Śledzące podręczniki, czyli kolejna niepokojąca wizja z książki się spełnia

13.11.2012
Śledzące podręczniki, czyli kolejna niepokojąca wizja z książki się spełnia

CourseSmart, wydawca książek i podręczników, właśnie wpadł na genialny pomysł implementacji rozwiązania uprzykrzającego życie studentom. E-książki konieczne do przeczytania w ramach zajęć będą posiadały mechanizm, który prześle informacje o zachowaniu czytelnika, czasie spędzonym na poszczególnych stronach czy dodanych notatkach do wykładowców.

To jeden z tych pomysłów, które niebezpiecznie zbliżają nas do świata inwigilacji, bardzo podobnego do tego przedstawionego w “Mniejszym Bracie” Cory’ego Doctorowa, książce z 2008 roku, którą miałam okazję ostatnio przeczytać. Te “szpiegowskie” książki to zalążek zjawiska, które Doctorow przedstawił u siebie, czyli dobrowolnego oddawania swojej wolności i prywatności w imię jakiegoś większego celu.

Cory Doctorow to bloger, dziennikarz i działacz, który od lat broni otwartości sieci, celnie punktuje niebezpieczeństwa cyfrowego świata i stara się działać oraz uświadamiać ludzi. Jego wykłady umieszczone na YouTube’ie ogląda miliony osób, jego artykuły z BoingBoing w okresie zamieszek wokół ACTA biły rekordy popularności, a książki fabularne cieszą się sporym zainteresowaniem.

Pomysł CourseSmart skojarzył mi się od razu z “Małym Bratem”, bo w zmyślonym świecie Doctorow przedstawia podobną sytuację – oddania swojej prywatności organom dbającym o porządek czy bezpieczeńśtwo. Problem z systemami bezpieczeństwa jest jeden, ale za to spory: są wadliwe i można je obejść, poza tym są nieprecyzyjne.

Główny bohater “Małego Brata” żyje w świecie, w którym kamery szkolne śledzą chód każdej osoby, analizują go i na tej podstawie próbują zapobiegać wagarom czy niecodziennym zachowaniom (śledzenie na podstawie rozpoznania twarzy jest zabronione prawem, ale analiza chodu już nie), w którym komputer szkolny śledzi każde kliknięcie, w którym każda książka z biblioteki, każdy bilet, karta miejska czy identyfikator ma naklejki RFID, które wykorzystywane są do zgodnego z prawem śledzenia obywateli.

Nasz bohater wkłada żwir w buty, by zmienić chód, robi prostego cracka do komputera i tworzy urządzenia przeprogramowujące losowo RFID, przez co wywołuje chaos. Wszystko dlatego, że technologie, które miały ułatwić życie stały się narzędziem oprawców, którzy pod pozorem walki z terrorymem śledzą każdy ruch obywateli i w imię ich dobra utrudniają ich funkcjonowanie.

Sytuacja, w której ktoś zatrzymywany jest do kontroli, ponieważ jego sposób poruszania się po mieście i odwiedzanie wielu przypadkowych przystanków metra zwraca na siebie uwagę, ponieważ odbiega od normy, jest niepokojąca. Jednak “jeśli nie masz nic do ukrycia, to czego się obawiasz”? Problem w tym, że nie chodzi wcale o rzeczy, które chcemy ukryć – chodzi o prywatność i wolność osobistą i rzeczy, z których nie mamy ochoty się tłumaczyć.

Cory Doctorow nie jest świetnym pisarzem, językowo i fabularnie “Mały Brat” też nie zachwyca, jednak porusza bardzo ważne w kontekście rozwoju technologii i internetu kwestie, przy okazji punktując i obnażając słabości systemów bezpieczeństwa: zawsze znajdzie się ktoś sprytniejszy niż twórcy tych systemów, a czasem wystarczy trochę łopatologicznego podejścia, by je oszukać. Doctorow stawia pod znakiem zapytania sensowność totalnego oparcia się na technologii, zauważając, że służy ona raczej naszemu komfortowi psychicznemu – gdy dostajemy poczucie, że te kamery nas ochraniają – niż jakiejkolwiek prewencji. Jeśli ktoś będzie chciał wnieść broń na pokład samolotu, to przecież i tak to zrobi.

Gdzieś w pewnym momencie wizja z “Małego Brata” każe wyjść z komfortowego kokonu fałszywego wyobrażenia o tym, jak wygląda bezpieczeństwo i stawić czoła twierdzeniu, że jesteśmy słabi i bezmyślni, zgadzając się na naruszanie naszego intymnego świata w imię wyimaginowanych, sztucznie stworzonych celów.

Pomysł z zapisującymi każdą informację e-bookami to część takich głupot – może i nauczyciele się ucieszą, ale czy naprawdę wolimy wykształconych pod przymusem, niż poczuwających się do obowiązku, wychowanych osób, które nie ściągały i nie szły na skróty, chociaż mogły? Przecież nauka odpowiedzialności też powinna być ważna. A zresztą – niech CourseSmart wprowadzi swoje rozwiązanie. I tak zaraz znajdzie się ktoś, kto będzie potrafił je obejść. Na szczęście.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement