Galaxy Note to wielki sukces Samsunga, w który – przyznać muszę – nie wierzyłem

20.08.2012
Galaxy Note to wielki sukces Samsunga, w który – przyznać muszę – nie wierzyłem

Przyznam, że nie wierzyłem w sukces Galaxy Note’a. Próba połączenia smartfonu z tabletem wydawała mi się chybiona. Większość hybrydowych produktów na rynku technologii użytkowej nie odnosiło większego sukcesu rynkowego. Traktowane były bardziej jako ciekawostki niż produkty, które klienci skłonni byliby kupować na masową skalę. Tymczasem Galaxy Note okazał się sporym sukcesem Samsunga. Za 9 dni premiera jego drugiej wersji.

10 milionów sprzedanych Galaxy Note od jego premiery rok temu to świetny wynik. Wprawdzie typowy i topowy smartfon w ofercie Samsunga – Galaxy S III – osiągnął ten wynik znacznie szybciej, bo w trzy miesiące, ale to w żadnej mierze nie umniejsza sukcesu smartfono-tabletu Koreańczyków. 10 mln ludzi kupiło produkt, więc jego powstanie miało sens. Co więcej, sukces Galaxy Note’a potwierdza istnienie niszy, która z pewnością będzie dalej eksplorowana.

Czy to smartfon, czy tablet – pytał Samsung w swoich reklamach Galaxy Note’a przy debiucie odpowiadając, że to po prostu Note. I takiemu marketingowemu pozycjonowaniu hołduje Samsung – dla Koreańczyków to nowy rodzaj urządzenia: nie smartfon, nie tablet, lecz po prostu Note.

Przyznam, że swego czasu uśmiechałem się pod wąsem myśląc o tej strategii – wydawało mi się, że to na siłę szukanie niszy, której raczej nie ma. W końcu ilu z nas na co dzień czuje potrzebę rysowania obrazów – a właśnie obrazami rysowanymi przez malarzy i profesjonalnych grafików próbował Samsung wzbudzić zachwyt wokół swojego produktu. Byłem w dużym błędzie. To rzeczywiście jest urządzenie inne zarówno od typowego smartfona, jak i typowego tabletu. Zaobserwowałem to wśród tych, którzy Note’a używają. Note traktowany jest jako urządzenie multimedialne służące do wielu różnych czynności. Owszem, to przede wszystkim telefon i ci, którzy go mają używają go zazwyczaj jako swojego głównego aparatu telefonicznego. To jednak także urządzenie służące do e-czytania, notatek, czy obróbki zdjęć oraz oczywiście surfingu po sieci. Nie są to oczywiście czynności, których nie da się równie dobrze wykonywać na tablecie, czy smartfonie, ale dzięki wielkiemu (jak na smartfon) bądź też małemu (jak na tablet) ekranowi Note świetnie łączy cechy obu tych urządzeń. Dla wielu Note to połączenie tabletu ze smartfonem w taki sposób, że nie muszą kupować obu urządzeń z osobna. To oczywiście nic odkrywczego poza tym, że się świetnie sprzedaje.

Premiera medialna drugiej wersji Galaxy Note’a, która już za 9 dni w Berlinie podczas targów IFA, ma być więc huczna, swoim rozmachem przypominająca niedawną premierę topowego smartfonu Samsunga – Galaxy S III. To po to, aby finalnie przypieczętować istnienie użytkowej niszy, którą Samsung znalazł. Koreańczycy już rozpoczęli typową dla siebie grę medialną, wypuszczając chociażby ‚teaser’ wideo, który zapowiada ‚małą i lekką rzecz’ (z ang. a small and light thing). W materiale nie widać jeszcze nowego Note’a, poza rysikiem, który jest cechą rozpoznawalną linii Note (Samsung oferuje także 10-calowy tablet Note).

Sporo wiadomo też o specyfikacji technicznej urządzenia. Ma on posiadać ekran Super AMOLED o przekątnej 5,5 cala i rozdzielczości 1280 x 800 pikseli. Procesorem ma być Exynos z zegarem 1,5 GHz. Urządzenie wyposażone będzie również w 1,5 GB pamięci RAM, aparat 8 Mpix, 16 GB dyskiem (w opcji do 32 GB). Ma obsługiwać LTE.

Słyszymy też, że po raz kolejny Samsung planuje gigantyczną kampanię reklamową nowej wersji Note’a. Jej rozmach ma przypominać tę, jaka miała miejsce przy pierwszej wersji Galaxy Note’a. Samsung wyraźnie wierzy bowiem w to, że Galaxy Note będzie jego flagowym produktem mobilnym. Zresztą trudno się temu teraz dziwić. 10 mln klientów utwierdza bowiem w tym przekonaniu. Mnie zresztą już też.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement