Zielone światło w Europie dla Sony kupującego EMI – może czas, by koncerny muzyczne same się wyniszczyły?

19.04.2012
Zielone światło w Europie dla Sony kupującego EMI – może czas, by koncerny muzyczne same się wyniszczyły?

Konsorcjum Sony/ATV dostało zielone światło od Komisji Europejskiej na kupno EMI Publishing za 2,2 miliarda dolarów. W zamian za to Sony zobowiązał się odsprzedać katalogi Virgin i Famous. Przejęcie nie zostanie sfinalizowane, bo do tego potrzeba jeszcze zgody regulatorów ze Stanów Zjednoczonych, Brazylii i Australii, ale cała sprawa i tak wywołuje kontrowersje, zwłaszcza w świetle tego, że Universal Music ma problemy z uzyskaniem zgody na przejęcie EMI Music. Bo EMI Group, po ogłoszeniu tragicznych niemal strat finansowych i krążeniu z rąk do rąk, ma zostać podzielone między dwie z czterech największych wytwórni muzycznych. Po przejęciu EMI zostaną już tylko trzy, za to dwie z nich kontrolujące ponad połowę praw do muzyki na świecie.

Przeciwko przejęciu EMI Music przez Universal prowadzone jest postępowanie mające wyjaśnić, czy taki ruch nie spowoduje przejęcia kontroli nad fizyczną i internetową sprzedażą muzyki. Universal miałby stworzyć monopol i sam ustalać warunku. Sony jednak dostaje pozwolenie, choć po przejęciu części EMI zajmującej wydawnictwami sam będzie miał około 25-30 procent runku praw do muzyki.

Przedstawiciele Warner Music Group i Impali twierdzą, że taka transakcja nie jest uzasadniona, nawet, jeśli Sony sprzeda katalogi Virgin i Famous, które stanowią tylko 2% całego katalog Sony. A szacuje się, że EMI Publishing będzie przynosić 25 milionów dolarów rocznego zysku dla Sony.

Sprawa jest skomplikowana i w zasadzie podział EMI Group między dwa muzyczne koncerny pokazuje w jasny sposób, jak wygląda rynek praw autorskich, własności intelektualnej i wszystkiego, co z tym związane. Jeśli Sony sfinalizuje kupno EMI Publishing, jeśli Universalowi uda się przejąć EMI Music, to z wielkiej czwórki koncernów muzycznych pozostanie tylko trójka. To nieuniknione, ale czy zdrowe? Jak wiodące koncerny muzycznie zmieniały się w ostatnich kilkudziesięciu latach świetnie ilustruje Wikipedia tutaj (pozwolę sobie wkleić screena).

Mówiąc ironicznie, następny do odstrzału będzie Warner Music Group, a potem… Potem czeka nas chyba wielka korporacyjna walka dwóch koncernów. Czy można powiedzieć, że jest to zdrowa sytuacja?

Niezależne i mniejsze wytwórnie mają problem, bo nie są w stanie finansowo i zasięgowo rywalizować z gigantami. Rynek dystrybucji muzyki ma problem, bo giganci dyktują własne warunki korzystając niemal z braku konkurencji – dzięki temu na przykład Spotify ma problemy z opłatami i licencjami w Niemczech. Wydaje się, że wytwórnie są ponad prawem i coraz częściej pod tym względem patrzy się na sprawę zamknięcia Megaupload i oskarżenia jego założyciela, Kima Dotcoma. Rynek muzyczny zamiast elastycznie dopasowywać się do zmieniających się realiów zostaje powstrzymywany przez muzyczne koncerny, które za wszelką cenę chcą utrzymać stary (ale nie aż tak stary, przecież jeszcze kilkadziesiąt lat temu wytwórnia muzyczna znaczyła całkiem co innego, muzykę też dystrybuowano inaczej!) ład, niemający szans przetrwania.

Dziwię się, że Sony dostał zielone światło. Ale może to i lepiej – może niech Sny i Universal szybko wygryzą Warner Music, a potem zniszczą się nawzajem. Może to jedyna szansa, żeby rynek muzyczny mógł zacząć od początku, dając zarabiać przede wszystkim artystom, a nie sztabom prawników i ekspertów wyliczających, że jeden ściągnięty z internetu utwór to szkoda rzędu 200 tysięcy dolarów. Szkoda oczywiście dla wytwórni, nie artysty.

Może tak byłoby lepiej.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement