Kindle Paperwhite kontra Classic. To nie taki prosty wybór

Recenzja/Longform 15.04.2013
Kindle Paperwhite kontra Classic. To nie taki prosty wybór

Kindle Paperwhite to kolejna generacja genialnego czytnika ebooków wyprodukowanego przez Amazon. Jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym wyborem w swojej klasie. Jednak po jego zakupie nie jestem do końca przekonany, czy posiadacze modelu Classic i Touch powinni się spieszyć z wymianą.

Od kilku dni jestem posiadaczem nowego czytnika i mam na jego temat kilka przemyśleń. Obszerną recenzję Kindle Paperwhite napisała już Ewa, z którą się w sumie zgadzam. To świetne urządzenie, ale sam chciałem się skupić na aspekcie przesiadki na nowy czytnik z urządzenia poprzedniej generacji. Dla Ewy Paperwhite był pierwszym Kindlem, ja korzystałem wcześniej z szarej wersji Classic i po tej zmianie mam mieszane uczucia.

kindle-paperwhite-sw

Podświetlenie kontra lampka

“Killer feature” nowego Kindle to z pewnością podświetlenie, a może bardziej “nadświetlenie” ekranu. Technologia epapieru użytego w poprzednich generacjach czytników Amazona nie pozwalała na czytanie ebooków po zmroku i wymagała zewnętrznego źródła światła. Paperwhite posiada specjalną warstwę nad ekranem, która rozprowadza światło pochodzące z diod umieszczonych w dolnej części obudowy.

Dzięki temu epapier pozwala na czytanie w ciemności, ale zachował swoje właściwości i nadal nie męczy oczu. Co więcej, także w dziennym świetle sprawia, że ekran jest faktycznie jeszcze bardziej… biały. Podświetlenie to bez dwóch zdań zaleta tego urządzenia, a komfort czytania na Paperwhite jest nieporównywalnie większy niż w przypadku tabletu i smartfona, gdzie ekran faktycznie świeci prosto w oczy jak monitor i występuje efekt lustra.

Sam do tej pory w moim Classicu do czytania w nocy używałem kupionej za kilkanaście złotych w InMedio małej zewnętrznej lampki firmy Energizer. Nie było to rozwiązanie zbyt wygodne, dlatego zdecydowałem się na kupno Paperwhite i okazuje się, że pochlebne recenzje tego rozwiązania są w pełni zasłużone. Nie bez znaczenia dla wrażeń z czytania jest też większa rozdzielczość ekranu, ostrzejsze litery oraz kilka dodatkowych czcionek. kindle-paperwhite-back

Waga i dotykowy ekran

Niestety nowe urządzenie to nie same zalety, o czym obecne w sieci hurraoptymistyczne recenzje często zapominają. Kindle Paperwhite z podświetleniem ma minimalnie większe gabaryty oraz nieco więcej waży. Czytając nie korzystam z żadnej okładki, a po kilku godzinach z Paperwhite ręka wyraźnie bardziej się męczy, a urządzenie po prostu gorzej leży w dłoni. Jeśli dla kogoś Paperwhite jest pierwszym czytnikiem to nie zwróci na to uwagi, ale posiadacze Classica mogą niestety odczuć dyskomfort.

Na szczęście wymiary urządzenia są na tyle zbliżone do poprzedniej generacji, że moje etui wykorzystywane do transportu pasuje. Ale waga i wymiary to nie wszystko. Wybierając pierwszego Kindle zdecydowałem się na model z fizycznymi przyciskami. Na urządzeniu nie przeglądam sieci i nie robię pisemnych notatek, a klawiatura ekranowa potrzebna mi była wyłącznie do wpisania hasła do Wi-Fi.

Straszny zawód mnie spotkał, gdy Amazon zapowiedział Paperwhite wyłącznie w wersji z dotykowym ekranem. Okazało się, że moje obawy były słuszne. Ze względu na czuły na dotyk ekran w Paperwhite muszę teraz zawsze pamiętać o zablokowaniu ekranu, gdy chcę nawet na chwilę gdzieś czytnik odłożyć. Przez pierwsze dni ładnych kilka razy niechcący zmieniłem stronę łapiąc za ekran. kindle-paperwhite-classic-porównanie

Menu i odświeżony software

Ekran dotykowy to nie tylko problem z przypadkową zmianą stron, też zmiana nawigacji po czytniku. Co mnie miło zaskoczyło, jeśli chodzi o poruszenie się po menu, to jest ono jeszcze bardziej intuicyjne. Jedyne czego mi brakuje, to potwierdzenia wibracją naciśnięcia liter podczas wprowadzania tekstu, bądź przytrzymania dłużej palca na słowie lub tytule książki. Jestem do tego przyzwyczajony, ponieważ w ten sposób działa ekran dotykowy w moim smartfonie.

Warte odnotowania są też zmiany na plus w oprogramowaniu. Uwielbiam funkcję przelicznika czasu pozostałego do przeczytania obecnego rozdziału i całej książki. Dostosowuje się ona do szybkości przewracania wirtualnych kartek przez właściciela urządzenia. Z początku byłem sceptyczny, ale sprawdziłem ją kilkukrotnie i co mnie zaskoczyło, już po dwóch godzinach przewidywała czas z dokładnością co do minuty.

W nowym sofcie brakuje mi jedynie paska postępu widocznego na dole ekranu. Dzięki niemu mogłem zorientować się nie tylko ile czasu będę czytał obecny rozdział, ale też jak długie są kolejne. Ale licznik czasu to świetna i znacznie bardziej przydatna rzecz. Co prawda Amazon spokojnie mógłby zaktualizować software w wersji Classic i udostępnić tę funkcję wszystkim swoim użytkownikom – tak jak zrobił to z Kindle Touch. kindle-paperwhite-kontra-classic

Kupić z Allegro czy z amazon.com?

Swoją drogą mój Paperwhite to już piąty czytnik, który kupiłem w Polsce. Nie przeszkadza mi, że to wersja z reklamami na ekranie blokady i w menu, chociaż teraz po naciśnięciu przycisku blokady trzeba dodatkowo przejechać palcem po ekranie. Ważniejszy był dla mnie szybki odbiór osobisty na terenie Warszawy jeszcze tego samego dnia. Wiele osób odradza takie działanie sugerując zamówienie urządzenia prosto ze sklepu Amazon.

W moim przypadku okazało się, że kupno czytnika na Allegro zaoszczędziło mi sporo czasu i nerwów. Odebrałem osobiście czytnik zapakowany w pudełku, ale po dotarciu do domu okazało się, że posiada on na ekranie skazę. Taki pech. Chociaż nie przeszkadzała ona w czytaniu, odezwałem się do sprzedawcy, który wymienił mi czytnik na sprawny egzemplarz jeszcze tego samego dnia, a ja nie musiałem zgłaszać wady w Amazonie.

Zmieniać czy nie zmieniać?

Szkoda, że w Paperwhite zrezygnowano z szarej wersji kolorystycznej. Czarna dzięki złudzeniu optycznemu zapewnia nieco lepszy kontrast. Widać to porównując czarną i szarą wersję Classic, które posiadają dokładnie ten sam ekran, ale właśnie inny kolor obudowy. Paperwhite wygląda przez czarny kolor bardziej… pospolicie. Znacznie wyraźniejsze są też tłuste ślady po palcach na obudowie.

Z żalem stwierdzam, że nie mogę polecić tego czytnika z czystym sumieniem. W końcu jeśli ktoś do tej pory czytał papierowe książki, to jest przyzwyczajony do tego, że do lektury należy sobie zapewnić dodatkowe światło. Za kilka złotych można dokupić lampkę, a w awaryjnych sytuacjach można przecież przeczytać kilka rozdziałów książki na smartfonie, który zsynchronizuje ostatnio przeczytaną stronę między aplikacją i czytnikiem.

Nowa generacja nieco gorzej leży w dłoni, jest ciut cięższa, co niestety czuć po dłuższym czasie. Dotykowy ekran w moim przypadku ma więcej minusów niż zalet. Paperwhite jest w dodatku znacznie droższy od niedotykowej wersji Classic i po zakupie nie jestem pewien, czy faktycznie warto w niego inwestować. Ale nie zrozumcie mnie też źle – nowy Kindle to nadal genialne urządzenie.

Po prostu marzy mi się druga generacja Paperwhite, w której Amazon nie będzie musiał iść już na żadne kompromisy.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement