Najważniejsze w tym tygodniu: Jaka jest przyszłość mobilnej fotografii? Wybrałbyś PureView, Galaxy Zoom czy może moduły Sony QX?

Artykuł/Foto 08.09.2013
Najważniejsze w tym tygodniu: Jaka jest przyszłość mobilnej fotografii? Wybrałbyś PureView, Galaxy Zoom czy może moduły Sony QX?

Producenci sprzętu mobilnego dwoją się i troją, aby skusić nas do zakupienia własnych produktów. W ostatnich miesiącach swoje starania skupili głównie wokół fotograficznych możliwości smartfonów. Nokia lansuje technologię PureView, Samsung próbuje z hybrydami typu Galaxy Zoom, a Sony chce nas przekonać zewnętrznymi modułami z serii QX. Które z tych rozwiązań okaże się najlepsze? Jaka jest przyszłość fotografii mobilnej?

Marcin Połowianiuk: Zastanówmy się, co robi fotografii dobrze. Są to oczywiście matryce o dużych rozmiarach i optyka dobrej jakości, która także do małych nie należy. To dlatego lustrzanki cieszą się taką popularnością.

Tak się jednak składa, że aparaty w smartfonach, z racji miniaturyzacji, nie mają ani tego, ani tego. W ostatnim czasie obserwujemy wysyp pomysłów, jak temu zaradzić.

Lumia i technologia PureView to pomysł wsadzenia do smartfona dużej matrycy. Samsung Galaxy S4 Zoom z kolei na odwrót – jest to duża optyka (zoom optyczny), przy zachowaniu malutkiej matrycy. Sony poszło na całość i do swoich obiektywów QX wsadziło zarówno całkiem spore matryce, jak i porządną optykę.

Nokia Lumia 1020

Który kierunek jest najlepszy? W moim odczuciu odpowiedź jest prosta. Wygra to rozwiązanie, które zajmuje najmniej miejsca. W końcu w fotografii mobilnej chodzi o to, żeby była mobilna, a to wymaga niewielkich rozmiarów urządzeń.

Przyszłością są duże matryce, takie jak w Lumii PureView. Powód jest prozaiczny – duża matryca pozostaje płaska, jest więc stworzona do smartfona. A że „płaska” optyka będzie w takim przypadku odstawać poziomem? To prawda, ale inżynierowie dwoją się i troją, żeby zatuszować te braki software’owo, vide technologia PureView i jej (pozorne) 41 megapikseli.

Przed zakupem Lumii wiele osób odstrasza system Windows Phone. Jestem pewien, że gdyby podobne rozwiązanie trafiło do smartfonów z Androidem i iOS, na rynku nie byłoby miejsca na takie wynalazki jak Samsung Galaxy S4 Zoom, czy obiektywy Sony QX.

Piotr Grabiec: Marcin muszę się zgodzić z Twoją wypowiedzią. Smartfon ma być płaskim i mieszczącym się w kieszeni, wygodnym telefonem, a aparat z wystającym obiektywem i funkcją dzwonienia lub dodatkowy doczepiany obiektyw to zawsze będzie nisza. Nokia faktycznie rozwiązała sprawę mobilnej fotografii najlepiej i szkoda, że żaden producent urządzeń z Androidem nie poszedł w tę stronę. Wygląda na to, że Finom wyszło to nawet lepiej niż tajwańskiemu HTC z jego Ultrapikselami, chociaż pomysł był podobny: płaski telefon, większa matryca, więcej szczegółów.

GALAXY_S4_zoom__8

Duża matryca i najlepszy software nie zastąpią zoomu optycznego. Galaxy S4 Zoom to małpka z systemem operacyjnym i aplikacjami, która przy okazji może dzwonić. Ale dla większości ludzi smartfon nadal ma być telefonem, który przy okazji pozwala na instalowanie aplikacji i robienie zdjęć.

Jeśli chodzi o pomysł Sony z dodatkowymi obiektywami, to jest on naprawdę świetny – ale traktuję QX10 go jako gadżet i zabawkę. Miałem okazję się pobawić nim już na spokojnie w Warszawie, a niedługo opowiem o nim nieco więcej – bo ocena tej zabawki to dość złożona sprawa, której dziś jeszcze nie chcę poruszać.

Paweł OkopieńPaweł Okopień: Z pewnością rozwiązania takie jak Galaxy Zoom i obiektywy Sony QX znajdą swoich entuzjastów, ale nie oszukujmy się – będzie to nisza, tak samo jak… Lumia 1020 PureView. Dlaczego? Bo to wszystko rozwiązania pieruńsko drogie! W mobilnej fotografii królować będą średniej jakości aparaty 3, 5 albo 8 megapikseli, które będą robić przeciętne zdjęcia – bo takie będą w atrakcyjnie cenowo telefonach od operatorów.

Generalnie się z wami zgadzam. Tak jak powiedział Piotrek, w mobilnej fotografii rządzić będzie to, co użytkownik ma pod ręką. Nie ważne czy będą to 3 Mpx z Galaxy Mini, czy 8 Mpx z iPhone’a 5. W mobilnej fotografii amatorskiej liczy się moment, a nie jakość.

Jednocześnie widzę niesamowity potencjał w Sony QX10 oraz QX100 i jeśli wrażenia Piotrka i innych użytkowników będą pozytywne, to zapewne nabędę ten sprzęt. Dlaczego? Ponieważ, nie jestem żadnym fotografem. Potrzebuje zdjęć z wakacji oraz zdjęć podczas konferencji i innych wyjazdów. Jeżdżenie wszędzie z lustrzanką entry-level jest dość męczące, przynajmniej dla moich pleców. Mógłbym kupić coś z wymienną optyką, ale taki sprzęt, to kolejne dodatkowe urządzenie. Mam nadzieje, że „bezkorpusowiec” Sony spełni moje wymagania. To nie jest urządzenie dla wszystkich, ale dla wielu osób może okazać się ciekawą alternatywą.

Marcin Połowianiuk: Paweł – a powiedz szczerze – chcesz kupić QX, bo faktycznie go potrzebujesz, czy działa to na zasadzie gadżetu (tzn. fajnie byłoby mieć, ale można żyć bez tego)?

Wydaje mi się, że do takich konferencji i generalnie codziennych zastosowań, lepiej spisze się zwykły kompakt. Po pierwsze, kompakt jest niezależnym sprzętem, a co za tym idzie nie wymaga do działania sprawnego smartfona. W przypadku QX wystarczy, że bateria w smartfonie padnie, a moduł staje się bezużyteczny. Po drugie, kompakt zajmuje właściwie tyle samo miejsca, co moduł QX, inne są tylko proporcje urządzeń. Jeśli już nosić zewnętrzne urządzenie w torbie, to czemu nie pełnoprawny aparat? A jeśli chodzi o przekaz z konferencji – jest wiele kompaktów, które są wyposażone w Wi-Fi, więc zdjęcia z konferencji można wysyłać praktycznie na bieżąco.

Mnie zastanawia fenomen tych obiektywów. Są one obecnie najczęściej zamawianymi aparatami na Amazonie. Myślę, że po pierwszej fali entuzjazmu okaże się, że była to tylko chwilowy zachwyt.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

grabiec nowePiotr Grabiec: Jeśli chodzi o QX10 na konferencji, to się moim zdaniem nie sprawdzi. To nie jest pełnoprawne zastępstwo aparatu, tylko – co przypominam co chwilę – gadżet i zabawka. Uruchomienie trwa nieco dłużej, zapisywanie pojedynczego zdjęcia też kilka sekund. Kompakt z Wi-Fi sprawdzi się lepiej.

Ale nieprawdą jest, że QX10 nie działa bez telefonu. W końcu można robić zdjęcia samym „obiektywem” bo ma fizyczny spust migawki. Owszem, nie ma wizjera, ale… takie kamerki GoPro, na punkcie których świat oszalał, też nie mają.

Marcin Połowianiuk: Tyle tylko, że GoPro ma ultra szeroki kąt widzenia. Czyli wystarczy, że skierujesz kamerkę mniej więcej w kierunku, który Cię interesuje, a na pewno złapiesz w kadrze to, co zamierzasz. Moduły QX kuszą zoomem optycznym. Z kolei nie sposób jest wycelować w punkt bez ekraniku, kiedy używa się przybliżenia. Niby można używać modułów QX na najszerszym kącie widzenia, ale wtedy ich funkcjonalność całkowicie spada.

Paweł Okopień: Marcin w przeciwieństwie do Piotrka nie miałem jeszcze QX10 w ręku, ale zwykły kompakt w żadnym wypadku mnie nie przekonuje. Te sprzęty wyjątkowo szybko się starzeją. W grę wchodzi Sony NEX lub Olympus PEN, a to już kosztuje. QX10 czy QX100, jako uzupełnienie Canona 550D, wydaje mi się być naprawdę fajnym dodatkiem i ratunkiem w chwilach gdy nie chce mi się dźwigać lustrzanki.

Traktuje go jako alternatywne, dodatek. Tak samo jak GoPro to dodatkowe narzędzie do specyficznych zastosowań. Natomiast dla wielu QX10 może stać się tym dodatkiem do telefonów. Gdy na co dzień wystarczy im smartfon, a lepszy obiektyw od święta.

Nokia Lumia 1020_5

Dawid Kosiński: Według mnie Microsoft ma obecnie najlepsze rozwiązanie w swoich Lumiach. Sądzę tak, gdyż komórki nie używa się do robienia świetnych technicznie zdjęć, a do uchwycenia momentu, nagłego wydarzenia podczas którego nie mamy ze sobą aparatu. Widzę już, jak nagle na niebie pojawiają się meteoryty, które niszczą kawałek miasta, a miłośnicy fotografii szukają w torbie obiektywu, paruje go ze smartfonem i dopiero robi zdjęcie. Mając Lumię po prostu wyciągasz smartfon, klikasz i otrzymujesz w miarę dobre zdjęcie.

Mateusz NowakMateusz Nowak: Również uważam, że najwygodniejsze rozwiązania będą najpopularniejsze. Dlatego wierzę w sukces fotograficznych Lumii i im podobnych urządzeń.

Niemniej jednak spore grono geeków i gadżeciarzy może wybrać właśnie nowe obiektywy Sony. Znacząco zwiększają możliwości fotograficzne smartfona i są bardzo… seksi! Przez długi czas takie obiektywy będą wzbudzały uwagę innych osób i wywoływały efekt ŁAŁ. Osoby, które lubują się w takich ciekawostkach bez wątpienia skuszą się na Sony QX.

Paweł Okopień: Ja wierzę, że Sony QX10 czy QX100 nie trafią jedynie w gusta geeków, o czym świadczy szał na Amazonie. Co prawda urządzenie to lepiej będzie działało z topowym smartfonem. Ale dla ilu osób ciekawszym wyjściem może być zakup telefonu za 500 czy 1000 złotych i dokupienie obiektywu niż wydanie 3 tysięcy na Nokie 1020 czy Sony Z1.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement