12345
Loading ... Loading ...
4.5 17 ratings.

Zdalnie sterowany quadcopter AR.Drone 2.0 – Recenzja Spider’s Web

Partnerem działu Spider's Web Testuje jest Expertcen.pl - nowa wyszukiwarka produktów. Znajdziesz w niej wszystkie produkty, których szukasz (nie tylko te, które testuje Spider's Web) w najlepszych cenach na polskim rynku!

AR.Drone 2.0 to zdalnie sterowany quadcopter, który lata tam, gdzie wskaże mu nasz smartfon lub tablet. Całą zabawę ubarwia kamera HD, pozwalająca na rejestrowanie materiałów wideo z naszych podniebnych przygód. Dron wpadł w moje ręce dobre dwa tygodnie temu i przez ten czas miałem okazję go intensywnie przetestować.

Nie wiem dlaczego, ale dopiero teraz postanowiłem zamówić AR.Drone 2.0. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że gdy kurier przyniósł paczkę musiał przedzierać się przez zaspy śniegu. Myślałem, że latanie quadcopterem zimą będzie niemożliwe, ale okazało się, że testy były przez to jeszcze bardziej przyjemne i miałem okazję pobawić się dronem w ciężkich warunkach pogodowych takich jak np. śnieżyca czy silny porywisty wiatr.

Budowa i wyposażenie drona

Twórcy drona mieli niełatwe zadanie. Musieli połączyć mocną konstrukcję ze stosunkowo niewielką wagą urządzenia. Dlatego budowa quadcoptera opiera się na dwóch skrzyżowanych ze sobą ramionach wykonanych z włókien węglowych na końcach których umieszczono silniki oraz śmigła. W centralnej części jest cała elektronika. Na wysięgniku z przodu jest kamera HD. Wszystko skrywane w styropianowym kokpicie, który dla usztywnienia i ochrony jest pokryty plastikową osłoną. W komplecie są dwa kadłuby. Jeden do latania wewnątrz mieszkania – posiada on styropianowe osłony śmigieł. Kadłub do lotów na zewnątrz nie chroni napędu, ale jest lżejszy.

AR.Drone 2.0

AR.Drone 2.0 łączy się ze smartfonem lub tabletem za pomocą WiFi. Po włożeniu akumulatora do quadcopera, ten automatycznie się uruchamia i tworzy sieć bezprzewodową. Aby rozpocząć kontrolę należy połączyć urządzenie mobilne z tą siecią WiFi i odpalić dedykowaną aplikację.

Cztery bezszczotkowe silniki (14,5 W) są bardzo mocarnymi jednostkami i w czasie zawisu maszyny kręcą śmigła z prędkością 28,5 tys. obrotów na minutę. Przyznam, że nie spodziewałem się, że dron będzie miał tak potężnego kopa.

Kamera HD umożliwia nagrywanie filmów wideo w jakości 720p i 30 fps. Szerokokątny obiektyw 92 stopnie pozwala na rejestrowanie naprawdę szerokich kadrów i nie ma problemów, aby uchwycić w oku drona wybrany obiekt.

W zestawie jest również ładowarka i jeden akumulator LiPo 1000 mAh.

AR.Drone 2.0

Cała wewnętrzna elektronika jest bardzo dobrze chroniona. Wzmocniona plastikiem obudowa ze styropianu skrywa wszystkie sensory i układy elektroniczne. Dodatkowo wnętrze kokpitu jest amortyzowane przez gąbkę, która tłumi ewentualne siły przenoszone na mózg drona w razie niespodziewanego zderzenia z przeszkodami.

Niestety koła zębate, które przenoszą obroty silników i wprawiają w ruch śmigła są niczym nie chronione. Również elektronika pod silnikami jest odsłonięta i narażona na uszkodzenia podczas zderzeń lub upadków.

Aplikacja mobilna

Aby dron wzbił się w powietrze, a następnie był naszymi oczami i latał gdzie tylko zapragniemy będziemy musieli zaopatrzyć nasz smartfon w specjalną aplikację. Oprogramowanie jest dostępne zarówno dla smartfonów i tabletów z Androidem oraz systemem iOS. Testowałem obsługę AR.Drone 2.0 z poziomu iPada mini i Samsunga Galaxy S II. Większych różnic w działaniu aplikacji nie ma, jedynie w iOS znalazłem funkcję pokazującą aktualną wysokość i prędkość lotu.

Sterowanie dronem jest bardzo proste, a program pozwala spersonalizować wiele aspektów związanych z lotem. Możemy w ustawieniach aplikacji ograniczyć zasięg maszyny oraz jej szybkość i kąty w jakich będzie się przechylała. Możemy również włączyć lub wyłączyć funkcję robienia fikołków oraz wybrać typ nawigacji. Są dwa takie tryby. Pierwszy polega na tym, że nawigujemy dronem i punktem odniesienia naszych manewrów jest właśnie ustawienie i położenie drona. Druga funkcja pozwala na sterowanie quadcopetrem względem naszego położenia. Dzięki temu nie musimy się zastanawiać nad tym, w którą stronę zwrócona jest maszyna i jak zareaguje na zadaną komendę.

Sterowanie dronem polega na nawigowaniu dwoma wirtualnymi dżojstikami lub też na jednym dżojstiku i ruchami smartfona. Obie są wygodne, jednak ja przyzwyczaiłem się do rozwiązania wykorzystującego żyroskop w telefonie. Aby wykonać fikołek należy dwukrotnie dotknąć ekran podczas lotu. Niestety maszyna wykonuje fikołek tylko w jednym wcześniej zaprogramowanym kierunku (w prawo, lewo, przód i w tył).

Z poziomu aplikacji możemy włączyć kamerę lub wykonać zdjęcia. Fotki oraz filmy wylądują w galerii telefonu. Istnieje też możliwość nagrywania multimediów bezpośrednio na pamięć USB podłączoną do AR.Drone 2.0.

Sterowanie

Na początku przygody z dronem warto latać na ustawionych parametrach na minimum. Prędkość wznoszenia, obrotów, kąty pochylenia itp. Pierwsze loty odbyłem w mieszkaniu. Zdziwiło mnie to, jak wielki przeciąg w mieszkaniu robi lecący dron. Postanowiłem wystartować z biurka i efekt był taki, że zbierałem potem wszystkie dokumenty po całym pokoju.

AR.Drone 2.0

Nie mam małego mieszkania (ok. 60 m2), ale latania w nim nie można zaliczyć do wielkiej przyjemności czy też niezłej zabawy. Mieszkanko w bloku to zdecydowanie za mała powierzchnia, aby odkryć moc drona i móc poszaleć.

Pierwsze loty w terenie zaliczałem nocą i niestety przy dużym wietrze. Zrobiłem taki błąd, że zabrałem obudowę do lotów wewnątrz budynków. Bałem się, że uszkodzę maszynę więc chciałem zapewnić jej większą ochronę. Efekt był taki, że duży kadłub działał niczym żagiel i dron zaliczył kilka fikołków oraz lądowań na plecach. Zabawa się kończyła gdy duży podmuch porwał quadcopter na dobre kilkadziesiąt metrów i rozbił o drzewo. Dron przeżył.

Nauczony tymi błędami wiedziałem już, że na zewnątrz nie ma sensu zabierać dużego kadłuba. Z czasem coraz pewniej pilotowałem quadcopter i nie stroniłem od fikołków i innych akrobacji w powietrzu. Dron lata raczej stabilnie, ale czasem potrafi nim nieźle rzucać i lot jest wtedy niestabilny. Niestety takie problemy występują również podczas całkowicie bezwietrznej pogody.

Houston mamy problem

Po dwóch tygodniach osiągnąłem poziom ekspercki i latałem już dronem na maksymalnych ustawieniach. Duże kąty odchylenia oraz maksymalna prędkość wznoszenia i obrotów to to, co tygryski lubią najbardziej. Niestety przy takich lotach potrafią zawodzić różne czujniki, którymi quadcopter jest przecież naszpikowany.

Zdarzyło mi się kilka wypadków. Zaraz po starcie dron wznosi się automatycznie na wysokość około jednego metra. Pewnego razu maszyna wystartowała i sama (bez dodatkowych komend) wzbiła się na wysokość około czterech metrów po czym uderzyła w gałęzie i spadła z hukiem na ziemię wbijając się w błoto.

AR.Drone 2.0

Zaliczyłem również kilka kraks podczas lądowania. Aby posadzić drona bezpiecznie na ziemi wystarczy nacisnąć jeden przycisk. Maszyna wtedy powoli obniża lot i zwykle miękko ląduje na czterech podporach jednocześnie. Niestety kilka razy zdarzyło się tak, że dron lądował i za wcześnie wyłączył silniki i spadał jak kamień z wysokości kilku metrów. Zwykle wychodził z tego bez szwanku.

Najczęstszym następstwem upadku było zabłocenie kół zębatych. Muszę tutaj zaznaczyć, że wystarczy JEDNO okruszek w kole zębatym, aby to zaczęło źle pracować. Wtedy takie śmigło kręci się wolniej i dron traci sterowność. Trzeba przerwać zabawę i dokładnie oczyścić zębatki. Nauczyłem się brać na spacery z quadcopterem scyzoryk i pędzelek za pomocą których wydłubywałem wszelkie nieczystości z przekładni i czyściłem je z najdrobniejszych paprochów.

Podczas ostatnich lotów testowych stała się rzecz straszna. AR.Drone 2.0 leciał dosyć szybko i na niskiej wysokości (ok. 1 m). Nagle wykonał fikołka i wylądował na grzbiecie. Wgniotła się przy tym plastikowa obudowa i kawałek styropianu. Dron latał dalej i przy podchodzeniu do lądowania quadcopter wpadł w jakieś dziwne turbulencje, po czym wyłączył silniki i spadł na ziemię z wysokości około czterech metrów. Uszkodzeniu uległo koło zębate, które przenosi napęd na śmigło.

Zadzwoniłem do firmy, która wypożyczyła mi sprzęt i poinformowałem o katastrofie lotniczej. Okazało się, że części te są wymienne i dron po moich testach trafi na serwis, gdzie zostanie prawdopodobnie wymieniona oś i koło zębate.

Podsumowanie

AR.Drone 2.0 to bardzo fajna zabawka. Gadżet nie tylko dla dziecka, ale i dużych chłopców. Pilotowanie jest stosunkowo łatwe, a wraz z podkręcaniem parametrów maszyny pilotowanie jej staje się prawdziwą sztuką. Genialną sprawą jest kamera HD, która pozwala na podglądanie tego co widzi dron. Bez niej nie byłoby tyle frajdy.

Niestety akumulator bardzo szybko się rozładowuje. W pełni naładowany pozwala na 10 – 15 minut lotu. Gdy wskaźnik pokaże już tylko 20% naładowania dron już nie wystartuje. Dziwne, że ⅕ pełnego naładowania nie pozwoli nam już na kilkuminutowy lot. Jednak jest na to sposób. Wystarczy odpiąć zasilanie i odczekać kilka chwil. Po ponownym podłączeniu system na nowo mierzy stan akumulatora i potrafi pokazać wtedy nawet 30%, co pozwoli dronowi na ponowne oderwanie się od ziemi.

Jeżeli kupiłbym własny quadcopter AR.Drone 2.0 to na pewno nabyłbym również kilka dodatkowych akumulatorów. Fikołki w powietrzu pochłaniają naprawdę sporo energii, więc zabieranie drona na spacer tylko po to, żeby polatać nim ok 10 minut mija się z celem. Zamienne baterie to konieczność i musicie się z tym liczyć.

Dron przysporzył mi wiele radości i świetnie się nim bawiłem. Jednak na pytanie czy planuję kupić sobie własnego, odpowiem, że nie biorę tego nawet pod uwagę. Sprzęt jest zdecydowanie za delikatny jak na moc, która w nim drzemie. Po dwóch tygodniach nauki latania i testów nie obyło się bez drobnych otarć, wgnieceń, czy pęknięć pancerza chroniącego styropian. Pamiętam też awaryjne lądowanie przy którym pękło kółko przekładni. Gdybym miał własnego drona to zapewne wydałbym masę pieniędzy na dodatkowe baterie i ciągłe naprawy.

Jeżeli jednak macie w sobie zmysł modelarza i ewentualne naprawy sprzętu nie przerażają Was, no i cena quadcoptera i dodatkowych akumulatorów nie jest przerażająca, to polecam AR.Drone 2.0, gdyż jestem pewien, że będziecie się świetnie bawić.

Sprzęt do testów wypożyczyła firma Horn Distribution S.A.

Obserwuj nas na Twitterze, polub na Facebooku lub dodaj do czytnika RSS.

Reklama

Reklama