Siła fanpage’ów nie taka mocna, jak ją pisano

24.06.2011
Siła fanpage’ów nie taka mocna, jak ją pisano

Page Lever przeprowadził badanie, które pokazuje, że tylko 7,49% fanów czyta posty z fanpage’y na Facebooku. Czyżby mit o sile mediów społecznościowych powoli upadał? Biorąc pod uwagę przyhamowanie wzrostu Facebooka (a nawet odwrót w niektórych miejscach) oraz coraz dziwniejsze zagrania w celu przyciągnięcia uwagi fanów okazuje się, że przycisk “like” oprócz oczywistych korzyści przynosi także przesyt. Nazywanie Facebooka bańką jest z każdym dniem coraz bardziej uzasadnione.

Fanpage’e z liczbą fanów od tysiąca do 10 tysięcy mają najlepszy odbiór – codziennie posty z nich przegląda 9,38% fanów. Wraz z rosnącą liczbą fanów maleje zaangażowanie. W przypadku stron z ponad milionem “like’ów” jest to już tylko 2,79%. Oczywiście zasada, że im więcej fanów tym większy odbiór jest wciąż obowiązująca, ale wyniki trochę rozczarowują. Media społecznościowe miały być przecież ogromną zmianą w kontakcie z odbiorcami, tymczasem nie jest tak różowo. Wynika to przede wszystkim z wszechobecności przycisków pozwalających na polubienie stron fanowskich, akcji, grup itp. To informacyjny przesyt.

Nie bez powodu sam Facebook pozostawił sobie możliwość zawieszania możliwości używania przycisku “like” w przypadku jego domniemanego użycia. Ostatnio głośna była sprawa użytkownika, który sam przekonał się o takiej możliwości na własnej skórze – dostał wiadomość ostrzegawczą za nadużywanie tej funckji. Okazało się, że pomysł “lajkowania” wszystkich życzeń urodzinowych na swojej tablicy nie był zbyt dobry.

To badzo paradoksalne – Facebook, który buduje imperium społecznościowego udostępniania treści i nakłania z każdej strony do używania tego przycisku sam go ogranicza. Wiadomo, dlaczego. Na tablicach i w kanałach wiadomości od znajomych i tak pojawia się już taka ilość treści, że przeciętny użytkownik nie jest w stanie jej przyjąć.

A trzeba pamiętać, że ilość fanpage’y, lajków czy grup z każdym dniem rośnie. Nie dziwi więc coraz mniejsza moc zamieszczanych postów. Tym bardziej, że wielu prowadzoących owe fanpage’e zapomina o podstawowej zasadzie – zaangażowaniu fanów w aktywność. Próby są, czasem się udają, ale ciężko liczyć na duży odzew od użytkowników którzy muszą ogarnąć stream dziesiątek (a nawet setek) powiadomień. Z pewnością nie pomaga też wprowadzona domyślnie funkcja ukrywania postów od najrzadziej kontaktowanych użytkowników – błędne koło.

Ktoś zaraz powie to magiczne słowo “curation”. Tak, to jest rozwiązanie. Jednak rozwiązanie, przynajmniej póki co, tylko dla wtajemniczonych. Ciężko wyobrazić sobie miliony użytkowników Facebooka korzystających z przeznaczonych do selekcjonowania informacji użytkowników. Nie w czasach, gdy wciąż króluje Windows XP a aplikacje na urządzenia mobilne wciąż dla przeciętnych osób są eksperymentem.

Społeczeństwo informacyjne wciąż się rozwija, wraz z nim drogi przekazywania informacji. Media społecznościowe nie są ostateczną formą, zwłaszcza w obecnej postaci. I chociaż Facebook zrobił dużo dobrego dla poszerzania świadomości, to jednak negatywnym skutkiem jest wywołanie przświadczenia, że fanpage’y i “like’i” to ostateczne i najlepsze tego formy. Wcale tak nie jest, co statystyki tylko potwierdzają.

Dołącz do dyskusji

Advertisement