się tego, z jakich aplikacji najczęściej korzystamy i z jaką częstotliwością, by preferować właśnie je względem innych programów. Dzięki temu na podglądzie stanu aplikacji, z której często korzystamy zobaczymy nowe treści nawet bez przechodzenia do pełnoekranowego trybu. Multitasking w iOS7 również bierze pod uwagę to, czy jesteśmy podłączeni do WiFi, by ograniczać pobór danych w tle.

iOS7_multitasking

Wizualnie wygląda to znacznie lepiej niż wcześniej, choć w tym przypadku trudno mówić o nadzwyczajnej innowacyjności Apple. Sposób prezentacji aplikacji działających w tle przypomina bowiem rozwiązania webOS, a także poniekąd Androida. Jednak podobnie jak w przypadku panelu szybkich ustawień, także i multitasking Apple zaimplementował to po prostu najlepiej na rynku, mimo iż w 75% powiela rozwiązania innych.

d) App Store

To jedna z najbardziej przydatnych nowości w iOS7 – w nowej wersji App Store można włączyć automatyczną aktualizację aplikacji. W moim przypadku przyda się to przede wszystkim na iPadzie, gdzie notorycznie miałem kilkadziesiąt aplikacji do ręcznej aktualizacji. Teraz proces ten zostanie zautomatyzowany.

Ciekawie zapowiada się również nowość „near me”, czyli aplikacje, które popularne są w danym miejscu. Przypuśćmy, że jesteśmy w Disneylandzie – teraz jednym stuknięciem w ekran możemy wywołać listę aplikacji związanych z tym miejscem.

iOS7_appstore

To nie tylko udogodnienie dla klientów, ale także dla wydawców aplikacji – teraz znacznie łatwiej będzie kontekstowo trafić do zainteresowanego odbiorcy. Podejrzewam, że ta jedna opcja może mieć bardzo mocne przełożenie na sprzedaż aplikacji w App Store.

e) Dzwonki i tapety

Zazwyczaj nie zwracam uwagi zarówno na dzwonki, jak i na tapety, jednak w przypadku iOS7 jest inaczej – zdecydowana większość nowych opcji dźwięków, zarówno dzwonków, jak i powiadomień, to kapitalne nowości.

Dotychczas zawsze używałem dzwonka, który jak w jak najbardziej zbliżony sposób imitował dźwięk starego dzwonka telefonicznego. W nowych dźwiękach w iOS7 są jednak tak miłe, nieinwazyjne melodie, że z przyjemnością zdecydowałem się na jedną z nich. Może to i głupie, ale po raz pierwszy dźwięki na urządzeniu mobilnym do mnie w pełni przemawiają. Nawet włączyłem niektóre dźwięki powiadomień. Dotychczas jedną z pierwszych rzeczy, które wykonywałem przy konfiguracji urządzenia było wyłączenie wszystkich dźwięków systemowych.

O tapetach już pisałem komentując nową kolorystykę iOS7, ale warto o nich wspomnieć jako o osobnych produktach, bo współgrają one doskonale z nową typografią systemu. Szczególnie dobrze prezentują się tapety z totalnym przejściem koloru z bardziej intensywnego na mniej intensywny. Apple przygotował kilka rodzajów takich tapet, które współgrają z kolorami nowych iPhone’ów 5C. Może to również głupie, ale wydaje mi się, że ten jeden element UI będzie miał gigantyczne przełożenie na popularność nowych smartfonów Apple’a.

f) Szybkość działania

Może to tylko złudzenie, ale wydaje mi się, że iOS7 działa znacznie szybciej od swojego poprzednika i to nawet z uwzględnieniem animacji. W ciągu kilku dni korzystania z iOS7 w wersji Golden Master nie napotkałem na żadną sytuację spowolnienia działania urządzenia. Co więcej, tam, gdzie wcześniej czasami trzeba było poczekać na odpowiedź systemu, jak chociażby w Safari przy sporym obłożeniu kart, teraz jest płynnie i bez żadnych przestojów.

To wielka przewaga iOS nad konkurentami, a w szczególności nad Androidem. Płynność, stabilność działania i szybkość reakcji pozostają na niezmiennym poziomie nawet po długotrwałym użyciu. W iOS7 ta przewaga jeszcze bardziej się powiększa.

g) Bateria

Na koniec jedna łyżka dziegciu – u mnie iOS7 powoduje znacznie szybsze wyczerpanie baterii. Do tego, że iPhone’a muszę doładowywać w ciągu dnia już się zdążyłem przyzwyczaić, ale niestety iOS7 jeszcze bardziej komplikuje sprawę. W ciągu dwóch godzin po odłączeniu od ładowania bateria pokazuje ponad 25% drenację, a w ciągu kolejnych dwóch poziom naładowania znajduje się już poniżej 50%. Co gorsza, nie ma większego znaczenia, czy smartfon jest w intensywnym użyciu, czy też w stanie gotowości.

h) o czym nie wspominam

iOS7 przynosi znacznie więcej udogodnień aniżeli te, które zostały wyszczególnione w niniejszej recenzji. Nie wspominam jednak o znacznie lepszym działaniu Siri, gdyż wciąż nie rozumie ona polskiego języka. Nie pisałem także o iTunes Radio, nowej usługi muzycznej od Apple’a, ponieważ w Polsce będzie dostępna dopiero pod koniec roku.

Nie pisałem także o nowych wersjach wszystkich aplikacji systemowych iOS. Odkrywanie wszystkich niuansików zostawiam bowiem Wam będąc pewnym, że czeka Was przy tym dużo zaskoczeń i zachwytów. Ja wciąż odkrywam kolejne małe smaczki nowego OS, które sprawiają mi sporo radości.

Podsumowanie

Nie wierzcie malkontentom, którzy narzekają na wygląd poszczególnej ikony na pulpicie iPhone’a. iOS7 to dzieło perfekcyjnie kompletne, które stoi w bliskiej korelacji do promocyjnego hasła nowego iPhone’a 5S – forward thinking (z ang. postępowe, przyszłościowe). Tak właśnie można nazwać iOS7 – to najbardziej postępowy, przyszłościowy i perspektywiczny mobilny system operacyjny w historii, a przy okazji prawdziwe nowe rozdanie Apple’a.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement