Mobilny sklep nie tylko ilością stoi, pomysł też jest w cenie.

06.04.2011
Mobilny sklep nie tylko ilością stoi, pomysł też jest w cenie.

W 2010 roku mobilne aplikacje ściągnięto 8,2 miliarda razy, przychody z ich sprzedaży osiągnęły wartość 5,2 miliarda dolarów. Większość zgarnął oczywiście Apple ze swoim App Store?em. Według Gartnera, w 2011 przychody z tego sektora wzrosną około trzykrotnie do 15,1 miliarda dolarów. „There’s an app for that” – motto, które genialnie pokazuje potencjał mobilnych aplikacji oraz ich znaczenie dla rozwoju platformy. Kto by nie chciał uszczknąć kawałka z tych kwot dla siebie? Niemal każdy, co jest największym plusem i zarazem przekleństwem tego rynku.

Dlatego sklepy z aplikacjami na telefon są tak ważne. Tylko, że ilość coraz rzadziej przekłada się na dobry pomysł. Porównując – w App Store znajduje się aktualnie ponad 350 tysięcy aplikacji, w Android Market ponad 250 tys., w App World od BlackBerry około 20 tysięcy, a w Market Place dla Windows Phone 7 – 9 tysięcy. Dwie największe platformy mobilne posiadają najwięcej aplikacji. Jednak według wielu badań, liczba aplikacji w oficjalnych sklepach nie jest podstawowym argumentem przy wyborze smartfona. Według ankiety UnviredView.com, wśród średnio zaawansowanych użytkowników podstawowym warunkiem zakupu jest żywotność baterii i wielkość wyświetlacza. Liczba dostępnych aplikacji jest mniej ważna, tak samo jak system operacyjny.

Chociaż znaczenie mobilnych aplikacji wzrasta, to coraz częściej widać, że deweloperom brakuje świeżych pomysłów. Skuszeni wizją szybkiego zarobku, coraz częściej tworzą pozycje, które zakwalifikować można jako ciekawostki, a nie użyteczne pozycje. W App Store, który słynie z selekcji, coraz częściej pojawiają się cudeńka, o których ciężko powiedzieć inaczej niż „fajne, ale po co?”, np. aplikacja wyświetlająca same reklamy (iAd Gallery), aplikacja, która nieudolnie ma liczyć kalorie sfotografowanego posiłku (Meal Snap, 2,99$) i dziesiątki równie dziwnych pomysłów, które traktowane bez znacznego przymrużenia oka wydają się bezużyteczne.

Android Market bez selekcji nie jest lepszy, o ile nie gorszy. Dziesiątki skórek, dodatków do dodatków dodatków, pozycji mających mierzyć puls i tym podobne. Nagle okazuje się, że z tych 250 czy 350 tysięcy aplikacji coraz więcej okazuje się kompletną stratą czasu, a co gorsza – często także pieniędzy.

Na miejscu byłoby porównanie do startupów – każdy może stworzyć własny, ale ile z nich się przyjmie, a ile zniknie z powodu kompletnego braku zainteresowania? Tylko że ze sklepów aplikacje znikają rzadko. Raz umieszczone zostają, chyba że ktoś ?z góry? dopatrzy się w nich pogwałcenia warunków. Wbrew pozorom, to nie tak częste.

Są dwa sposoby na dobrą aplikację – taka, która mimo wtórnego pomysłu obroni się świetną jakością wykonania i interfejsem oraz taka, która wnosi nowe rozwiązania (tutaj jakość jak najbardziej również mile widziana). Nowe rozwiązania jednak wymyślane są coraz rzadziej, bo rynek jest z każdym dniem znacznie bardziej wyeksploatowany. I o ile jak największa ilość oznacza duży wybór, o tyle mniejsze sklepy nie muszą być wcale przekreślane.

Razem z ogromnym wzrostem popularności smartfonów wzrasta też liczba deweloperów. Oby jednak większość z nich miała pomysł i realizowała go porządnie, bo przedziwnych wariacji na temat fizjologicznych odgłosów jest już aż nadto. Jeśli tak, to aplikacje w ciągu najbliższych lat mogą stać się podstawowym argumentem przy wyborze nowego telefonu.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement