Najważniejsze w tygodniu: muzyka z chmury zbliża się do Polski, czy zagości na dobre?

14.10.2012
Najważniejsze w tygodniu: muzyka z chmury zbliża się do Polski, czy zagości na dobre?

Xbox Music, Spotify, Deezer – już niedługo w Polsce rewolucja? Mamy też Muzo od Solorza-Żaka i zapowiada się, że nawet u nas muzyka z chmury będzie się rozpowszechniać. Czy to dla nas, kraju Chomika i wielkich protestów przeciw ACTA „bo nie będzie można ściągać plików” lekarstwo? I dlaczego akurat teraz duzi gracze – Microsoft i Spotify – decydują się na Polskę?

Maciej Gajewski: Hurra, hurra! Nie jesteśmy już Kambodżą! Niestety, przy okazji radości z okazji rozpieszczania nas tego typu usługami zawsze jest ta gorzka pigułka. Cieszymy się z tego, co w „istotnych” krajach jest oczywistością. Na dodatek jak dotąd dostawaliśmy tylko ochłapy. Spotify i Xbox Muzyka zapowiadają się świetnie, wygląda na to, że nasze konta będą „pełnoprawne” (świadczy o tym chociażby Zune Pass, który nie jest dostępny nawet w niektórych krajach, w których jest dostępny sam sklep Zune). Przypomnijmy sobie jednak, jak o wszystko polscy konsumenci muszą walczyć.

Pamiętacie ile zamieszania było wokół iTunes w Polsce? Organizowane były całe happeningi, zarówno w Internecie, jak i „realu”. To samo było w przypadku Xbox Live. Polscy użytkownicy konsol Xbox wywierali gigantyczną presję na Microsoft Polska. W końcu dopięli swego. Teraz, już bez tego typu „pomocy”, wkraczają kolejne usługi. To dobrze, to jest powód do radości, ale czekam na więcej.

Czekam na Netflix. Czekam, aż polski Xbox Live będzie miał dostępne podobne aplikacje, co te dostępne dla kolegów z Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych. Czekam, aż Microsoft uruchomi w Polsce wyszukiwarkę Bing wraz z powiązanymi z nią usługami (na przykład, mapami).

Mając i bardzo lubiąc smartfon, tablet i laptopa z Windows (Phone) i konsolę Xbox, z radością zacznę korzystać z Zune’a. Ale niech nasza konsumencka czujność nie zostanie uśpiona. Machajmy portfelami. Pokażmy, że chcemy płacić za dobre usługi. Bo najlepsze dopiero przed nami.

 

Paweł Okopień: Wciąż zastanawiam się, czy lepiej mieć muzykę, czy po prostu słuchać wszystkiego na co w danym momencie przyjdzie nam ochota. Od 9 miesięcy korzystam z Deezera. Rezygnacja z niego sprawi, że pozostanę z niczym. Gdybym w tym czasie kupił 9 płyt chociażby w wersji cyfrowej to zawsze byłyby to moje płyty. Jednak bez wątpienia to streaming jest przyszłością muzyki. Jest coraz wygodniejszy i lepszy.

Cieszy mnie też to, że w ciągu roku udało się zupełnie odmienić sytuację jeśli chodzi o dostępność muzyki w sieci. Zanim zadebiutował iTunes nie mieliśmy praktycznie żadnej atrakcyjnej oferty, za to teraz możemy przebierać w serwisach i to jest fajne. Czekam na takie zmiany w przypadku wideo.

Zastanawiam się też, czy Google przypadkiem właśnie nie przesypia swojej wielkiej szansy. Kiedy Apple i Microsoft szybko wchodzą na rynki rozwijające się, to Google ogranicza swoją ofertę do i tak nasyconych usługami Amerykanów.

 

Piotr Grabiec: Super, że coś się zmienia i te fajne usługi ze Stanów przychodzą do Polski. Strasznie mnie denerwuje, że bardzo głośno mówi się o problemie piractwa, podczas gdy właściciele praw autorskich nie zapewniają żadnej realnej alternatywy. Jednak muzyka to dopiero początek: nadal największą bolączką są filmy i seriale, których praktycznie nie da się ani kupić, ani wypożyczyć w jakości chociaż 720p – nikt chyba nie oczekuje ode mnie, że będę chciał teraz oglądać filmy z DVD?

Jednak jeśli chodzi o muzykę w formie cyfrowej, to nadal jest dramatycznie. Ok, w sklepie iTunes, czy streamingowym Deezerze można znaleźć większość nowości. Ale co z tego, gdy polskiej muzyki nie ma tam prawie w ogóle? A przynajmniej tej, której ja słucham. Mimo to, uważam że streaming to przyszłość i nie mogę się doczekać, aż udostępnione będzie u nas Spotify. Sam usługi nie testowałem, ale z tego co widzę, to zbiera ona najlepsze opinie.

To, czy będę płacić abonament Spotify, zależy oczywiście od dostępności piosenek w bazie, a przy brakach – możliwości wgrania swoich zakupionych mp3 i integracji ich z bazą programu (czego niestety w pełni nie oferuje Deezer). Fajnie, że ktoś w końcu wyciąga rękę, aby przyjąć moje złotówki za muzykę. Bo za seriale, które chciałbym oglądać, nadal nie mam komu zapłacić.

 

Przemysław Pająk: Z radością obserwuję rozwój usług muzyki w chmurze w Polsce. Jako zagorzały fan muzyki odkąd sięgam pamięcią, usługi typu streaming z abonamentem, który daje dostęp do przepastnych archiwów muzycznych to spełnienie moich marzeń z dzieciństwa.

Jestem tak stary, że pierwszym nośnikiem, na którym zakochiwałem się w mojej muzyce były… kasety. Wciąż mam ich kilka tysięcy na strychu i mimo iż nie mam ich już nawet na czym odtwarzać, to ani myślę się ich pozbywać – za dużo emocji – euforii i łez – one pamiętają.

Pamiętam dobrze, jak z moim przyjacielem Jumblem zdobywaliśmy albumy naszych ulubionych kapel, by następnie wspólnie odsłuchiwać je na walkmanie (mieliśmy taką przejściówkę, która pozwalała na podpięcie dwóch zestawów słuchawek), a potem marzyć, by dorwać kolejną płytę artysty. Pamiętam nasze dyskusje, gdy roztaczaliśmy wizje jakby było fajnie mieć dostęp do całej dyskografii King Crimson, Genesis, Marillion, czy Davida Sylviana.

Potem przyszła era Napstera, następnie torrentów i nagle dostęp do całych dyskografii się znalazł. Magii było w tym jednak już znacznie mniej. Magia wróciła, gdy zacząłem korzystać ze Spotify – pierwszego serwisu oferującego streaming muzyczny z katalogiem na tyle szerokim, by obejmować także moje dość niszowe gusta muzyczne. Dzięki aplikacjom mobilnym i możliwości zapisywania playlist do offline’u nagle cały świat muzyczny dostępny jest z pozycji małego urządzenia, które nosimy w kieszeniach.

Jest już niemal pewne, że Spotify zagości w Polsce i będę za jego rozwój tutaj trzymał kciuki. Wydaje się jednak, że to Microsoft z ofertą Xbox Music może wnieść streaming pod strzechy przeciętnych fanów muzyki, szczególnie w Polsce, gdzie dominacja Windowsa jest wciąż kolosalna. Oby tak się stało, bo ta najnowsza rewolucja z wiązana z muzyką w chmurze jest najbliższa mojemu sercu.

 

Ewa Lalik: Nie jestem pewna, czy my – blogerzy Spider’s Web – jesteśmy reprezentatywną grupą. Jak widać praktycznie wszyscy zgadzamy się z jednym: streaming muzyki z chmury to niesamowita wygoda dla nas, oraz nadzieja dla rynku muzycznego, który wciąż przechodzi ciężką transformację cyfrową. Jednak doskonale to rozumiem, bo fajni muzyki, którzy pochłaniają jej ogromne ilości, szukają nowości itp. i spróbowali streamingu, najczęściej mówią, że odmienia on przyzwyczajenia.

To prawda. Sama z Deezera słucham muzyki na 4 komputerach i 3 smartfonach, i wdzięczna jestem, że za symboliczne w tym momencie 30 złotych miesięcznie (tak, symboliczne, bo gdybym musiała kupić te wszystkie albumy, wydałabym co najmniej kilka tysięcy złotych. Albo nie wydała) nie martwię się przerzucaniem plików na kolejne dyski i urządzenia, że loguję się i mam, że w przeglądarce na komputerze mam nawet zapisane albumy, których mogę słuchać bez dostępu do internetu.

Odpowiadając na pytania: tak, streaming jest jedyną realną szansą na zwalczenie piractwa, jednak jeszcze długa droga przed nim. Dlaczego? Bo tym, co finalnie przekona nie tylko Polaków do muzyki z chmury, będzie wygoda i dostępność. Nie umniejszam Spotify i Xboksowi, jednak nie podoba mi się konieczność instalowania aplikacji na komputerze czy zamykanie się coraz bardziej w obrębie jednego ekosystemu. Nie o taką muzykę walczę – co mi z chmury, jeśli dostęp do niej będę miała tylko jeśli spełniam określone warunki (określony system, platforma)?

Microsoft i Spotify nie mają wyjścia i muszą na nas zwrócić uwagę. Może nie lubimy płacić, może jesteśmy daleko za najbardziej rozwiniętymi cyfrowo krajami, jednak jest nas, Polaków, dużo. Tak po prostu. Prędzej czy później trzeba będzie udostępnić nam tego typu usługi, skoro wszystkie przewidywania wskazują, że w kolejnej dekadzie streaming zdominuje rynek. Lepiej zrobić to wcześniej, by później nie musieć przebijać się do świadomości internautów pośród kilkunastu innych, konkurencyjnych usług.

Długa droga przed streamingiem, ale prędzej czy później większość z nas będzie z niego korzystać.

 

 

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement