Powstanie elektryczny odpowiednik Formuły 1 – gdyby nie ten dźwięk silników…

20.11.2012
Powstanie elektryczny odpowiednik Formuły 1 – gdyby nie ten dźwięk silników…

Minęły już czasy, gdy każdy młody chłopak chciał zostać kolejnym Robertem Kubicą. Od wypadku polskiego kierowcy zainteresowanie wyścigami F1 w naszym kraju uległo zmniejszeniu. Dla jednej grupy „kibiców” ryk silników F1 jest idealną okazją do drzemki przed telewizorem; dla innych kolejne Grand Prix są świętem wyczekiwanym z wypiekami na twarzy. Ani jedni ani drudzy nie powinni przejść obojętnie obok pomysłu stworzenia „FIA Formula E Championship”, czyli cyklu wyścigów Formuły 1 dla bolidów o… napędzie elektrycznym.

Ciężko się spodziewać, by Formuła E zyskała w szybkim tempie wielu kibiców, niemniej jednak warto śledzić to, co się będzie działo zarówno paddocku, jak i na ulicznych torach, gdyż rozwiązania tam opracowane oraz przetestowane prawdopodobnie trafią do seryjnych modeli samochodów elektrycznych, a tych również na polskich drogach możemy zobaczyć coraz więcej.

Już w 2014 roku na 10 miejskich torach zobaczymy elektryczne bolidy oraz ich kierowców walczących o tytuł mistrza w swojej klasie. Kilka dni temu Formula E Holdings, czyli promotor nowego cyklu wyścigów pod egidą FIA, ogłosił zakup 42 elektrycznych bolidów od nowo powstałej spółki Spark Racing Technology (SRT). Samochody te miałyby zostać przeznaczone dla 10 zespołów. Każdy otrzymałby ich cztery sztuki. Jeden samochód będzie spełniał rolę oficjalnego testowego bolidu, drugi zostanie przeznaczony do testów zderzeniowych. Oczywiście SRT nie zbuduje bolidów w pojedynkę. W tym celu nawiązano współpracę z McLaren Electronic Systems, a owocem tej współpracy będą bolidy Formuły E.

Formulec EF01
EF01

Jedną z zapowiedzi towarzyszących tworzeniu nowego cyklu wyścigów, jest zachowanie ich jako otwartych zawodów, do których swoje bolidy będą mogły zgłaszać również inne firmy spełniające przepisy techniczne Formuły E. Pierwszy koncepcyjny elektryczny bolid został zaprezentowany już w 2010 roku podczas targów motoryzacyjnych w Paryżu. Jego prezentacja została poprzedzona ponad 2-letnią pracą inżynierów z Formulec, którzy przy współpracy z m.in. SEGULA Technologies Automotive, zespołem Formuły 1 Mercedes GP Petronas, Siemensem, Michelinem i OZ stworzyli elektryczny boli EF01.

EF01

EF01, aby rozpędzić się do 100 km/h, potrzebuje jedynie 3 sekund, a prędkość maksymalną, jaką może rozwinąć ten bolid to 250 km/h. Trzeba jednak zwrócić uwagę na dwa, maksymalnie trzy jego mankamenty modelu EF01. Pierwszym z nich jest ograniczony czas pracy samochodu, na jaki pozwalają wbudowane baterie litowo-jonowe – to tylko w granicach od 20 do 25 minut. Niewiele, choć biorąc pod uwagę upływ kilku lat od czasu zbudowania prototypu wynik ten zapewne zostanie poprawiony w przypadku samochodu mającego ścigać się w ramach Formuły E.

EF01

Drugą kwestią jest coś, co przyprawia mnie o ból głowy – dźwięk silnika elektrycznego. EF01 brzmi jak przerośnięty zdalnie sterowany samochód-zabawka. Zresztą możecie sprawdzić to sami na materiałach wideo prezentujących bolid w akcji. O sam dźwięk konkretnych modeli silników samochodów F1 między pasjonatami tego sportu toczą się niemałe dysputy i wątpliwe, by zaakceptowali brzmienie prezentowane przez EF01. Dla większości największą kontrowersją będzie prawdopodobnie to, że ścigają się bolidy z silnikiem elektrycznym, a nie spalinowym. Ten trzeci argument ciężko nawet deprecjonować – ot, sposób spoglądania na tę dziedzinę życia.


Wiele osób mogłoby się chwycić w tym momencie za głowę myśląc o pomyśle FIA, nie wspominając o tym, że wszystko wskazuje na jego realizację w niedalekiej przyszłości.

Może jednak są jakieś zalety takiego przedsięwzięcia? Na myśl przychodzą mi tylko dwa. Pierwszym z nich jest możliwość rozpropagowania samochodów elektrycznych jako szybkich, niezawodnych i bezpiecznych – jak mówi CEO Formula E Holdings, Alejandro Agag. Drugi pozytyw należy upatrywać w możliwości wystąpienia podobnego zjawiska, jak w przypadku Formuły 1, czyli transferu technologii opracowywanych na potrzeby zespołów biorących udział w mistrzostwach do cywilnych samochodów, którymi część z nas się porusza. Ten aspekt, jeśli wystąpi, choć wydaje się wątpliwy, może mieć niebagatelne znaczenie dla rozwoju rynku samochodów elektrycznych. Jeśli Formuła E będzie miejscem lub impulsem dla powstania nowych rozwiązań mogących wyeliminować różne niedomagania aut elektrycznych to jestem w stanie poprzeć ten pomysł stworzenia „FIA Formula E Championship”. Gdyby tylko nie ten dźwięk wydawany przez samochody elektryczne….

Dużo przyjemniej posłuchać koncertu widlastych 8, 10 a najlepiej 12 cylindrowych silników.

źródła: green.autoblog.com, formulec.org

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement