Lem miał rację

Felieton/Technologie 22.02.2013
Lem miał rację

„Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.” – Stanisław Lem tak wypowiedział się kiedyś o internecie. Było to jeszcze w czasach, gdy internet był dobrem nieco luksusowym, a Dzieci Neostrady nie było jeszcze na świecie. Cytat ten jest wisienką na torcie potwierdzającą, że Lem widział przyszłość wcześniej, niż reszta ludzkości.

To nawet nie tak, że internet wyzwolił w ludziach jakieś specjalne pokłady bezmyślności, naiwności i wspomnianego idiotyzmu, choć takie czasem słychać wypowiedzi. Nie – internet po prostu pokazał je i unaocznił skalę tego zjawiska.

Internet przyjmie każdą głupotę

Weźmy ostatni głupawy łańcuszek z serii „walka z rakiem piersi, edycja druga, niepotrzebna”. Kobiety rozsyłają do siebie informacje o tym, że w ramach akcji zwrócenia uwagi na problem trzeba wklejać statusy oparte na dopasowaniu miesiąca daty urodzin do miejsca. W skutek tego powstaje sporo bezsensownych statusów o treści „Jadę do Kambodży na 10 miesięcy”. A ponieważ ma to odbywać się w wielkiej tajemnicy, to nikt poza postującymi delikwentkami za bardzo nikt nie wie o co chodzi i za bardzo nikogo to nawet nie obchodzi, to cała akcja „uświadamiania” z góry skazana jest na niewypał. Więcej pożytku byłoby gdyby panie regularnie sprawdzały swoje piersi i mówiły o tym koleżankom.

Zresztą, czego się spodziewać – można nabijać się z żebrolajków na Facebooku, ale co z tego, skoro one działają. Polubiłeś operatora a on wrzuca bezsensowne zdjęcie z głupim pytaniem? Poczekaj chwilę i zobacz te setki polubień i komentarzy. TO DZIAŁA!

Nie tylko nad Facebookiem unosi się widmo Lema – na Twitterze swojego czasu furorę robiło konto, które retweetowało zdjęcia idiotów, którzy właśnie dostali nowe karty kredytowe i chwaląc się tym całemu światu zamieszczali także ich zdjęcie. Co z takimi informacjami z karty można zrobić, wie już każdy średnio rozgarnięty byt ludzki.

Ilu ludzi straciło pracę, bo postanowiło oznajmić całemu internetowi, że ma durnowatego szefa, że klienci są debilami albo nawet zamieścić filmik z tego, jak traktuje jedzenie w restauracji? Ba, zdarzało się nawet, że poszukiwany przestępca wpadł, bo otagował zdjęcie na Facebooku miejscem, w którym przebywa.

Głupsi bo internet?

Można pisać elaboraty o tym, czy ludzie stają się głupsi z powodu internetu czy mediów społecznościowych i tytułować „Czy internet sprawia, że głupiejemy?”. Odpowiedź jednak jest prosta, jak przysłowiowy drut: nie, nie głupiejemy. W końcu za to możemy oznajmić swoją głupotę całemu światu w mgnieniu oka.

Gdyby Lem wciąż żył, to złapałby się za głowę, bo od jego śmierci internet znalazł tysiąc kolejnych sposobów na to, jak uwydatniać głupotę.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement