Indie Game – The Movie to film, który po prostu musisz zobaczyć. Koniecznie!

16.06.2012
Indie Game – The Movie to film, który po prostu musisz zobaczyć. Koniecznie!

Stos pudełek do pizzy, ciemne pomieszczenie, gruby facet w okularach i przetłuszczonych włosach – tak pewnie wielu z was wyobraża sobie przeciętnego programistę. Proponuję więc w ten weekend poświęcić dwie godziny czasu i obejrzeć film „Indie Game – The Movie”. Wasze wyobrażenie o tych ludziach może się diametralnie zmienić.

Jeżeli czytają to jakieś niewiasty, to trzeba wyjaśnić sobie coś raz na zawsze. Jeżeli czekacie, aż faceci dojrzeją, to spędzicie starość w samotności. My nigdy nie doroślejemy. Jasne, z wiekiem mamy coraz więcej doświadczenia, wyczucia, wiedzy i ogłady ale my na zawsze pozostaniemy dzieciakami. Najpierw bawimy się resorakami, potem ekscytujemy się samochodami. Najpierw zbieramy monety w Mario, by potem mordować kosmitów w Gears of War. Bawiliśmy się walkie-talkie, teraz mamy smartfony. Plastikowe pistolety zamieniliśmy na paintball. A od waszych głębokich dekoltów będziemy głupieć tak samo w wieku 35 lat, jak głupieliśmy w ogólniaku. Tacy już jesteśmy.

Nie dziwcie się nam, że mimo iż dawno mamy pracę dyplomową za sobą, mimo iż mamy pracę, was, czasem i dzieci, to dalej chcemy „grać w grę”. Większość z nas z gier nie „wyrośnie” nigdy. Co najwyżej niektórym facetom zmienią się zainteresowania. Nie wynika to jednak z „dojrzałości”, a po prostu zmiany humoru. Dlatego też nie dziwcie się, że część z nas w ten weekend z wypiekami na policzkach obejrzy film o grach. Bo ci twórcy, to nasi idole. To dzięki ich umiejętności, pasji i „wiecznemu dziecku” mamy dużo radochy. „Indie Game – The Movie” to obowiązkowa pozycja dla graczy… i nie tylko. To także ciekawa lekcja dla młodych przedsiębiorców. Dzięki temu filmowi zrozumieją, że jeżeli chcesz coś robić w życiu, to niech to będzie coś powiązanego z twoją pasją. Wtedy nawet porażki nie będą takie gorzkie.

„Indie Game – The Movie” to pełnometrażowy film dokumentalny o twórcach niezależnych gier. Nie o korporacjach, tworzących superprodukcje za miliony dolarów, a o deweloperach, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki na rynku. Graczom nie trzeba przedstawiać takich tytułów, jak Braid, Fez czy Super Meat Boy. To gry niezależne, które można było kupić wyłącznie w cyfrowej dytrybucji, za śmieszne pieniądze. Mimo to, sprzedały się w zawrotnej ilości egzemplarzy.

Film przedstawia wszystkie etapy powstawania tych gier. Jednak nie od strony technicznej. Nie dowiecie się z niego nic o algorytmach, wektorach, rastrach, teksturach czy przetwarzaniu równoległym. Dowiecie się za to w jakim trudzie i znoju pracują ci ludzie, a mimo to są w pełni oddani swoim dziełom. Zobaczycie autentyczną pasję, oddanie. Walkę o dofinansowanie projektu przez krew, pot i łzy. A potem, jak już wszystko się uda (nie jest to żaden spoiler, wszyscy znamy losy tych gier) ściśnie was serce, jak zobaczycie łzy wzruszenia gościa, który stworzył Super Meat Boy’a, a następnie w Internecie czyta recenzje graczy i ogląda fan-arty (grafiki stworzone przez fanów) nawiązujące do jego gry.

To klasyczna opowieść typu „od zera do milionera”, ale niezwykle ciekawie zmontowana i opowiedziana. Dziś wieczorem pewnie wszyscy będziemy oglądać mecz Polska – Czechy. Ale jutro, na kacu (oby po świętowaniu zwycięstwa) to genialna propozycja na relaks. Niestety, jest jeden szkopuł. Film nie dorobił się jeszcze polskich napisów, również tych „nieoficjalnych”. Trzeba znać angielski.

Acha, i jeszcze jedno. Dla tych, co będą szukać filmu na The Pirate Bay czy podobnych. Film nawet ceną nawiązuje do gier, które opisuje. Można go pobrać za 10 dolarów, w 1080p, bez zabezpieczeń DRM. To co, dalej chcesz torrenta?

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Tagi: ,

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement