komentarzy : 6

Darmowe czy nie darmowe? Freemium przedwcześnie okrzyknięto przyszłością aplikacji

Po decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta o tym, że CT Creative Team wprowadzało klientów w błąd reklamując grę “Wojna Czołgów” jako darmową, podczas gdy opiera się na modelu freemium (gra za darmo, możliwość dokupienia bonusów podczas gry), w polskiej sieci zawrzało. CT Creative Team dostało karę w wysokości 39 tysięcy złotych, a widmo podobnych konsekwencji i zakazu stosowania w reklamach określenia “darmowe” zawisło nad dziesiątkami innych gier. Nie wiem, czy UOKiK postąpił słusznie, jednak jedno jest dla mnie jasne – model freemium, tak ostatnio uwielbiany przez deweloperów, musi ewoluować i wyjść naprzeciw użytkownikowi.

Model freemium działa na zasadzie oferowania użytkownikowi darmowej aplikacji lub gry, jednak opiera się na oferowaniu mu dodatkowych funkcji, bonusów, plansz czy innych tego typu dodatków za opłatą. W ostatnim czasie freemium uważane jest za przyszłość sektora aplikacji – kolejne badania wskazują, że zyski z aplikacji opierających się na modelu freemium rosną, zarówno w App Store, jak i Google Play. W tym momencie trzeba odróżnić aplikacje i ich typ – nie chodzi o zaawansowane narzędzia, które posiadają dwie wersje, jedną podstawową i drugą płatną, przy czym oba są całkowicie funkcjonalne dla różnych grup odbiorców. Chodzi o tzw. “casualowe”, rozrywkowe aplikacje, przede wszystkim gry.

Sytuacja z freemium od strony deweloperów może przedstawiać się różowo, chociaż nie do końca – niektórzy donoszą, że zyski z tego modelu znów maleją, a stworzenie dobrej gry, która faktycznie wciągnie i skłoni użytkowników do zapłaty jest trudne. W końcu ten sam użytkownik chciał pograć w darmową grę. Ze wszystkich pobierających aplikację freemium, według różnych danych na dokupienie czegoś decyduje się tylko około 0.6%.

Jednak często zapomina się o przedstawianiu modelu freemium od strony użytkownika właśnie, a to jest prawdopodobnie kluczem do zrozumienia, dlaczego freemium w obecnej formie nie ma racji przetrwania. Nigdy wcześniej feemium nie było dostępne w takim stopniu dla mas, nigdy też twórcy gier nie wprowadzili go na taką skalę, do smartfonów i tabletów przeciętnych ludzi, nieobeznanych z technologiami czy nie grających w różnego rodzaju RPG. Właśnie ci użytkownicy są teraz atakowani freemium z każdej strony.

To oni pobierają darmowe aplikacje i gry. Warto o tym pamiętać – darmowe, czyli wchodząc do sklepu z aplikacjami widzą, że dana pozycja jest na stronie “Najlepsze darmowe” czy “darmowe”, a przede wszystkim widzą, że nie muszą płacić. Pobierają więc grę w takim przeświadczeniu – fajnie, może będą reklamy, ale jest “za free”!

I tutaj ważna kwestia. Jeśli mieliście styczność z wieloma takimi aplikacjami, to może też zauważyliście, że wiele z tych gier jest grywalna do pewnego momentu – to znaczy akcja się rozkręca, gra wciąga, a gdy już robi się naprawdę ciekawie to bam! Okazuje się, że tak w pełni za darmo nie jest, i że do najlepszej zabawy trzeba dokupić dodatkowe bonusy. W porządku, twórcy gry w końcu decydują o jej kształcie, jednak z punktu widzenia użytkownika to trochę nie fair.

Nie fair, bo aplikacje rzadko na starcie informują, że zawierają płatne dodatki. W sklepach tkwią w kategoriach darmowych, często jako takie są pobierane, a żeby w pełni się nimi cieszyć trzeba płacić. Jasne, taki model chroni przed piractwem – np. jak w sprawie Dead Trigger, oferuje możliwość ograniczonej zabawy za darmo, jednak przez niezrozumienie działania freemium wśród użytkowników i oznaczanie jako “darmowe” powoduje rozczarowanie.

Część użytkowników daje się skusić i dokupuje bonusy wewnątrz aplikacji. Jednak zamiast trąbienia o tym, że freemium jest zbawieniem dla całego rynku aplikacji poczekajmy. Wciąż brakuje najważniejszych danych – o tym, czy użytkownicy, którzy zdecydowali się na płatności wewnątrz aplikacji robią to ponownie, czy są zadowoleni z zakupów, co dokupowali etc.

A decyzja UOKiK odnośnie “Wojny Czołgów”? Pozostawiam do dyskusji.

Zapisz się do naszego Newslettera, obserwuj nas na Twitterze, polub na Facebooku lub dodaj do czytnika RSS.


Sprawdź, dlaczego Spider's Web wybrał Oktawave Odbierz 25 zł na start swojego projektu w chmurze Polub nas na Facebooku
  • eZ

    „Wciąż brakuje najważniejszych danych – o tym, czy użytkownicy, którzy zdecydowali się na płatności wewnątrz aplikacji robią to ponownie, czy są zadowoleni z zakupów, co dokupowali etc.”
    Nieeee no, bez jaj.. to są przecież doskonale prześwietlone procesy z analityką na najwyższym poziomie. Czy sformułowanie „data-driven company” jest Pani znane? Niby jak Zynga czy inny Kixeye zapanowały nad milionami umysłów i portfeli…
    pozdr

  • Kubu$

    ja wolę zapłacić raz i mieć grę w pełni grywalną i ze 100% możliwościami. Dokładnie pokazuje to Asphalt … poprzednia wersja była genialna ale kosztowała te (chyba) 5 $ a teraz za 0,79 euro dostajemy grę w której trzeba wydać 10 $ żeby w pełni cieszyć się grą … niestety. Kiedyś kupowało się raz a teraz to tak jakby płatność na raty z wysokim %%% xD

  • jrs

    Powinni tego zabronić!

  • Moj

    Gry których się nie kupuje na własność to przyszłość (szczególnie w UE). Uważam jednak, że stały abonament jest bardziej w porządku. Lepsze jednak wydają mi się gry z abonamentem. W grach z płatnymi bonusami nie ma prawdziwej zabawy. Jak nie kupujesz bonusów to każdy kto je ma „rozwala cię”, a jak kupujesz to nie masz takiej przyjemności z pokonania przeciwnika jakby się miało przy świadomości równych szans. W WoT większą satysfakcję ma się grając bez płacenia, widać że mają słaby model :)
    I do tego ceny. Żeby grać przez rok w WoT na koncie premium trzeba zapłacić jakieś 120 Euro tyle nie kosztuje, żadna gra pudełkowa.

  • TomMleko

    „Wciąż brakuje najważniejszych danych – o tym, czy użytkownicy, którzy zdecydowali się na płatności wewnątrz aplikacji robią to ponownie, czy są zadowoleni z zakupów, co dokupowali etc.”

    Komu brakuje temu brakuje, wystarczy pogadac z developerami. Z naszych starych danych wynika, ze jesli ktos kupil cos w grze freemium, to jest ok. 60% szans, ze kupi drugi raz. Znam firme, ktora robi fajna gre free to play oparta na mapach google, dla ktorej lifetime value placacego uzytkownika to ponad $100 (tak, jesli ktos placi to w ciagu calego uzytkowania gry placi za nia ponad $100, usredniajac oczywiscie).

    Mysle, ze nie do konca Ewo rozumiesz jak dzialaja takie gry, w nich najbardziej liczy sie kilka wskaznikow oraz grupa placacych graczy, ktora najczesciej nie przekracza 5% calosci. Zeby nie bylo – gra musi byc dobra, zeby cokolwiek zarobic, jesli nie daje graczowi radosci z gry, to zadne cuda socjotechniczne nie pomoga.

  • Borubar

    Kiedyś to się po prostu nazywało wersja demo.

    Gra czy też inny program za darmo z zablokowanymi jakimiś opcjami – możesz używać ile chcesz ale aby dostać pełną wersje trzeba za nią zapłacić.

    To jest starsze niż internet.

Reklama