Możliwe, że zapłacimy za dostęp do YouTube, przynajmniej do części

30.01.2013
Możliwe, że zapłacimy za dostęp do YouTube, przynajmniej do części

Od dłuższego czasu spekuluje się o planach, jakie wobec YouTube’a ma Google. Bez wątpienia serwis odniósł wielki sukces, zmienił branżę telewizyjną definiując na nowo takie stacje jak MTV. Dla artystów i twórców treści stał się miejscem premier teledysków, zwiastunów filmowych czy miejscem, gdzie początek mają kampanie reklamowe i PR’owe. Google stawia jednak przed swoim serwisem dużo bardziej ambitne cele, do których realizacji konieczne są zmiany w tym wprowadzenie płatnych treści.

Firma z Mountain View chce, by YouTube stał się realną alternatywą dla tradycyjnej telewizji, czy to dostarczanej przez sieci kablowe, platformy satelitarne, jak również naziemnej telewizji cyfrowej DVB-T. W tym celu konieczne jest zbudowanie grona twórców, a w zasadzie kanałów, dostarczających treści na odpowiednim poziomie oraz to, by trafiały one do widzów regularnie. Zyski, jakie przynoszą reklamy twórcom publikującym na YouTube, o ile nie mają milionowych rzeszy odbiorców, nie skłonią raczej nikogo do porzucenia dotychczasowej pracy i poświęcenia się tworzeniu swojego autorskiego kanału, w szczególności w przypadku kanałów, nad których produkcjami pracuje większe grono osób.

Jednakże od dłuższego czasu Google pracuje z twórcami tak, by pomóc im dostarczać unikalne treści do serwisu. Latem ubiegłego roku pisaliśmy na łamach Spider’s Web o studiu telewizyjnym w Londynie, które zostanie udostępnione twórcom publikującym w serwisie na którego otwarciu Polskę reprezentował serwis kulinarny kotlet.tv.

Jak donosi serwis Ad Age, już wiosną tego roku w serwisie mają zostać wprowadzone opłaty za dostęp do wybranych treści. W zasadzie opłata taka miałaby funkcjonować jako abonament dostępu do treści publikowanych przez dany kanał. Miesięczna opłata miałaby się wahać pomiędzy kwotą 1 a 5 dolarów amerykańskich. Podobno rozważa się również wprowadzenia płatności pay-per-view (PPV), czyli za dostęp do konkretnych treści. Mowa jest między innymi o opłacie za wydarzenia na żywo, takie jak np. koncerty, konferencje, pokazy mody czy wszelkiej maści poradniki, typu jak z długopisu i gumy do żucia stworzyć wiertarkę wzorem MacGyvera.

Jednakże w całej tej historii najwięcej wciąż jest niewiadomych. Dla przykładu zagadką pozostaje to, czy przy płatnych materiałach wideo pojawiać się będą reklamy. Nie wiadomo również, jak uzyskane tą drogą wpływy będą dzielone pomiędzy twórców treści i sam serwis, choć ta kwestia najpewniej będzie rozwiązana tak, jak w przypadku funkcjonującego już programu partnerskiego. Ciężko też powiedzieć, jakie kanały mają szansę jako pierwsze znaleźć się w tym projekcie. Pewne jest jednak, w mojej ocenie, jedno – to, że wprowadzenie płatnych treści w serwisie jest ruchem, który musi nastąpić, jeśli Google faktycznie myśli nad konkurowaniem z tradycyjną telewizją czy serwisami VOD. Próby rywalizacji z Hulu czy Netfixem, Google już podjęło wprowadzając wersję beta Wypożyczalni YouTube dla użytkowników w USA.

Amerykańska firma ma ambitny plan – wedrzeć się na ekrany naszych telewizorów, zarówno poprzez Google TV jak i poprzez YouTube’a, a co za tym idzie serwowanie nam poprzez niego ciekawych unikalnych treści w serwisie. Jestem zdania, że to właśnie ta druga droga ma większe szanse na sukces. Rozwój rynku producentów telewizorów w kierunku oferowania coraz to ciekawszych aplikacji SmartTV, gdzie chyba w każdej z nich znajdziemy możliwość dostępu do YouTube’a, tylko ułatwia Google dokonywanie zmian w naszych przyzwyczajeniach i źródłach, z jakich czerpiemy treści wideo. Płatne treści w YouTube to kolejny fragment tej wielkiej układanki.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement