Smartfony wcale nie zabiły jeszcze aparatów
Wśród produktów, które najbardziej ucierpiały na smartfonowej rewolucji oprócz odtwarzaczy MP3, przenośnych konsol czy UMPC najczęściej wymienia się aparaty fotograficzne. Współczesne telefonu nie robią już zdjęć o śmiesznej rozdzielczości 0.3, 1.2 czy 2 MPX – do dyspozycji producenci oddają nam 5, 8, 12 albo więcej milionów pikseli. Do tego różnego rodzaju lampy błyskowe, systemy automatycznej regulacji ostrości, coraz większą ilość opcji czy bonusy w rodzaju cyfrowej stabilizacji obrazu lub dodawania danych geolokalizacyjnych. Teorie te potwierdzają doniesienia z różnych serwisów internetowych, takich jak np. fotograficzny Flickr, na którym najpopularniejszym aparatem stał się kilka miesięcy temu iPhone 4. Czy jednak faktycznie zwykłe aparaty fotograficzne odchodzą w niepamięć i powinniśmy zacząć powoli się z nimi żegnać?



