Demokracja na Facebooku się skończyła. Tak, podobno była taka

22.11.2012
Demokracja na Facebooku się skończyła. Tak, podobno była taka

W 2009 roku Facebook wprowadził system, który jak to zwykle bywa wywołał przez chwilę entuzjazm, a potem przepadł gdzieś zapomniany, odkopywany tylko przez najbardziej zaangażowanych użytkowników. Chodzi o system głosowania za lub przeciw zmianom, czyli taką małą facebookową namiastkę demokracji, którą zawiedliśmy.

Namiastkę, bo proces głosowania na temat zmian w regulaminach wprowadzony był w czasach, gdy Facebook miał 200 milionów użytkowników (dla przypomnienia teraz ma miliard). Zakładał on, że aby rozpocząć głosowanie, zmiana zakomunikowana przez Facebooka musiała zebrać 7 tysięcy komentarzy (wtedy to był wyczyn, teraz wystarczy puścić post z linkiem i porywającym serce bezsensownym apelem na jakiejś farmie fanów z fanami kupionymi na Allegro). Potem można było głosować, ale aby głosowanie było ważne, zagłosować musi 30% Facebookowiczan. Czyli w 2009 roku było to 60 milionów osób, teraz ponad 330 milionów. 330 milionów!

Niby 30% to wciąż 30%, ale trzeba pamiętać, że okolice 2009 roku były bardzo gorącym czasem, gdy Facebook był na celowniku, wszyscy niemal krytykowali go za złe podejście do prywatności, więc zaangażowanie użytkowników w zmiany było łatwiejsze. Teraz wszyscy wiedzą, że Facebook jest zły i niedobry, ale nikogo to nie obchodzi, bo przecież na Fejsuniu są WSZYSCY no i nie można pozbawiać się głównego narzędzia komunikacji ze światem.

Mówiąc krótko, zawiedliśmy demokrację, nie sprawdziliśmy się jako społeczeństwo obywatelskie Facebooka. Facebook to takie trzecie największe pod względem populacji, po Chinach i Indiach (już niedługo pewnie będzie drugi), państwo świata. Jako obywatele lubimy uzurpować sobie prawa do decydowania o tym państwie, ale tylko w sytuacjach, gdy coś nam się nie spodoba. Lubimy pikietować w wydarzeniach ina fanpejdżach, jednak w momencie, w którym dostaliśmy realny głos, to go zignorowaliśmy.

Olaliśmy namiastkę demokracji, a teraz niektórzy dziwią się, dlaczego nawet ona zostaje zlikwidowana. Nie sprawdziła się, więc znika.

A może w końcu, po latach narzekań, zrozumieliśmy, że Facebook to prywatna firma stawiająca na zarobek i to, że oferuje nam swój serwis w zamian za wykorzystanie nas jako towaru do wyświetlania reklam, jest wolą tylko i wyłącznie Facebooka? Znaczy to mniej więcej tyle, że jeśli Zuck stwierdzi, że znudziło mu się zarabianie milionów i cała ta społecznościowa historia, i czas zamknąć interes, to to zrobi, tak samo jeśli będzie chciał zmieniać regulamin. Nikt nie zmusza do bytności na Facebooku.

A to, że zamiast głosowania oferowane są konsultacje i dyskusje na temat zmian ze specjalistami Facebooka, to efekt dobrej woli i tego, że Facebookowi mimo wszystko zależy na zadowoleniu swoich obywateli. Ups, użytkowników. I zarabianiu na nich.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement