SpaceX nie świętuje swojego wielkiego zwycięstwa, bierze się do dalszej pracy

05.06.2012
SpaceX nie świętuje swojego wielkiego zwycięstwa, bierze się do dalszej pracy

Pierwsza misja SpaceX zakończyła się całkowitym sukcesem, rozpoczynając nową erę podboju kosmosu. „Prywaciarze” nie marnują jednak czasu na świętowanie, szampan, koks i kobiety. Planują już kolejne przedsięwzięcia, szykując bardzo dynamiczny rozwój swojej firmy.

SpaceX już teraz szykuje swój pojazd kosmiczny Dragon do następnej misji. Tym razem będzie on wyposażony w systemy podtrzymywania życia, po to, by oprócz towarów, mógł też wozić astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Póki co, NASA skupi się na zlecaniu dalszych misji towarowych, ale wraz z wycofaniem ze służby wahadłowców kosmicznych, usługi SpaceX staną się wręcz nieocenione. I pomogą prywatnej firmie się uniezależnić od korzystania z pieniędzy podatników. Póki co, powstaje ona z prywatnych środków, ale za misje otrzymuje publiczne pieniądze.

SpaceX już wie, jak wykorzysta te pieniądze. Buduje swoją własną wyrzutnię rakiet w pobliżu bazy Vandenberg, na północny zachód od Santa Barbara. Z niej będą wystrzeliwane nowe, 23-piętrowe rakiety projektu SpaceX, większe nawet od Saturna V, który wystrzelił Apollo na Księżyc. Platforma startowa będzie wykorzystywana, na początku, do umieszczania satelitów na orbicie, zarówno wojskowych, jak i komercyjnych. SpaceX pracuje też nad optymalizacją kosztów. Trwają zaawansowane prace nad pierwszą w historii rakietą wielokrotnego użytku, czyli Świętym Gralem tej dziedziny inżynierii.

SpaceX rozwija się dynamicznie nie tylko dzięki ambitnym wizjom Elona Muska, szefa firmy. Rozwija się tak z konieczności. Podbój kosmosu na chwilę obecną to piekielnie trudny kawałek chleba, jeżeli chodzi o możliwości zarabiania pieniędzy. Chęć zysku wymusza rozwój. Na dodatek, mimo iż to ciężki rynek, to SpaceX ma konkurentów. Którzy również chcą zastrzyku finansowego od NASA zanim się usamodzielnią od podatników. SpaceX jest liderem, ale by nim pozostać, nie może sobie dawać na wstrzymanie, inaczej kontrakty NASA przejmą Sierra Nevada lub Blue Origin (firma założona przez Jeffa Bezosa, założyciela Amazona). Podbojem kosmosu są również zainteresowane Orbital Sciences i Boeing.

Stąd pospieszne prace nad nową, załogową wersją Dragona, który jak dotąd sprawdził się wyłącznie w misjach towarowych. Misje załogowe będą dużo droższe, bowiem SpaceX będzie brał odpowiedzialność za ludzkie życia. Będzie musiał też zmienić konstrukcję Dragona tak, by w razie awarii, astronauci mieli szansę na ratunek.

SpaceX zatrudnia 1800 osób i mieści się w jednym kraju. Boeing zatrudnia 170 000 osób w 70 krajach. Niektórzy to postrzegają jako siłę (brak biurokracji, samodzielna produkcja komponentów), ale tu serio nie ma czasu do stracenia. Na szczęście Musk, współtwórca PayPala, ma świeże podejście do biznesu, rodem z nowoczesnej Doliny Krzemowej, a nie z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Po sprzedaży PayPala eBay’owi zainwestował w nową firmę z własnej kieszeni 1,5 miliarda dolarów. Nie boi się ryzyka. Dba o polityków (od 2002 roku w księgach SpaceX można znaleźć, że łącznie wydano 3,5 miliona dolarów na lobbying). Wydaje mi się, że będzie dobrze.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement