Biedronka albo blog. Wybrała to drugie. Dziś jest bogata

18.01.2013
Biedronka albo blog. Wybrała to drugie. Dziś jest bogata

Anna (23) z dolnośląskich Kostomłotów siedzi przed komputerem i dopracowuje różowe tło na swoim blogu, mówiąc jednocześnie: “gdyby nie ten poradnik, pewnie pracowałabym teraz w Biedronce po 12 godzin dziennie za najniższą pensję bez żadnych perspektyw na rozwój. To odmieniło moje życie”.

Anna ma bloga. Odwiedza go miesięcznie 200 tysięcy osób, a z reklam i z akcji sponsorowanych miesięcznie zarabia około 12-15 tysięcy złotych. Wszystko legalnie, na własną działalność z odprowadzanymi podatkami do urzędu. Anna nie jest jedyna – Dorota i Agnieszka też podążyły podobną drogą. Zarabiają trochę mniej, ale też są zadowolone.

Anna wrzuca na bloga zdjęcia swojego dekoltu, Dorota postawiła na macierzyństwo i sprawy z nim związane, a Agnieszka skupiła się na poradach. Wszystkie trzy oprócz bloga mają inne wspólne punkty – są młode, chciały znaleźć dobry sposób na zarabianie i zainspirowały się tym samym artykułem “Jak zostać słynną blogerką? 5 najlepszych sposobów”.

– Skończyłam szkołę, odebrałam dyplom i nie wiedziałam co dalej. Wysyłałam nawet po 50 zgłoszeń na różne stanowiska, ale albo zero odpowiedzi, albo wymagania z kosmosu. Do 25 lat, najlepiej 10 lat doświadczenia, dyspozycyjność 23 godziny na dobę, znajomość 6 języków i uprawnienia na wózki widłowe – mówi Anna. – Mam wykształcenie wyższe z całkiem dobrej uczelni, ale to nic nie znaczy. Szukałam sposobu, żeby zarabiać sama na siebie, móc wyprowadzić się od rodziców, ale nie miałam pomysłu na własną działalność. Ten poradnik spadł mi jak z nieba!

Badania z października 2012 roku przeprowadzone przez Instytut Badań Społecznych z Żyrardowa potwierdzają słowa Anny. Ponad 90% absolwentów uczelni wyższych po otrzymaniu dyplomu nie może znaleźć pracy, choć aktywnie szuka jej aż 30% z nich.

Dorota (19): – Po co mi studia? W technikum kosmetycznym, do którego chodziłam wiele dziewczyn od lat mówiło, że zostanie szafiarkami, czyli blogerkami modowymi. Ale ja wiem, że szafiarkom wcale nie jest łatwo, pojawiło się ich mnóstwo i ciężko jest się przebić. Zamiast tego, po przeczytaniu artykułu wpadłam na lepszy pomysł, tym bardziej, że zaszłam przypadkiem w ciążę – mówi.

We wspomnianym głośnym artykule opublikowanym na jednym z największych portali internetowych przedstawiono 5 sposobów na zostanie słynną kobiecą blogerką. W skrócie są to: różowa kolorystyka, słodkie zwierzątka, pokazywanie piersi, skupienie się na dzieciach i macierzyństwie oraz na poradach.

ciąża

 

Agnieszka (22): – Wybrałam porady, bo to chyba najprostsze i wymagało jak najmniejszego nakładu pracy. Wrzucę czasem coś krótkiego, a ludzie i tak wchodzą i czytają – pewnie zwabia ich różowy wystrój strony i dobre umiejscowienie w Google.

Na blogu Agnieszki przeczytamy o tym, jaką sukienkę wybrać na prywatkę, jak wykorzystać lekko zeschnięty chleb, ale też jak nie dać się naciągnąć w banku.

Na blogu Doroty z kolei można znaleźć mnóstwo zdjęć jej syna (9 miesięcy) w różnych pozach i przebraniach, okraszone drobnymi komentarzami o używanych produktach, zasypkach czy pieluchach. – Ludzie lubią prostotę, nie będę im opisywać naukowych szczegółów, tego mają pełno w internecie. U mnie jest lekko i przyjemnie dla oka. Wiele czytelniczek przesyła mi zdjęcia swoich bobasów. Czasem wstawiam je u siebie.

Anna jest najbardziej kontrowersyjna, chociaż pomysł na bloga w całości wzięła z artykułu. – Pomyślałam, dlaczego nie? Skoro Alicia Young z artykułu potrafiła odnieść taki sukces pisząc po hiszpańsku, to ja mogę robić to samo po polsku. Poza tym piersi były, są i będą zawsze na czasie.

Anna robi codziennie zdjęcie swojego dekoltu i wstawia na stronę z krótkim komentarzem. – Czasem przystrajam biust cekinami lub brokatem, a ostatnio zaczęłam eksperymentować z kilkusekundowymi filmikami, ale to chyba nie dla mnie. Za bardzo przypomina pornografię – mówi odważnie.

Na blogach zarabia się na wyświetlanych reklamach, ale też na treściach sponsorowanych. Dorota: – Często firmy z produktami dla dzieci płacą mi za wspomnienie o nich w podpisach albo żeby ich produkty pojawiły się na zdjęciach. Robiąc zdjęcie ustawiam je gdzieś w tle, potem czytelnicy pytają ‘A dobra ta zasypka?’ i firma ma dobrą reklamę a ja mam z czego żyć i jeszcze odłożyć. Nie podpisuję tego jako reklamy, bo po co?

– To codzienne praktyki blogerów – mówi Piotr Nowacki, doświadczony bloger uznawany za eksperta ds. blogosfery, który wydał kilka poradników na temat jak blogować (szacuje się, że jego dochody z blogowej działalności są bliskie 900 tysiącom złotych rocznie).

– Blogerzy poświęcają mnóstwo energii i czasu na blogowanie, więc nic dziwnego, że należy im się wynagrodzenie i że sami po nie sięgają. Dla marek i firm za to to świetna okazja na cichą, ale bardzo opiniotwórczą promocję. Wszyscy tak robią – dodaje Nowacki.

– Artykuł o tym, jak zostać słynną blogerką odmienił moje życie. Założyłam działalność, w końcu czuję, że robię coś sensownego i wiem, że jak synek podrośnie to będzie dumny z mojej zaradności! – mówi Dorota wklejając zdjęcia syna przebranego za pirata na bloga.

– Gdyby nie artykuł nigdy nie dowiedziałabym się, że róż jest tak ważny i definiuje najlepsze blogi kobiece. Świetnie komponuje się też z moim dekoltem. Wstyd? Mam się wstydzić swojego dekoltu? Nigdy nawet sutka nie pokazałam! – tłumaczy się Anna.

– Czasem zastanawiam się, dlaczego ludzie wchodzą na mojego bloga. Widocznie jestem dobra w tym, co robię! – chwali się Agnieszka.

Łącznie blogi dziewczyn odwiedza miesięcznie ponad 600 tysięcy osób. To więcej niż nakłady popularnych gazet i magazynów.

– Czasem tylko zastanawiam się, co będzie, gdy synek dorośnie – kończy rozmowę Dorota.

 

źródło grafiki tytułowej: http://www.flickr.com/photos/filipe93

Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest zupełnie przypadkowe

 

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement