Perły z lamusa: Pegasus, czyli szczęśliwe dzieciństwo tysięcy polskich dzieciaków

Gry 07.06.2012
Perły z lamusa: Pegasus, czyli szczęśliwe dzieciństwo tysięcy polskich dzieciaków

Tuż po przemianie systemowej na naszym rynku pojawił się dziki kapitalizm. I dzieci głodne prezentów. Zachodni dystrybutorzy, mimo to, mieli nas w nosie. Wykorzystało to dwóch polskich przedsiębiorców, którzy w znaczący sposób wpłynęli na moje dzieciństwo.

Zanim dotarł do nas piękny kapitalizm i wolny rynek, radziliśmy sobie na przeróżne sposoby. „Importowaliśmy” z NRD Atari 65, ZX Spectrum, Commodore 64 i przeróżne inne popularne komputery, dzięki czemu do dziś istnieje cała masa pasjonatów ośmiu bitów, a polska demoscena jest znana na całym świecie. O takich rzeczach, jak Nintendo czy inne konsole do gier mogliśmy jednak zapomnieć. Niewiele się zmieniło po upadku komuny, przynajmniej na początku. Mieliśmy pieniądze, import był dużo łatwiejszy, ale i tak z dostępnością elektronicznych gadżetów był problem.

Był popyt, nie było podaży. Zauważyło to dwóch przedsiębiorców: Dariusz Wojdyga oraz Marek Jutkiewicz. A właściwie to sam pan Marek, który podczas jednej ze swoich delegacji służbowych zauważył na targowisku podrobioną konsolę Nintendo NES. Szybko pojął, że skoro konsolę tak łatwo podrobić, a w Polsce NES praktycznie nie istniał, czeka go wieczne bogactwo, chwała i gloria. Nie miał jednak dostatecznej ilości pieniędzy. Potrzebny był inwestor. Zgadliście, to właśnie Dariusz Wojdyga, który również był odpowiedzialny za wymyślenie marki Pegasus.

Kilka inwestycji później i spółka BobMark International sp. z o.o. miała pierwsze egzemplarze zamówionych podróbek z Tajwanu oraz pieniądze na niemałą kampanię reklamową. W telewizji zaczęły hulać reklamy przy każdej dobranocce. Każde dziecko chciało Pegasusa. I mogło go łatwo dostać. Kosztowało równowartość 150 złotych. Każdy, nawet mniej zamożny rodzic (a moi do takich należeli) mógł sprawić mega-prezent swojej pociesze. Do konsoli były dołączane kartridże z grami, więc już na starcie było mnóstwo zabawy. Dopiero po paru miesiącach trzeba było naciągać wapniaków na nowe.

Podejście pod tytułem „podróbka NES-a (a właściwie jej odmiany Famicon) za grosze, dużo gier na start” się opłaciło. Wszystkie dzieciaki kochały Pegasusa. BobMark w 1992 roku odnotował zysk w wysokości trzech milionów złotych, a rok później 6,2 miliona złotych. W tych czasach były to astronomiczne pieniądze.

Niestety, BobMark, mimo całej mojej sympatii do tej firmy, był pasożytem. Producentem podróbek. I to go zgubiło. Konkurencja wręcz zalała rynek podróbkami Pegasusa (który sam był podróbką… incepcja!). Biorąc pod uwagę charakter całego przedsięwzięcia, dochodzenie swoich praw w sądzie było co najmniej utrudnione. BobMark jednak przetrwał. Dobiła go nowa era konsol. Na rynek weszły PlayStation i Sega Saturn. Firma zajęła się dystrybucją tej drugiej konsoli. Niestety, wyszła na tym równie marnie, jak cała Sega w ujęciu globalnym. Saturn okazał się porażką rynkową, a BobMark zmieni branżę na… napoje gazowane.

Pegasus to konsola NTSC z wymuszonym 50 Hz oraz rozdzielczością PAL. W niektórych gamepadach do Pegasusa, oprócz standardowego „krzyżaka” i dwówch przycisków, istnieją dodatkowe dwa oznaczone jako TURBO. Jeśli chodzi o specyfikację sprzętową, to w urządzeniu znajdziemy 8-bitowy procesor typu MOS 6502 (1,79 MHz), układ graficzny taktowany z częstotliwością 5,37 MHz, renderujący obraz o rozdzielczości 256 x 240 pikseli przy 25 kolorach dobieranych z 64-kolorowej palety. Możliwości dźwiękowe to raptem pięć kanałów mono: jeden kanał szumów, jeden PCM i trzy dźwiękowe.

Nigdy nie widziałem Super Mario na Nintendo. Nigdy nie widziałem Contry na Nintendo, a znam je na pamięć. Właśnie dzięki Pegasusowi. Podróbka lub nie, to było moje pierwsze urządzenie do grania, aż do czasu, aż rodzice kupili mi pierwszy komputer. Nie ma chyba żadnego sprzętu na świecie, którego bym nie darzył większą nostalgią.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement