Wolałbyś zostać Typowym Sebą czy bohaterem profilu „hejted”?

Felieton/Technologie 08.04.2013
Wolałbyś zostać Typowym Sebą czy bohaterem profilu „hejted”?

„Typowy Seba” zdobył serca facebookowiczan szturmem. Profil-kwintesencja dzieciaka z osiedla sprzed kilku, kilkunastu lat ma już prawie 140 tysięcy fanów, a sam profil jako fenomem opisało wiele serwisów internetowych. Sam fikcyjny bohater okrzyknięty został hitem. To pokazuje tylko bezmyślność internautów jako masy podążającej za rozrywką i nie poświęcającej ani jednej myśli konsekwencjom swoich kilkusekundowych wybuchów śmiechu.

Pamiętacie „Pana Andrzeja”, a tak naprawdę Janusza Ławrynowicza, policjanta z Pasłęka? Pan Janusz zdziwił się, gdy zobaczył, że jego zdjęcie ze strony komendy zostało wykorzystane do stworzenia najpopularniejszego chyba zeszłorocznego mema polskiego pochodzenia. Kto pewnie zachwycony amerykańskimi, rozprzestrzeniającymi się jak wirus memami, ot tak, wyciął twarz Pana Janusza, wkleił na biało-czerwone tło i zapoczątkował setki, jeśli nie tysiące obrazków traktujących typowych przywarach Polaków. Jak odbiło się to na autorytecie całkiem sympatycznego Pana Janusza, wszyscy wiemy.

Sprawa Pana Janusza stała się głośna – pisano o niej w mediach, tworzono materiały telewizyjne i sam mem przestał krążyć. Trochę z powodu znudzenia tematem, trochę dlatego, że ludziom zrobiło się nieco głupio. Każdy, kto zaśmiał się z „Pana Andrzeja” stał się odrobinę współwinny sytuacji. Jednak to internet! W internecie wszyscy mają pamięć złotej rybki, nie ponoszą żadnej odpowiedzialności, bo przecież w tłumie siła!

Idę o zakład, że chłopak, którego zdjęcie użyto by stworzyć „Typowego Sebę” nie ma o tym pojęcia. Najstarsze zdjęcie w sieci  użyciem jego wizerunki znalazłam z 2010 roku, z podpisem wyśmiewającym fanów hip-hopu. Co ważne, na podstawie źródeł wydaje się, że to faktycznie Polak. Pojawiają się też wątpliwe przesłanki wskazujące na to, że bohater tak naprawdę mieszka w Oławie niedaleko Wrocławia.

Zanim rzucicie się na mnie, by wbić mi do głowy, że przecież „Typowy Seba” to nic złego – wielu z nas było takimi osiedlowymi dzieciakami, które kupowały Maczugi za 50 groszy i wołało pod oknem pytania, czy kolega może wyjść na podwórko, odpowiedzcie mi na jedno pytanie. Czy chcielibyście, by ktoś bez Waszej wiedzy wziął Wasze kiepskie (czyli takie, na którym źle wypadliście) zdjęcie i przerobił go na mema? Czy chciałbyś stać się memem, którego nie da się kontrolować?

A może wolałbyś, by Twoi współpracownicy czy uczniowie, jeśli jesteś nauczycielem, stworzyli profil z cyklu „hejted: imię i nazwisko” i zamieszczali tam teksty tego typu?

hejted

 

Internauci krzyczą wciąż o wolności i niezależności internetu. W obronie swoich „praw” są nawet w stanie zorganizować się i wyjść na ulicę, by wyrażać swoje niezadowolenie. Jednocześnie nie wykazują ani krztyny czegoś, co jest podstawą dobrego współżycia w społeczeństwie – odpowiedzialności za własne czyny i zdolności do przewidywania konsekwencji. Co najgorsze, w domu ich tego nikt nie nauczył, tym bardziej nie nauczy też nasze prawo i odpowiednie organy.

Internauci całkiem słusznie czują się bezkarni. Poszkodowany, osoba której nie odpowiada używanie jej wizerunku czy osoba szkalowana w sieci nie ma praktycznie żadnych szans w starciu z prawem, które przenosi całą odpowiedzialność za znalezienie sprawcy na poszkodowanego, któremu każe wytaczać pozew cywilny. Przykład Pana Janusza unaocznił dosadnie, jak bardzo internet jest wyjęty spod prawa i że nawet funkcjonariusz służb publicznego zaufania nie ma co liczyć na pomoc. Bo przecież na trochę pomyślunku i empatii ze strony internautów nie ma co liczyć i wiadomo o tym od dawna.

Zresztą dlaczego ja się dziwię? Przykład przecież idzie z góry. Od żerujących na ludziach mediów, które kreują pseudocelebrytów tylko po to, by potem ich zniszczyć, wpychają nos w nie swoje, prywatne sprawy i nie mają żadnych granic.

Nie ma w tym człowieka. Nie ma w tym pomyślunku i odpowiedzialności. I nie zapowiada się, by ktoś nauczył ludzi tej odpowiedzialności. Internet bywa okrutny.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement