Film Jurrasic Park jest nierealistyczny, naukowcy mają dowody

11.10.2012
Film Jurrasic Park jest nierealistyczny, naukowcy mają dowody

Film Jurrasic Park był prawdziwym fenomenem. Przywołał marzenie każdego dzieciaka: zobaczyć kiedyś dinozaura na żywo. Co więcej, nie był tak durny, jak inne filmy tego typu, a pomysł Michaela Crichtona na wskrzeszenie tych fascynujących stworzeń miał sens. Dziś dowiadujemy się jednak, że nie będzie to możliwe.

Jak oglądałem film Jurrasic Park miałem raptem dziesięć lat. Nie wszystko zapamiętałem z filmu, więc… poszedłem do kina drugi raz. A potem trzeci i czwarty. To były złote czasy, kiedy bileterzy nie przejmowali się ograniczeniami wiekowymi na film. A ja byłem urzeczony. Dzięki potędze firmy Industial Light & Magic, legendy jeżeli chodzi o efekty specjalne, oraz niesamowitej wyobraźni Stevena Spielberga, na wielkim ekranie maszerowały „prawdziwe” wielkie dinozaury. A ja siedziałem z rozdziawioną buzią. Wpadłem w prawdziwą „dinomanię”. Kupowałem (czytaj: mama mi kupowała ;-)) książki o dinozaurach, przeczytałem też z kilkanaście razy książkę, która została zekranizowana w filmie.

Napisał ją Michael Crichton, bardzo popularny autor, który ma dar nie tylko do ciekawego opowiadania historii, ale też zawsze robi dokładny naukowy research. Jego fantazje mają naukowe podstawy. Nie inaczej było tym razem. Co więcej, pomysł Crichtona był na tyle ciekawy, że poruszał on wyobraźnię samych naukowców. Klonowanie dinozaurów nie jest możliwe, z uwagi na to, że nie mamy ich DNA. Kostne skamieliny, znajdowane przez archelogów, zawierały śladowe resztki kwasu dezoksyrybonukleinowego, niepozwalające nawet myśleć o klonowaniu. Crichton znalazł jednak możliwe źródło. Skoro archeologowie znajdują bursztyn mający dziesiątki milionów lat, to z całą pewnością znajdą też taki z idealnie zakonserwowanym owadem… żywiącym się krwią dinozaurów. Przy odrobinie szczęścia, któryś z tych owadów wciąż może mieć w swoim odwłoku krew swojego żywiciela. Bohaterowie książki i filmu znaleźli właśnie takie bursztyny.

Piękna, zgrabna, romantyczna teoria, aktualna do dziś… niestety, została zdementowana. Australijscy naukowcy przeprowadzili bardzo skomplikowane badania, których celem jest wykazanie, po jakim czasie DNA ulega rozkładowi na tyle dużemu, że jego odtworzenie jest niemożliwe. Najstarsze odnalezione próbki DNA mają „tylko” osiemset tysięcy lat, zostały wydobyte z grenlandzkiej wiecznej zmarzliny, czyli w warunkach idealnych do konserwacji. Dinozaury wyginęły jednak 65 milionów lat. Czy to możliwe, by DNA przetrwało tak długi okres?

Niestety, nie. Naukowcy wykorzystali do swoich badań 158 skamieniałych kości wymarłego ptaka moa, który zamieszkiwał swego czasu Nową Zelandię. To istotne, ponieważ moa nie występował w żadnym innym regionie. Kości mają od sześciuset do ośmiu tysięcy lat, a niewielki region występowania pozwolił wyeliminować zmienne w postaci różnych warunków środowiskowych.

Ustalono, że przy standardowych warunkach naturalnych (bagienne środowisko, temperatura 13 stopni Celsjusza), DNA przetrwa 521 lat, zanim ulegnie całkowitemu rozkładowi. To zdumiewający wynik, ponieważ dotychczasowe symulacje komputerowe przewidywały czas 400-krotnie mniejszy. A co, jeśli zajdą idealne warunki, takie jak niska temperatura i warunki powodujące niczym niezakłócone skamienienie? Czy można liczyć na dziesiątki milionów lat? Czy zobaczę kiedyś w zoo groźnego tyranozaura czy majestatycznego brachiozaura?

Niestety, nie. Nawet w przypadku perfekcyjnych warunków, DNA nie jest w stanie przetrwać dłużej, niż 6,8 miliona lat. Z uwagi na to, że perfekcyjne warunki nie istnieją, najstarsze DNA jakie znajdziemy, zapewne nie będzie miało więcej, jak milion lat. Możemy poznać więc naszego przodka, homo erectus, ale dalej nie będziemy w stanie pójść.

Są jednak bariery, których nauka nie pokona. Nikt z nas nigdy nie zobaczy żywego dinozaura. Nawet moje prawnuki. Przypomniałem sobie marzenia z dzieciństwa. I tak jakoś… smutno.

Źródło: Proceedings of the Royal Society B. Wyd. 10/2012; ilustracja otwierająca to kadr z filmu Jurrasic Park

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement