Ta branża jest po prostu świetna. Zmienia się niemalże z miesiąca na miesiąc. – Karol Zieliński, Paylane

24.10.2012
Ta branża jest po prostu świetna. Zmienia się niemalże z miesiąca na miesiąc. – Karol Zieliński, Paylane

PayLane jest dostawcą usług płat­ności inter­ne­towych zna­j­du­ją­cych, według jego twórców, zas­tosowanie w każdym e-biznesie. Obec­nie dzi­ałal­ność firmy kon­cen­truje się na rynku zachod­nioeu­rope­jskim. Od jakiegoś czasu firma poszerza zasięg na rynku polskim i zamierza podjąć rękawice między innymi z PayU, oraz innymi systemami płatnośii. Jak zamierza tego dokonać? Na ten temat, oraz o kształcie całego rynku rozmawiałem z Karolem Zielińskim, Managing Director Paylane.

Paylane. Mimo dużego stażu dość nie wiele informacji w mediach pojawia się na temat waszej firmy. Powiedz kilka słów na temat tego kim jesteście?

Pozwolisz się, że już na wstępie nie do końca zgodzę. Działamy w branży B2B. Bywamy więc w trochę innych mediach. Pisał o nas Kurasiński, bywaliśmy momentami na Antywebie, bywaliśmy na MamStartup, w eKomercyjnie, media2, na swiatczytnikow, itd. Pisał o nas Smashing Magazine przy okazji niedawno przez nas wypuszczonej usługi dla startupów. Regularnie pojawiamy się na ecommerce.edu.pl  i w różnego rodzaju mediach branżowych, finansowo-płatnościowych. Dość często bywamy w Proseedzie (w aktualnym numerze znajdziesz nawet cały artykuł nam poświęcony). Nasze teksty znajdziesz m.in. w probloggerze, czy na lifehacku. Bywamy na targach. Bywamy prelegentami na konferencjach, mentorami, czy coachami w konkursach startupowych. Działamy też dość mocno w social media – co jest stosunkowo rzadkie jak na B2B i staramy się edukować kiedy tylko możemy. Nie bywamy więc może na pierwszych stronach popularnych gazet, ale staramy się być wszędzie tam, gdzie znaleźć można osoby potencjalnie zainteresowane naszymi działaniami.

A kim jesteśmy? No cóż… jesteśmy polską firmą, która z Zachodu przychodzi do Polski. PayLane zostało założone w 2005 roku, w Gdyni. Jako spółka, której celem było obsługiwanie płatności online’owych. Tak też pozostało do dzisiaj… obsługujemy płatności, pomagamy budować biznesy, monetyzować produkty i usługi. Zarówno lokalnie (w tym i w Polsce), jak i globalnie. To co nas przede wszystkim wyróżnia na rynku, to doświadczenia zebrane za granicą (wszak zaczęliśmy od Europy, a dopiero od niedawna działamy też intensywniej w Polsce), podejście do klienta (bardzo niestandardowe, elastyczne, nastawione na konkretnego klienta i jego potrzeby). No i przede wszystkim możliwości… nikt na polskim rynku nie daje więcej  niż my.

A staż? Patrzenie w datę założenia spółki jest jednak w naszym przypadku trochę mylące. Faktycznie spółka istnieje od niemal 8 lat. Ja jednak za początek jej istnienia lubię traktować przełom roku 2010 i 2011. Do tego czasu budowaliśmy narzędzie do obsługi płatności. Od tego momentu budujemy firmę.

Na rynku polskim możecie mieć spory problem, by przeniknąć do powszechnej świadomości użytkowników. Kolejne sukcesy odnotowuje PayU, a i innych usług również nie brakuje.

Nie zależy nam na tym by być w Polsce największym providerem płatności. Chcemy być najlepsi. Chcemy mieć najlepszą obsługę, najlepsze funkcje, największe możliwości. Chcemy pomagać naszym klientom budować biznes, a nie tylko oferować im przyjmowanie płatności. Chcemy, żeby współpracowało im się z nami dobrze i aby nie wyobrażali sobie nawet współpracy z kimkolwiek innym. Stąd też skupiamy się przede wszystkim na tym, aby docierać do świadomości biznesów internetowych, startupów i większych firm. Niekoniecznie do świadomości docelowych użytkowników. Jednym z naszych podstawowych wyróżników na tle konkurencji jest możliwość zaimplementowania nas w taki sposób, aby osoba płacąca na żadnym etapie transakcji nas nie widziała. Zresztą znajdziesz i na rynku polskim co najmniej kilka fajnych, dużych biznesów internetowych, dla których świadczymy usługi płatnicze, a u których nas nawet nie zauważysz. Wejdziesz na ich stronę, kupisz u nich książkę, ebooka, abonament na usługę, wprowadzisz na ich stronie dane swojej karty i już. Płatność dokonana. Jako osoba płacącą nawet nie wiesz kto przeprocesował płatność. I nie musisz o tym wiedzieć.

Jeśli zaś chodzi o konkurencję. Jasne, że jest jej sporo. Jednak nie idziemy i nie będziemy nigdy szli na wojnę z żadnym providerem usług płatnościowych. Czy to w Polsce, czy za jej granicami. Dla nas takie PayU, czy inna tego typu firma może być zarówno partnerem, klientem, jak i usługodawcą. Może też być zupełnie z nami niezwiązaną firmą, która działa sobie obok nas, oferując podobne do naszych usługi. Działamy w trochę innych segmentach rynku i dobrze nam z tym. Dla nas najważniejsze jest to, żeby klient był zadowolony i dostał to, czego potrzebuje. Konkurencja jest po to, aby pobudzać nas do cięższej pracy.

Czym konkretnie chcecie przekonać do siebie użytkowników?

Niebanalnym, niestandardowym podejściem; masą usług, do tej pory w Polsce praktycznie niespotykanych; licznymi metodami płatności z rynku polskiego i zagranicznego; kilkoma sposobami integracji; banalnie prostym w integracji API; ponad 180 walutami transakcji; elastycznym, indywidualnym podejściem do każdego klienta; różnego rodzaju usługami dodatkowymi i wieloma innymi rzeczami.

Chcemy też być dobrze kojarzeni. Zdarza nam się bywać na konferencjach, na których słyszymy „a, PayLane. To wy zrobiliście tę fajną akcję/wojnę z Braintree. To Wy tak intensywnie działacie w social mediach. To wy zrobiliście tę fajną infografikę, czy animację. To wy napisaliście ten artykuł o chargebackach”. Z takim już zachęconym, znającym i lubiącym nas człowiekiem, zupełnie inaczej się rozmawia.

Jaki jest wasz cel (w sensie ilośći transakcji i użytkowników) i na kiedy planujecie break event?

Nie ustawiamy sobie konkretnych celów ilościowych. Praktycznie z roku na rok notujemy kilkudziesięcioprocentowe wzrosty. Liczba klientów, transakcji, obsługiwanego wolumenu, itd. Chcemy procesować jak najwięcej, jednocześnie nie tracąc przy tym wszystkich tych cech, które teraz tak bardzo w sobie cenimy.

Jesteśmy rentowni już od jakiegoś czasu. I zarabiamy tyle, ile potrzeba nam na kolejne inwestycje, ile potrzeba na wchodzenie na kolejne rynki.

Działajacie na rynku już 8 lat. W takim razie macie spore doświadczenie na rynku płatności. Jak oceniasz zmiany, które do tej pory na nim zachodziły?

Ta branża jest po prostu świetna. Zmienia się niemalże z miesiąca na miesiąc. Nie pozwala się nudzić. Działając w niej człowiek – jeśli tylko chce – jest w stanie uczyć się czegoś nowego praktycznie każdego dnia. Pojawiają się nowe usługi, nowe technologie, nowe produkty. Pojawiają się nowe możliwości.

Jeszcze dwa-trzy lata temu firmy obsługujące płatności kojarzyły się trochę z bankami, krawatami, szklanymi biurowcami. Ogólnie – niekoniecznie z czymś przyjemnym dla startupów, czy osób robiących biznes w Internecie. Firmy takie jak Braintree, Stripe, czy (mam taką nadzieję) PayLane starają się zmieniać ten stereotyp. Pokazują, że firmy obsługujące płatności też mogą być normalne. A przy tym miłe i chętne do pomocy. Firmy takie jak Square udowadniają z kolei, że z pomysłu szalonego (bo kto by niby zaufał iPhone’owi jako terminalowi do przyjmowania płatności kartami?) da się zrobić niesamowicie rentowny i popularny biznes. Technologie takie jak NFC spowodowały niesamowity wysyp pomysłów na nowe usługi mobilne. W Polsce zaś ludzie wreszcie zaczynają przekonywać się do kart, a biznesy internetowe zaczynają korzystać z mechanizmów, na których ich zagraniczni koledzy zdążyli już zarobić grube miliony dolarów. Zaczynają obsługiwać automatyczne płatności cykliczne, korzystają z (prawdziwego) API, wprowadzają mechanizmy do płatności jednym kliknięciem.

Oj dzieje się, dzieje.

Co czeka nas w przyszłości?

Mnóstwo niesamowicie ciekawych rzeczy… nie będziemy potrzebowali nosić ze sobą karty, aby nią zapłacić. Wystarczy nam telefon, zegarek, czy choćby naklejka na plecaku. Nasze smartphone’y będą umożliwiały dokonywanie i przyjmowanie płatności bezgotówkowych. Będziemy płacili chętniej, więcej, częściej.

A przy tym biznesy internetowe będą też więcej zarabiały. Będą bardziej świadome swoich możliwości. Będą wprowadzały co raz lepsze modele płatnościowe. Będą chętniej wychodzić za granicę. Co zaś wszystko będzie przekładało się na zwiększanie ich zysku. Szczerze wierzę w to, że Polska zacznie znaczyć co raz więcej w globalnym światku nowych technologii.

Wróćmy jeszcze do Sofortbankingu, nie każdy wie co to takiego jest. Kilka słów wyjaśnienia?

Jest to jedna z najpopularniejszych metod płatności w niemieckojęzycznych krajach europejskich. Można ją w skrócie opisać jako jedną, dużą platformę internetową, która łączy w sobie przelewy z różnych banków. Działa jednak z goła inaczej niż polscy operatorzy płatności, którzy też niby oferują płatności przelewami z polskich banków (tzw. pay-by-linki). W soforcie podajesz login i hasło do swojego konta bankowego na stronie sofortu. System sam się loguje do Twojego konta i wykonuje wszystkie operacje potrzebne do zrealizowania przelewu za Ciebie.

I myślisz, że taki model płatności może sprawdzić się w Polsce?

Raczej nie. Polacy są nieufni. Ja sam miałbym duże opory z podaniem swoich danych do logowania do mojego prywatnego konta bankowego jakiemuś zewnętrznemu systemowi. Mimo, że znam ich i wiem, że chcą dobrze, to jednak polska mentalność robi swoje.
Zresztą o tym co Polacy myślą o soforcie już wiemy od jakiegoś czasu. Nie tak dawno temu głośno było o tym systemie. I o tym, że w wyniku całego nagłośnienia sposobu jego działania poszczególni polscy providerzy płatności zaczęli się z jego oferowania wycofywać. Zresztą tego ich zachowania do końca nie rozumiem… to w momencie kiedy go wdrażali nie wiedzieli jak ten system działa? Dowiedzieli się dopiero od ludzi, którzy zrobili aferę?

Różni nas co nieco od krajów Europy Zachodniej. I przynajmniej na chwilę obecną jeszcze niewiele z tego typu zautomatyzowanych rozwiązań ma szanse się w Polsce przyjąć.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement