Biedronka albo blog. Wybrała to drugie. Dziś jest bogata

18.01.2013
Biedronka albo blog. Wybrała to drugie. Dziś jest bogata

Anna (23) z dolnośląskich Kostomłotów siedzi przed komputerem i dopracowuje różowe tło na swoim blogu, mówiąc jednocześnie: “gdyby nie ten poradnik, pewnie pracowałabym teraz w Biedronce po 12 godzin dziennie za najniższą pensję bez żadnych perspektyw na rozwój. To odmieniło moje życie”.

Anna ma bloga. Odwiedza go miesięcznie 200 tysięcy osób, a z reklam i z akcji sponsorowanych miesięcznie zarabia około 12-15 tysięcy złotych. Wszystko legalnie, na własną działalność z odprowadzanymi podatkami do urzędu. Anna nie jest jedyna – Dorota i Agnieszka też podążyły podobną drogą. Zarabiają trochę mniej, ale też są zadowolone.

Anna wrzuca na bloga zdjęcia swojego dekoltu, Dorota postawiła na macierzyństwo i sprawy z nim związane, a Agnieszka skupiła się na poradach. Wszystkie trzy oprócz bloga mają inne wspólne punkty – są młode, chciały znaleźć dobry sposób na zarabianie i zainspirowały się tym samym artykułem “Jak zostać słynną blogerką? 5 najlepszych sposobów”.

– Skończyłam szkołę, odebrałam dyplom i nie wiedziałam co dalej. Wysyłałam nawet po 50 zgłoszeń na różne stanowiska, ale albo zero odpowiedzi, albo wymagania z kosmosu. Do 25 lat, najlepiej 10 lat doświadczenia, dyspozycyjność 23 godziny na dobę, znajomość 6 języków i uprawnienia na wózki widłowe – mówi Anna. – Mam wykształcenie wyższe z całkiem dobrej uczelni, ale to nic nie znaczy. Szukałam sposobu, żeby zarabiać sama na siebie, móc wyprowadzić się od rodziców, ale nie miałam pomysłu na własną działalność. Ten poradnik spadł mi jak z nieba!

Badania z października 2012 roku przeprowadzone przez Instytut Badań Społecznych z Żyrardowa potwierdzają słowa Anny. Ponad 90% absolwentów uczelni wyższych po otrzymaniu dyplomu nie może znaleźć pracy, choć aktywnie szuka jej aż 30% z nich.

Dorota (19): – Po co mi studia? W technikum kosmetycznym, do którego chodziłam wiele dziewczyn od lat mówiło, że zostanie szafiarkami, czyli blogerkami modowymi. Ale ja wiem, że szafiarkom wcale nie jest łatwo, pojawiło się ich mnóstwo i ciężko jest się przebić. Zamiast tego, po przeczytaniu artykułu wpadłam na lepszy pomysł, tym bardziej, że zaszłam przypadkiem w ciążę – mówi.

We wspomnianym głośnym artykule opublikowanym na jednym z największych portali internetowych przedstawiono 5 sposobów na zostanie słynną kobiecą blogerką. W skrócie są to: różowa kolorystyka, słodkie zwierzątka, pokazywanie piersi, skupienie się na dzieciach i macierzyństwie oraz na poradach.

ciąża

 

Agnieszka (22): – Wybrałam porady, bo to chyba najprostsze i wymagało jak najmniejszego nakładu pracy. Wrzucę czasem coś krótkiego, a ludzie i tak wchodzą i czytają – pewnie zwabia ich różowy wystrój strony i dobre umiejscowienie w Google.

Na blogu Agnieszki przeczytamy o tym, jaką sukienkę wybrać na prywatkę, jak wykorzystać lekko zeschnięty chleb, ale też jak nie dać się naciągnąć w banku.

Na blogu Doroty z kolei można znaleźć mnóstwo zdjęć jej syna (9 miesięcy) w różnych pozach i przebraniach, okraszone drobnymi komentarzami o używanych produktach, zasypkach czy pieluchach. – Ludzie lubią prostotę, nie będę im opisywać naukowych szczegółów, tego mają pełno w internecie. U mnie jest lekko i przyjemnie dla oka. Wiele czytelniczek przesyła mi zdjęcia swoich bobasów. Czasem wstawiam je u siebie.

Anna jest najbardziej kontrowersyjna, chociaż pomysł na bloga w całości wzięła z artykułu. – Pomyślałam, dlaczego nie? Skoro Alicia Young z artykułu potrafiła odnieść taki sukces pisząc po hiszpańsku, to ja mogę robić to samo po polsku. Poza tym piersi były, są i będą zawsze na czasie.

Anna robi codziennie zdjęcie swojego dekoltu i wstawia na stronę z krótkim komentarzem. – Czasem przystrajam biust cekinami lub brokatem, a ostatnio zaczęłam eksperymentować z kilkusekundowymi filmikami, ale to chyba nie dla mnie. Za bardzo przypomina pornografię – mówi odważnie.

Na blogach zarabia się na wyświetlanych reklamach, ale też na treściach sponsorowanych. Dorota: – Często firmy z produktami dla dzieci płacą mi za wspomnienie o nich w podpisach albo żeby ich produkty pojawiły się na zdjęciach. Robiąc zdjęcie ustawiam je gdzieś w tle, potem czytelnicy pytają ‘A dobra ta zasypka?’ i firma ma dobrą reklamę a ja mam z czego żyć i jeszcze odłożyć. Nie podpisuję tego jako reklamy, bo po co?

– To codzienne praktyki blogerów – mówi Piotr Nowacki, doświadczony bloger uznawany za eksperta ds. blogosfery, który wydał kilka poradników na temat jak blogować (szacuje się, że jego dochody z blogowej działalności są bliskie 900 tysiącom złotych rocznie).

– Blogerzy poświęcają mnóstwo energii i czasu na blogowanie, więc nic dziwnego, że należy im się wynagrodzenie i że sami po nie sięgają. Dla marek i firm za to to świetna okazja na cichą, ale bardzo opiniotwórczą promocję. Wszyscy tak robią – dodaje Nowacki.

– Artykuł o tym, jak zostać słynną blogerką odmienił moje życie. Założyłam działalność, w końcu czuję, że robię coś sensownego i wiem, że jak synek podrośnie to będzie dumny z mojej zaradności! – mówi Dorota wklejając zdjęcia syna przebranego za pirata na bloga.

– Gdyby nie artykuł nigdy nie dowiedziałabym się, że róż jest tak ważny i definiuje najlepsze blogi kobiece. Świetnie komponuje się też z moim dekoltem. Wstyd? Mam się wstydzić swojego dekoltu? Nigdy nawet sutka nie pokazałam! – tłumaczy się Anna.

– Czasem zastanawiam się, dlaczego ludzie wchodzą na mojego bloga. Widocznie jestem dobra w tym, co robię! – chwali się Agnieszka.

Łącznie blogi dziewczyn odwiedza miesięcznie ponad 600 tysięcy osób. To więcej niż nakłady popularnych gazet i magazynów.

– Czasem tylko zastanawiam się, co będzie, gdy synek dorośnie – kończy rozmowę Dorota.

 

źródło grafiki tytułowej: http://www.flickr.com/photos/filipe93

Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest zupełnie przypadkowe

 

Dołącz do dyskusji

  • Damian

    Gdzie adresy tych blogów?

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    Eeeeee, Ty tak na serio?

  • gall anonim

    wtf?

  • Krisuu

    Chciał dekolt obejrzeć, zrozum go :)

  • http://www.facebook.com/people/Kamil-Pawlik/100000967882614 Kamil Pawlik

    Przemek też przed strachem pracy w Biedronce założył bloga :P

  • ewqaewqa

    „piersi były, są i będą zawsze na czasie.” Amen?

  • Damian

    Mi ten artykuł wygląda na jakieś brednie spłodzone w umyśle twórczej redaktorki oparte na strzelaniu jakimiś liczbami i wypowiedziami fikcyjnych osób. Nie widzę żadnych linków do blogów postaci z artykułu, które mogłyby nadać temu jakąkolwiek wiarygodność…

  • Nix

    Gdzie są cycki pytam się!

  • cojaturobie

    typowy naglowek typowa wyssana z palca tresc. to pastisz nie?

  • http://www.facebook.com/Amat3uR Maciej Gajewski

    Ciepło, ciepło…

  • ewqaewqa

    Tak.

  • Kamil Powałowski

    Nie wspominając już o tym, że w biedronce nie pracują po 12 godzin i wcale nie mają takiej niskiej tej pensji.

  • Damian

    Te opisane w artykule prawdopodobnie jedynie w wyobraźni redaktorki.

  • Adshi

    Ewa Lalik znowu dała czadu. Ten artykuł jest tak zabawny, że mało co nie spadłem z krzesła!

  • Meeeerrrrtttt

    no szok….. super wspaniały zawód: „blogerka wystawiająca na widok publiczny swoje melony” – do czego ten świat zmierza…..?? Idiokracja – Idiocracy(2006) zbliża się jeszcze szybszymi krokami niż przewidywali twórcy tego filmu i chyba w jeszcze gorszej formie…..

  • LANcasterek

    Thanks, cpt. Obvious!

  • Jacek

    Czy komentujący na serio są tacy głupi że nie rozumieją ironii i odnośnika do wpisu na Interii??

  • Borubar

    Coś mi tu nie gra, też mam bloga i nawet mam reklamę, tekstową co by nie przeszkadzała i ludzie jej nie blokowali (adsense googla lepiej płatnego nic nie znalazłem).

    Za kliknięcie dostaję od 6 do 15eurocentów, a to przekłada się na około 50centów z tysiąca odwiedzających.

    Gdybym miał 200tys. odwiedzających to zarobił bym 100euro – trochę daleko do tych nastu tysięcy.
    Skąd więc tych naście tysięcy zł jak nie z reklam?
    Coś mi się wydaje że ta działalność polega na czymś zupełnie innym a strony wcale nie można nazwać blogiem.

  • Dawid Kosiński

    Blog powinien zarabiać na kampaniach wizerunkowych, nie klikach.

  • Borubar

    Wątpię czy ktoś zapłacił by więcej niż 50centów za 1000 odsłon.

    Ale jeśli znasz jakiś sposób na zarobienie więcej to rozwiń proszę tę myśl. Kto takie kampanie prowadzi?
    Na ile można to dopasować do tematyki bloga, oraz najważniejsza sprawa czy nie będzie to przeszkadzało czytelnikom mojego bloga.

  • alibaba

    mi tez sie wydaje ze te 200tys UU i 12-15tys zł to jakaś ściema, prowadze mały portal, mam około 100 tys UU miesiedznie i nie da sie z tego wyciągnąć połowy czyli 6-7tys zł
    a jak się ta do gratuluje tym paniom:)

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    :)

  • czarek

    „Łącznie blogi dziewczyn odwiedza miesięcznie ponad 600 tysięcy osób” – sumwanie userów z 3 róznych serwisów i mówienie że total to ponad 600 tys osób to przeginka! Brak jakiejkowliek wiedzy statystycznej, przeceiż to moga byc te same osoby – tego sie nie sumuje, „kaman”!

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    podszywasz się pode mnie. mam to akceptować?

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    :)

  • maryjan

    Pani Ewa Laik chciała napisać prześmiewczy artykuł…pochwalam ideę ale niestety nie wyszło bo wiekszośc osob przeleciała przez wstęp i nie klikneła w link, to wina głupich wstepów do ktorych przyzwyczailiście czytelników oraz słabego UX bloga

    a odpowiadając Damianowi, cycki: http://aliciatetas.blogspot.com/

  • ewqaewqa

    Wszystko w tym tekście jest celowe.

  • Gosc

    To jak widać po komentarzach, mam nadzieję, że jesteście zadowoleni ze swojego targetu ;-))))

  • Łukasz Gładysz

    „Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest zupełnie przypadkowe”
    Coś Ci to implikuje?

  • http://www.facebook.com/asegPL Arkadiusz Patryk

    No nie mów, że Cię to jeszcze dziwi.

  • http://twitter.com/Furmantis Paweł Niewiarowski

    Jedyne co mi przychodzi do głowy po przeczytaniu tekstu i komentarzy: Ba Dum Tss…

    ps. zdjęcie przyprawia mnie o zawał, kawa postawiona na kompie o.O jeszcze w chybotliwym plastiku.

  • Dawid Kosiński

    Duzi blogerzy. Na początku trzeba się narobić za darmo, by później coś mieć. Kampanie takie cały czas widzisz u Kominka i… u nas. W końcu używam Ultrabooka, to jest rodzaj takiej kampanii.

    Czytelnikom nie będzie przeszkadzać, jeśli będziesz to robić w zgodzie ze sobą.

  • mak

    Rozumiem, że artykuł ten jest prześmiewczy. Ale nie mogę zrozumieć dlaczego się on tutaj znajduje? Do tej pory uważałem artykuły Ewy za mądre, przemyślane, dojrzałe, poważne. A to, co to jest? Pamiętniki z nudnych piątków?

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Naprawdę przeceniacie wnikliwość czytających. Najpierw do pieca dał Artur Kurasiński ze swoim szantażowaniem marek teraz Ty z kreacją „rzeczywistości”
    Sądzę, że 99% z nich przeoczy „Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest zupełnie przypadkowe” jak również to, że wpis jest kompletnie wyssany z palca i uzna go za reporterski.
    A może otwieracie nowy cykl typu polsatowskich „Pamiętników z wakacji” ?
    Jeśli tak to w kolejnym wpisie poproszę o glorię dla panienek z showup.tv / oncam.tv a potem jeszcze dla sprzedających przez sieć narkotyki wreszcie nawet tych handlujących ludzkimi organami.
    Najlepiej pobranymi od chińskich straceńców.

  • Młodociany

    KIJ Z ARTYKUŁEM! prawdziwa beka zaczyna się czytając komentarze! :D

    Pani Ewo. Proszę linki do tych blogów, bo zarobki wydają się nierealne. Z moich eksperckich wyliczeń wynika, iż… hahaha :D

  • Uzytkownik4321

    To jakie jest prawdziwe przesłanie tego tekstu? Idź pracować do Biedronki?

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Chyba po to żeby się podgrzewać od dołu ;)

  • dobranoc spidersweb

    Ten artykuł przekonał mnie, że czas skończyć czytać Spider’s Web. Dałem się zwabić tytułem i oczywiście ujrzałem ten „eksperymentalny” tekst, który tych mniej uważnych lub z mniejszą ilością czasu może wprowadzać w błąd.

    Przerzucam się na strony stricte newsowe.

  • Borubar

    Chodziło mi o to jakie firmy się tym zajmują, zresztą to nie ważne bo już wiem o co chodzi.

    To trzeba było pisać jasno, że chodzi o teksty sponsorowane.

    Tyle, że strony na której coś takiego się zamieszcza absolutnie nie można nazwać blogiem. A pisanie takich tekstów nie można nazwać prowadzeniem bloga. Jasne, że marketoid (blogerem go nazwać nie można) który coś takiego pisze może nieźle zarobić – niby praca jak każda inna tyle, że taka osoba nie zarabia na informacji a na dezinformacji a dla wielu osób robienie czegoś takiego jest moralnie niedopuszczalne.

    Tak wiem, że np tutaj jest pełno tekstów sponsorowanych (tak z 95%), są tak tendencyjne, że nie da się tego nie zauważyć.
    Po co więc tu zaglądam?

    Aby poczytać komentarze i się pośmiać. Czasem aby pobawić się prostując celowo przekręcone informacje.

  • Dawid Kosiński

    Tutaj tekstów sponsorowanych prawie nie ma właśnie. Reklamując cokolwiek musisz zastrzec, że masz prawo do wyrażenia swojej opinii. To jest kluczowe.Inaczej nie jesteś dziennikarzem czy blogerem,a sprzedajną dziwką.

  • natankraps

    Wiesz, że jak w Google wklei się Twój cytat (razem z cudzysłowem), to jest tylko jeden wynik :-)

    Link poniżej:

    https://www.google.pl/search?q=%22piersi+by%C5%82y%2C+s%C4%85+i+b%C4%99d%C4%85+zawsze+na+czasie.%22&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls

  • Pan M

    „Wysyłałam nawet po 50 zgłoszeń na różne stanowiska, ale albo zero
    odpowiedzi, albo wymagania z kosmosu. Do 25 lat, najlepiej 10 lat
    doświadczenia, dyspozycyjność 23 godziny na dobę, znajomość 6 języków i
    uprawnienia na wózki widłowe”
    Też szukałem niedawno pracy. Wcale pracodawcy nie są aż tak oderwani od rzeczywistości jak to jest w tym cytacie. Owszem większość szuka z doświadczeniem rocznym albo 2 letnim choć na oferty od zera też wpadałem. Ci powyżej 10 lat są często sami wyławiani przez inne firmy:)
    Po drugie nie uwierzę w 15 tysięcy za prowadzenie bloga o własnym synku:) Ciekaw jestem kim są ludzie czytające takie blogi.

    Ogólnie z całym szacunkiem Pani Ewo ale wydaje mi się, że próbuje Pani na silę udowadniać jak wspaniała jest praca blogera:)

  • feamoignargfaionakfj9ajfopamjv

    Sądząc po komentarzach, na Waszym miejscu, nie chciałbym mieć takich czytelników ;)

  • http://www.facebook.com/Amat3uR Maciej Gajewski

    No i znowu zimno! :)

  • że co

    czemu nie można tego blogu o dekoltach znaleźć?

  • Syf

    Może dlatego nic nie można znaleźć bo to jest tylko wyobraźnia redaktorki?
    Wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest zupełnie przypadkowe.

    Zacznijcie pisać o rzeczach sensowniejszych może… bo „opinie i analizy na temat technologii to to nie są”

  • Borubar

    Ciężko aby gdzieś miało być ich więcej niż tutaj – wystarczy zajrzeć na główną

    2 teksty sponsorowane przez play
    4 przez microsoft (w tym 3 jak zwykle reklamujące ich system na telefony, któremu te reklamy mało pomagają)
    1 przez apple (jakoś mało ich tym razem, czyżby zaczęli gorzej płacić?)
    1 tradycyjnie reklamujący telewizory samsunga
    i jeszcze kilka reklamujących jakieś serwisy internetowe

    Dla porównania niesponsorowanych 2 a może 3 (co do jednego nie jestem pewien).

    Blogger zamieszcza na blogu teksty które napisał samemu z własnej woli, dzieli się własną twórczością, nie publikuje tego co mu każą, nie pisze tekstów na zamówienie.

    Dziennikarz w przeciwieństwie do blogera pisze teksty na zamówienie bo na tym polega jego praca – ale rzetelny dziennikarz wnioski i opinie pozostawia własne, nie pisze jakie to coś jest super dlatego, że ktoś mu zapłacił za wyrażenie pozytywnej opinii, jeśli choć raz zrobi coś takiego to już nigdy nie zostanie uznany za rzetelnego dziennikarza.

    Trzecia kategoria to spece od propagandy albo marketingu (potocznie zwani marketoidami), oni przejmują się już tylko tym aby produkt się jak najlepiej sprzedał albo partia zdobyła jak najwięcej głosów. To wyrafinowani kłamcy którzy wymyślają jak najlepiej oszukać przyszłego klienta. Niestety a może na szczęście większość marketidów jest słaba w tym co robi. Posługują się wytartym sloganami i często przesadzają z pochwałami nad reklamowanym produktem po czym szybko można rozróżnić kim są – a co za tym idzie szybko zaklasyfikować tekst jako kłamliwy/reklamowy a nawet jak przypadkiem zawiera prawdę to itak nikt nie potraktuje jej poważnie (zobacz np tekst reklamujący abonament w play zamieszczony na tej stronie, aż razi w oczy językiem stosowanym przez kiepskich marketoidów, coś takiego przestaje się czytać już po kilku pierwszych zdaniach, a jak nawet ktoś przeczyta więcej to i tak nie uwierzy – nawet gdyby to była najprawdziwsza prawda). Oczywiście bywają i lepsi, zdolniejsi marketoidzi, którzy piszą w taki sposób, że wielu ludzi się na to nabiera.

    Blogger zarabia niewiele – bo w zasadzie nie pracuje, blog to jego hobby (i nie był by blogiem gdyby było inaczej).

    Dziennikarz na swojej pracy zarabia, czasem mniej czasem więcej – to zupełnie normalne.

    Ale te panie co tu zostały opisane (które tak brzydko nazwałeś sprzedajnymi dziwkami) to nie bloggerki ani nie dziennikarki, to ta trzecia kategoria. One nie sprzedają kawałka pustego miejsca w końcie strony pod reklamę.
    To całe fabryki które specjalizują się w produkcji reklam i później obrotu tą reklamą. Tworzą strony które same w sobie są reklamami i nie zawierają nic prócz reklam, oczywiście nikt by takich reklamowych stron nie czytał gdyby nie wykupiły reklamy jeszcze gdzieś indziej, więc przychód może i jest duży ale wydatki też niemałe.

    Podsumowując – zapytałem jak zarobić na blogu i dostałem odpowiedź zostań marketoidem albo dziennikarzem.

  • http://www.facebook.com/Amat3uR Maciej Gajewski

    Teksty sponsorowane są wyraźnie oznaczone. Fakt, w formie ugładzonej („tekst został wspólnie przygotowany z partnerem, firmą (…)”), ale nie zmienia to faktu, że nie wiem skąd pomysł, że te, które wymieniłeś, również są sponsorowane.

  • http://www.spidersweb.pl/ przemekspider

    Podążając Twoim tokiem rozumowania – kto sponsoruje Twój komentarz?

  • robski

    „Anna (23) z dolnośląskich Kostomłotów siedzi przed komputerem i dopracowuje różowe tło na swoim blogu”

    No w Kostomłotach to rzeczywiście nie da się wiele zrobić. Albo wyjechać albo pisać bloga, znaczy się „pokazywać swój dekolt”. Jeżeli to miałaby być ironia z poradnika to według mnie wyszło całkiem nieźle…

  • Daniel Pie

    Ewa chyba po prostu robi sobie jaja z tekstu Onetu.. ale mogę się mylić.. :P

  • http://lukaszmroz.pl/ Łukasz Mróz

    Nieee?:) To ja w takim razie rzucam swojego bloga w cholerę i wysyłam dzisiaj CV do Biedronki;)

  • ewqaewqa

    Nie mylisz się, i nie tylko z tekstu Onetu:)

  • ewqaewqa

    Tfu, Interii!

  • Krzysztof Chak

    Koniecznie pamiętaj o liście motywacyjnym!

  • Dawid Kosiński

    Dobrze, że ja po prostu jestem dziennikarzem i blogerem. I proszę o dowody, że ktoś te teksty opłacił. Gdyby tak było, nie zbierałbym na nowego laptopa ; ).

  • Borubar

    Oczywiście, że konkurencja tego kto zapłacił za tekst który komentuję ;)

    Poczytaj moje komentarze pod innymi artykułami na waszej stronie. Zazwyczaj jak chwalicie jakąś usługę opisuję w komentarzach jak można mieć to samo tylko, że za darmo. Pod tekstami opisującymi jaka to nowa wspaniała rzecz niedługo trafi do sprzedaży, piszę o niemal identycznych rzeczach które dostępne są już od dawna i albo się nie sprawdziły z jakiś powodów dla których te też się nie sprawdzą albo się sprawdziły i można je kupić bez czekania w setkach różnych miejsc w najróżniejszych wariantach i zazwyczaj dużo niższych cenach.

  • Borubar

    Teksty reklamowe są łatwo rozpoznawalne, ale nie wiem czy można to nazwać oznakowaniem.

    Pierwszą rzeczą która się rzuca w oczy w sponsorowanym tekście to logo sponsora na obrazkach, wyraźne i duże, często wyeksponowane już na obrazku tytułowym aby dobrze prezentowało się w miniaturce.

    Pisząc normalny tekst który nie jest reklamą ani nie jest uzgodniony z właścicielem tego logo – zazwyczaj nie można używać logo bo jest to zastrzeżony znak towarowy (nie zawsze, ale wyjątki są dość dobrze znane). A nawet jak ktoś nie zastrzegł swojego logo to osobie bezstronnej nie będzie zależało na tym aby odpowiednio się prezentowało bo zazwyczaj nie ono jest najważniejsze.

    Kolejna sprawa to używane w tekście słowa i zwroty. Niektóre firmy wymyślają nowe słowa które starają się na siłę wprowadzić do języka potocznego, albo starają się zmienić znaczenia istniejących słów. Czasem im się to udaje a czasem nie, ale zanim im się to nie uda to słowo albo zwrot wykorzystywane jest wyłącznie w reklamach. Jeśli mamy w tekście takie słowo wymyślone przez jakąś firmę którego normalnie byśmy nie użyli znaczy, że to jest reklama.

    Dalsze kwestie to już sprawy bardziej delikatne i nie tak do końca jednoznaczne. Jednak nadmierna ilość pochwał i ogólnie przymiotników w pobliżu nazwy handlowej jakiegoś produktu też o czymś świadczy. Brak odniesień do konkurencji lub zauważanie w danej chwili tylko tej konkurencji która jest gorsza od reklamodawcy i celowe pomijanie tej lepszej tak aby reklamowany produkt albo usługa wydawał się najlepszy.
    Generalnie wymienianie w tekstach reklamowych nazw konkrecyjnych produktów jest sporym problemem bo co jak konkurent ich pozwie o zniesławienie? A i bez tego podawanie nazwy konkurencji to wyświadczanie im przysługi bo staje się ona bardziej popularna.
    Ciągłe pisanie tej samej osoby o produktach tej samej firmy też jest podejrzane, zwłaszcza jeśli są one dość drogie. No bo skąd on je ma jeśli nie ma jakieś umowy z firmą ? A jeśli jest tak bogaty aby kupować to wszytko dla zabawy to dlaczego nie kupuje tez innych rzeczy?

  • Dawid Kosiński

    1. A co mamy umieszczać zamiast loga i cennika, gdy piszemy o nowej ofercie Play/Plus/Orange? Człowiek od razu wie, o co chodzi. Żyjemy w kulturze obrazkowej.
    2.Jakie zwroty? Proszę o konkret.
    3. Nie pozwie o zniesławienie, bo ludzie by go zjedli żywcem. Porównujemy do wszystkiego, co mamy pod rękę.
    4. Uwierz mi, że każda firma ma sample sprzętowe przeznaczone dla dziennikarzy, które wypożycza się na kilka dni. Są one zazwyczaj rozliczane od publikacji, niezależnie czy są one pochwalne czy nie.

    Nie szukaj trotylu tam, gdzie go nie ma.

  • http://www.facebook.com/Amat3uR Maciej Gajewski

    Miły panie. Bzdury :)

  • Borubar

    1 Jeśli reklamujecie ofertę Play/Plus/Orange to nie udawajcie, że to nie jest reklama. Nie chodzi o to aby reklam nie było tylko o oddzielenie reklam od treści. Jeśli operator chce zareklamować swoją ofertę to wykupuje oznaczoną ramkę na stronie. Ale jeśli za reklamowanie oferty operatora weźmie się dziennikarz, to już nie będzie uważany za dziennikarza tylko za pracownika reklamy.

    2 np nazywanie klastra komputerowego albo macierzy dyskowej chmurą. Normalnie nikt nie użył by takiego określenia w stosunku do maszyn, to że dorobiono chmurze drugie znaczenie to zasługa wyłącznie marketoidów i początkowo wyłącznie oni posługiwali się tym słowem, tym samym jednoznacznie identyfikowało ono tekst reklamowy. Obecnie określenie to pomału już zaczyna przenikać do powszechnego użytku.

    3 takie pozwy są bardzo częste (Z takich słynnych sprawdź chociażby historię reklamy w której występował taki dialog: -Mamo mam nowego przyjaciela. – A co z Ludwikiem? Mimo, że to było wieloznaczne bo przecież mogło chodzić o człowieka o takim imieniu właściciel tej nazwy wygrał proces).

    4 Nie dla dziennikarzy a dla podwykonawców/partnerów którzy mają umowę z daną firmą.

  • http://www.about.me/pgkrzywy Piotr Grabiec

    1. A co ma piernik do wiatraka?

    2. Co do chmury, to weszło to do ‚słownika’ internetu już dawno temu. 3 lata temu już mówiłem na Dropboxa chmura, kiedy jeszcze nie wiedziałem, że będę pisał gdziekolwiek w sieci i na tym zarabiał.

    4 Widzę, że wiesz więcej na temat sprzętu, który przewija mi się przez ręce, niż ja sam.

    PS. W moich tekstach między 2 a 3 akapitem zwykle słychać strzały ;)

  • Borubar

    1. A co ma piernik do wiatraka?
    No właśnie co? Bo nie rozumiem pytania.
    2. To znaczy, że albo jesteś bardzo podatny na reklamę albo jeśli sam pisałeś te reklamy to znaczyło by, że zbyt często używałeś tego słowa i się przyzwyczaiłeś.
    Właśnie ten drugi przypadek powoduje, że większość marketoidów pisze takie słabe teksty – nawet sobie nie zdają sprawy, że nadużywają pewnych słów.

    4. Co do sprzętu akurat całkiem nieźle się orientuję bo tworzę na to oprogramowanie. Nie jest możliwe pożyczenie sobie takich urządzeń do przetestowania – od tak za darmo, bez umowy. I nie ma znaczenia czy się przedstawisz jako blogger czy dziennikarz. Możesz pożyczać takie rzeczy jak tablety czy telefony tylko jeśli to oni Tobie coś zlecą albo jeśli jesteś stałym partnerem danej firmy.

  • http://www.about.me/pgkrzywy Piotr Grabiec

    1. Gdzie była reklama Play/Plus/Orange, gdzie udajemy, że to nie jest reklama? Proszę o konkrety, linki.

    2. A co Ci ta chmurka przeszkadza tak w ogóle? Zresztą, wolę znajomemu mówić ‚stary, skorzystaj z tej usługi w chmurze’, niż ‚stary, skorzystaj z tego macierzowego klastra’.

    4. Sorry to break it to you, ale: nie, nie orientujesz się w takim razie całkiem nieźle. Ale ponieważ ‚wiesz lepiej’ to nie ma sensu dalsza dyskusja.

  • Borubar

    1 http://www.spidersweb.pl/2013/01/nowe-abonamenty-w-sieci-play-to-formuly-s-m-oraz-l-oto-nowe-stawki.html

    2 Nic nie przeszkadza, mimo że trochę dziwnie się kojarzy to całkiem przyjemna nazwa, przede wszystkim dobrze się tłumaczy i nie kojarzy To jedna z całkiem udanych akcji tego typu. Podałem ją jako przykład słowa wymyślonego przez dział reklamy który potem dzięki reklamom zaczął przenikać do normalnego języka. Dawid wcześniej poprosił o podanie przykładu to go podałem, to akurat wydawało mi się najbardziej neutralne.

    Mogę podać więcej przykładów takich słów które zostały wymyślone albo którym wymyślono nowe znaczenie i początkowo występowały tylko w reklamach a dopiero potem się upowszechniły, chociażby słowo aplikacja (w znaczeniu program albo serwis internetowy), to już dość stare słowo ale wszyscy pamiętają, że wcześniej się go nie używało w takim znaczeniu, ciekawym przykładem jest słowo smartfon które najpierw zostało wymyślone przez jedną firmę do określenia pewnego typu telefonu i robiła kampanię aby to słowo rozpowszechnić a potem po wielu latach inna firma zaczęła go używać do określania zupełnie innego typu telefonu i zrobiła jeszcze większą kampanię aby zmienić znaczenie tego słowa.

  • http://www.about.me/pgkrzywy Piotr Grabiec
  • Kamil Powałowski

    Dla mnie możesz nawet wyjechać do Londynu i zamiatać ulice. Ja tylko stwierdzam fakty. W biedronce nie pracują po 12 godzin a pensje mają wyższe niż w innych marketach.

  • Morderca

    W porównaniu z możliwościami, jakie daje prowadzenie „działalności” internetowej, Biedronka przegrywa.

  • koko

    Podziwiam pomyslowosc tych pan

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement