Pazura, Pudelek, prasa, internet – mamy internet we krwi

19.04.2012
Pazura, Pudelek, prasa, internet – mamy internet we krwi

Przemek Pająk poprosił mnie o napisanie komentarza na temat wyroku, jaki zapadł niedawno dotyczącego sprawy Cerazy Pazura kontra Pudelek.pl. Zapewne chciał, bym napisała o tym, jak zmieniają się media internetowe, że portale, przynajmniej niektóre, są już na równi z prasą drukowaną i co w związku z tym wyrokiem nastąpi. Trochę mnie to zdziwiło, bo nie dostrzegłam w tym nic specjalnie ciekawego – ot, kolejna sprawa sądowa gwiazda kontra tak zwany brukowiec. Fakt, jest to brukowiec internetowy… I to trochę uświadomiło mi, że jestem z innego pokolenia niż Przemek Pająk – pokolenia, które traktuje internet tak, jak ludzie traktowali prasę przed erą internetu. Może nie do końca, ale w tym konkretnym aspekcie tak. Nie widzę różnicy między prasą plotkarską a wspomnianym Pudelkiem. No, może oprócz formatu.

Dużo się mówi o tym, że w życie bardziej dorosłe wkroczyło pokolenie, które nie zna rzeczywistości i świata bez internetu. To duża generalizacja, ale jest w tym sporo prawdy. Ja pamiętam jeszcze czasy, gdy internetu nie było, potem jako nastolatka chodziłam do kawiarenek internetowych, ale jeszcze w tym nastoletnim wieku zostałam podłączona do sieci. I nie było to żadne “wielkie halo”, bo internet stał się już wtedy czymś powszechnym – pamiętam, jak wysyłałam do radia BIS (teraz nazywa się jakoś inaczej, w każdym razie jest to Czwarty Program Polskiego Radia) empetrójki, by móc zaprezentować swoją ulubioną muzykę w Mocnych Nocnych u Jacka Kruczka. I to wcale nikogo nie dziwiło, a ja miałam może z 15 lat?

W tym wieku też łączyłam się już sporadycznie z siecią z telefonu, gdy potrzebowałam coś sprawdzić. Oglądałam spiracone filmy, słuchałam spiraconej muzyki, rozmawiałam ze znajomymi przez komunikatory, czytałam informacje, podróżowałam po zagranicznych stronach… A młodsi ode mnie jeszcze wcześniej zaczęli swoją przygodę z internetem.

Jasne, przeciętny polski internauta pewnie korzysta z polskich serwisów, porusza się po Facebooku, używa GG, czatu FB, Skype’a, bankowości elektronicznej i nie wychodzi daleko poza te ramy. Jednak pokolenie osób takich jak ja istnieje – to osoby, które odkrywały internet, w szerokiej okazałości, mimochodem, bo był, i nie traktują zmieniającego się za sprawą sieci świata jako czegoś, na co warto zwracać specjalną uwagę.

Internet przyzwyczaił mnie i część internetowego pokolenia do tego, że zmiany zachodzą w niesamowicie szybkim tempie i są częścią wirtualnego świata. Wczoraj MySpace, dzisiaj NK.pl, jutro Facebook, a za miesiąc jeszcze coś innego. Pudel przegrał sprawę w sądzie? No przecież nie on pierwszy i nie ostatni – o pozwach przeciw mediom mówiło się nawet w szkole. A że nie internetowym? To były inne czasy.

Wiem, że nie ma pokolenia internetu, które można zdefiniować kilkoma zdaniami. Są za to różne grupy, które traktują internet w różny sposób, jednak jest on codziennością, taką, która jest “od zawsze”.

Grupa, w której jestem, nie widzi nic dziwnego w tym, że Cezary Pazura wygrał z Pudelkiem. Tak samo, jak od telewizji woli internet, nie kupuje papierowej prasy, a sieć traktuje jako swoje własne podwórko, takie międzynarodowe, z różnymi szarymi strefami i dziwactwami, ale wciąż swoje.

Tagi: ,
Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement