Deezer po polsku. Jest coraz przyjemniej

05.03.2012
Deezer po polsku. Jest coraz przyjemniej

Nasz ulubiony (bo tak naprawdę jedyny tak duży i w pełni dostępny w Polsce) chmurowy serwis muzyczny Deezer dostępny jest po polsku. Nie wiem, czy tłumaczenia nie było wcześniej – u mnie język zmienił się dzisiaj. W końcu dostępny będzie on także dla osób nieznających angielskiego. Tłumaczenie jest dobre i pełne, a kwiatków typu „zawiadomienia” jest stosunkowo mało.

To kolejny mały krok w celu wyjścia naprzeciw oczekiwaniom użytkowników i ułatwienia dostępu. Ważny, bo mimo wszystko angielskie interfejsy zrażają tych przeciętnych, polskich użytkowników, którzy może i spróbowaliby kupić muzykę na przykład w iTunes, ale nie rozumieją wszystkich zasad itp. Zaryzykuję stwierdzenie, że Twitter w Polsce nie stał się swojego czasu hitem, bo właśnie brakowało tłumaczenia na język polski. Specyficzne określenia i słownictwo nie pomagało. Deezer traktuje poważnie kraje, do których niedawno wszedł. I bardzo dobrze.

Dla przypomnienia: Deezer to francuski serwis strumieniujący muzykę z chmury. W Polsce dostępny jest od kilku tygodni we wszystkich darmowych i płatnych wersjach (15 i 30 złotych miesięcznie).  Wraz z upływem czasu widzę, że katalog muzyczny uzupełniany jest o zarówno polskie, jak i zagraniczne brakujące pozycje. Również zainteresowanie nim jest spore, bo wciąż dostaję mnóstwo pytań co to jest, jak zacząć, jak działa, czy ile kosztuje. Na szczęście polska wersja językowa powinna ułatwić takie rozterki:) Dla mnie to bardzo pozytywny znak, że zapotrzebowanie na takie usługi w Polsce istnieje, i to bardzo duże – Deezer przecież nie miał u nas jeszcze akcji promocyjnej, wszedł „po cichu”, a wzbudza ciekawość.

Skoro Deezer dostępny jest już w języku polskim, to pewnie możemy spodziewać się reklamy serwisu. Widzę tylko jeden problem: argument, że abonament 30 złotych miesięcznie za dostęp do całego katalogu to tyle, ile za jeden album w pierwszym lepszym sklepie z muzyką może i jest całkiem sensowny, ie trafi pewnie jednak do ludzi, którzy nie płacą za muzykę, tylko ściągają ją „pół legalnie”.

 

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement