Harry Potter i społeczność internetowa

21.06.2011
Harry Potter i społeczność internetowa

Po 10 latach od premiery pierwszego filmu, po 14 latach od wydania pierwszej książki ma zakończyć się jeden z największych fenomenów kulturowych dekady. Za miesiąc do kin wejdzie ostatni film o Harry’m Potterze.  Gdy cała saga się rozpoczynała, a internet dopiero raczkował, niewielu młodych ludzi miało do niego dostęp.

Dziś jest zupełnie inaczej i to w oparciu o fenomen nastoletniego czarodzieja powstało kilkaset serwisów internetowych na świecie i kilka tysięcy fanowskich blogów. Świat, a wraz z nim internet, oszalał na punkcie Harry’ego Pottera.

Wszystko wskazuje na to, że magiczny fenomen nie odejdzie w niepamięć wraz z  kolejną częścią filmowej adaptacji Harrego Pottera i Insygniów Śmierci. Na kilka dni przed jej światową premierą, autorka bestsellera, za pośrednictwem YouTube przedstawi swój najnowszy projekt Pottermore. Najprawdopodobniej nie będzie to książka – wiele plotek mówi o serwisie społecznościowym dla fanów serii. Wszystko będzie jasne pod koniec tego tygodnia.

J.K. Rowling  po raz kolejny świetnie buduje napięcie. To idealne zagranie marketingowe. Niewiele jest światowych marek, które potrafią to robić w ten sposób. Harry Potter jest produktem sprzedającym się wyśmienicie, a budowanie napięcia towarzyszy książce od momentu, gdy stała się światowym hitem. Przed każdą premierą autorka dawkowała emocje na wzór przecieków z Cupertino (tylko ostatnio Apple ujawnił co będzie na konferencji).

To nie pierwszy raz kiedy autorka bawi się z fanami. Nawet strona internetowa autorki kryje różne ukryte treści dostępne po rozwiązaniu kolejnych zagadek. Każdej plotce, czy ujawnieniu jakiś drobnych szczegółów dotyczących kolejnego tomu towarzyszyły setki wpisów na fanowskich forach i blogach. Wszystkie projekty autorki do chwili premiery zawsze okryte są tajemnicą. Na ochronę ostatniej części książki wydano ponad 10 milionów funtów. Mimo to nie zabrakło przecieków w ostatnich tygodniach. Jednak autorka wraz z wydawnictwem stara się o stworzenie magicznej aury wokół każdej nowej produkcji.

Podobnie jest i teraz – najpierw na stronach fanowskich i Twitterze pojawiły się współrzędne geograficzne, które po wpisaniu na Secret Street View ukazywały nazwę projektu. Później pojawiła się strona testowa, a następnie specjalnie przygotowany kanał Youtube, na który zlatują się sowy i trwa odliczanie. Wszystko to produkuje olbrzymi buzz i kolejny raz pozwala by o Harry’m Potterze się mówiło.

Ujawnienie projektu Pottermore tuż przed premierą ostatniej części też jest nie przypadkowe. Po pierwsze oba wydarzenia reklamują się nawzajem i niezależnie o którym będzie mowa w mediach, zostanie wspomniany i drugi. Wspaniałe zagranie marketingowe. Czymkolwiek Potermore by nie był i tak odniesie sukces.

Próba zaangażowania milionów ludzi w produkt, który żył przez ostatnie 14 lat i teraz miał już powoli odchodzić w cień jest bardziej niż oczywista. Harry Potter jest w końcu lekturą dla kolejnych pokoleń, a słynne filmy powtarzane są co roku przez którąś ze stacji telewizyjnych. Słynny czarodziej nie może ot tak przestać istnieć, bo… ma dalej przynosić kolejne okrągłe sumki.  To ważne, zwłaszcza, że autorka może już nie powtórzyć tego sukcesu z żadną z kolejnych książek (o ile takie ostatecznie powstaną).

Harry Potter jest kulturowym symbolem minionej dekady. Warto zwrócić uwagę na to że w podobnym czasie Steve Jobs zaprezentował pierwszego iPoda i również po wielkim boomie i sukcesie we wrześniu będzie musiał coś z tym produktem zrobić. Jak reanimowany będzie nastoletni czarodziej? Ostatnia część kinowa na pewno przyniesie spory zastrzyk gotówki twórcom, ale co będzie dalej?

Na te pytania będziemy znali odpowiedź już wkrótce. Seria stała się niezwykle ważnym aspektem kulturowym, niezależnie od tego co twierdzą jej przeciwnicy. „Jeśli twierdzisz, że w dobie komputerów sztuka czytania zanikła, zwłaszcza wśród dzieci, to niezawodny znak, że jesteś MUGOLEM!”. Ten cytat z Time znajduje się z tyłu polskiego wydania Harry’ego Pottera i pokazuje też, że w ostatnich latach cyfrowa rewolucja nie tylko nie doprowadziła do śmierci książek, ale spowodowała rewolucję w słowie pisanym. Dziś internet nie jest zagrożeniem dla książki, a szansą.

Każdy z nas ma coś z dziecka, każdy z nas czasem marzy o magii i innym świecie. Liczę, że autorka powieści o chłopcu z blizną na czole wszystkich pozytywnie zaskoczy. Na razie pokazała jak  świetnie wykorzystywać nowe media w kreowaniu szumu.

Dołącz do dyskusji

Advertisement