Wimax – miała być rewolucja. A jest? No właśnie

29.05.2012
Wimax – miała być rewolucja. A jest? No właśnie

Kiedy Netia uruchomiała projekt Wimax głośno było o tym, że to rewolucja, że idzie nowy standard szybkiego internetu dostarczanego drogą radiową, który może podłączyć do globalnej sieci osoby żyjące na terenach trudno dostępnych, że tania i bardzo przyszłościowa. Dziś, w kilka lat od głośnego startu projektu, o sukcesie raczej nikt nie mówi. Tym bardziej Netia, która próbuje zrzucić rozwój infrastruktury Wimaksu na barki lokalnych samorządów.

Jak podała wczoraj Netia na swoim korporacyjnym blogu – osób korzystających z tej technologii w Polsce jest dziś zaledwie nieco ponad 20 tys. Zasięg usługi też nie powala – to tylko 123 stacje, które dają pokrycie usługą Wimax ok 25% powierzchni kraju (choć to ponoć 50% populacji). Najgorsze jest jednak to, że od swojego debiutu w ofercie Netii, Wimax nie rozwinął swojej oferty – do dziś oferuje prędkości 1 lub 2 Mb/s, co kilka lat temu było sensowną ofertą, a dziś jest po prostu megasłabe. Jednak w tym przypadku koło się zamyka – nie ma sukcesu sprzedażowego, nie ma prężnego rozwoju infrastruktury, który i tak byłby obarczony szeregiem ograniczeń. Wimax telepie się więc w ofercie Netii, ale rewolucji z nim związanej już raczej nie będzie.

Nie będzie też dlatego, że Netia nie ma możliwości skorzystania z programów dofinansowujących rozbudowę sieci Wimax, więc wymyśliła sobie, że będzie współfinansować dalszy rozwój tej infrastruktury z lokalnymi samorządami, które mogą starać się o takie dofinansowanie. Pierwsza umowa na budowę trzech nowych stacji Wimax w woj. małopolskim już została zrealizowana; wkrótce mają ruszyć kolejne partnerstwa tego typu. Mimo wszystko trudno liczyć na jakiś przełom – Wimax jest i pozostanie niszowy.

Wszystko rozbija się bowiem o prędkości internetu. Maksymalna przepustowość technologii Wimax zbliżona jest do 75 Mb/s, jednak Netia bardzo ją ogranicza w rozbiciu na klienta. – Dzięki temu, że sprzedajemy kilkuset klientom po 1 lub 2 Mb/s nie ma oversellingu jak na LTE – tłumaczą w nieoficjalnych rozmowach przedstawiciele Netii, ale mało to przekonujące – dziś standardem są prędkości 10, a nawet 20 megabitów na sekundę oferowane przez sieci kablowe, które w miastach należą do najpopularniejszych dostawców internetu do indywidualnych użytkowników. Problem jednak jest taki, że kablówki nie chcą rozwijać swojej infrastruktury poza blokowiskami. Mimo iż potencjalnie miałyby lepszych (czyt. więcej płacących) klientów wśród osiedli domków jednorodzinnych, to wybierają efekt skali – więcej mniej zamożnych klientów w blokach, którzy kupują zazwyczaj najtańsze usługi.

Wimax bije się więc z ofertami mobilnego internetu od głównych telekomów sprzedawanych jako tzw. stacjonarny. Każdy kto próbował korzystać z takich ofert w domu dobrze jednak wie, że 3G czy tak dziś szeroko reklamowane LTE są obarczone wieloma problemami – z zasięgiem, ze spadkami prędkości, itd. Wimax mimo wszystko jest ofertą substytutywną w stosunku do stacjonarnego internetu, którego w wielu miejscach w Polsce po prostu nie ma. Tylko ta prędkość…

Coś podskórnie czuję, że podobnie może być z ofertami LTE do domów, które dzisiaj są reklamowane jako hiperszybkie i równie rewolucyjne, co wcześniej Wimax. Przepustowość tego sektora jest bowiem niemal identyczna co w Wimaksie, co oznacza, że jeśli operatorzy sprzedadzą odpowiednio dużą liczbę abonentów zaczną się problemy z prędkościami.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement