Yahoo kontra Facebook, czyli jak popsuć plany wejścia na giełdę

13.03.2012
Yahoo kontra Facebook, czyli jak popsuć plany wejścia na giełdę

Yahoo nie ma już nic do stracenia. Mimo że po kłopotach finansowych, wymianie CEO i braku jasnego pomysłu na przyszłość Yahoo jest czwartą najczęściej odwiedzana na świecie witryną internetową, to wciąż traci popularność. I nic nie zapowiada, by miało się to zmienić – Yahoo brakuje dobrych pomysłów, brakuje innowacji i umiejętności odnalezienia się w szybko zmieniających się warunkach rynkowych. Świeży, bo mianowany w styczniu CEO Scott Thompson, ma chyba jednak jakiś plan, który zakłada agresywne atakowanie konkurentów w najbardziej odpowiednich momentach.

Yahoo wniosło pozew przeciwko Facebookowi dotyczący naruszenia dziesięciu patentów odnoszących się do rozwiązań sieci społecznościowych, na przykład stacji radiowych opartych na tym, czego słuchają znajomi, dzielenia się treściami tylko z wybranymi znajomymi i systemu rozmieszczania reklam opartego na zachowaniach konkretnego użytkownika. Z racji tego, iż wymienione w pozwie patenty wykorzystywane są nie tylko przez Facebooka, ale też Google, Spotify czy dziesiątki, jeśli nie setki innych firm, rodzi się oczywiste pytanie – dlaczego Facebook i dlaczego właśnie teraz?

Facebook przygotowuje się do wejścia na giełdę, a wstępne wyceny mówią, że ten społecznościowy gigant będzie w momencie IPO wart 100 miliardów dolarów. I chociaż niektórzy twierdzili, że obowiązkowe wymienione w dokumencie S-1 przez Facebooka zagrożenia to czysty obowiązek, a nie realnie możliwe groźby, to okazuje się, że jest inaczej. Facebook przyznał, że jednym z jego słabych punktów może być atak pozwami o naruszenie patentów – i miał rację.

Wydaje się, że pozew jest próbą osłabienia konkurencyjności Facebooka podjętą w najbardziej wrażliwym momencie. Reakcją potencjalnych inwestorów na pozew jednego, trochę wyliniałego giganta, przeciw drugiemu gigantowi może być co najmniej niepokój. Yahoo żąda od Facebooka zapłacenia licencji za wykorzystywanie opatentowanych rozwiązań, plus odszkodowanie w wysokości trzykrotnej sumy opłat licencyjnych.

Według Yahoo, Facebook wykorzystuje kluczowe dla istnienia serwisu rozwiązania od lat, nie przejmując się patentami, i racje Yahoo przeważą w procesie. Facebook odpiera oskarżenia i jest rozczarowany tym, że wieloletni partner biznesowi i beneficjent Facebooka (Yahoo bardzo skorzystał na wprowadzeniu open-graphu na Facebooku, który spowodował znaczne zwiększenie ruchu na zewnętrznych serwisach) postanowił wejść na drogę sądową i zapowiada, że będzie bronił się przed tymi zagadkowymi działaniami.

O tym, czy Facebook narusza patenty Yahoo zdecyduje sąd. Jednak wyraźnie dostajemy przedsmak przyszłej strategii Yahoo pod wodzami nowego CEO – opartej na agresywnym atakowaniu zamiast na tworzeniu innowacji. I na dodatek wyrachowanej, bo z opisu owych patentów wynika, że nie tylko Facebook kwalifikuje się do pozwania. Ale to Facebook ma najwięcej do stracenia.

Widocznie wieloletnie mobilne wojny patentowe na czele z Apple’em i Samsungiem przeniosły się w społecznościowy świat.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement