A przyszłość technologii kształtuje się w tle.

15.01.2011
A przyszłość technologii kształtuje się w tle.

Cały technologiczny świat żyje głośnymi wydarzeniami – systemy operacyjne, tablety, przyszłość komputerów i smartfonów. Bliskie i aktualne tematy, ale największe przełomy od zawsze dokonywane były w tle i dzięki przewidywaniu w dalekiej perspektywie. I dziś, bez zbędnego rozgłosu, takie zmiany się dzieją.

Od dawien dawna myśl ludzka wyprzedza możliwości. Gdy 30 tysięcy lat temu pojawiły się pierwsze łuki i strzały, zapewne jakiś zapaleniec miał już pomysł jak stworzyć kuszę, ale brakowało jeszcze materiałów. Gdy w 1450 Gutenberg pierwszy raz zastosował ruchomą czcionkę, ktoś na pewno pomyślał, że może kiedyś, w odległej przyszłości książki będą powszechne i łatwo dostępne. I stało się. A potem świat przyspieszył. Rewolucja naukowa w XVII wieku stała się motorem napędowym dla rozwoju techniki. Potem rewolucja przemysłowa, elektryczność, nowe źródła energii. Jednak cały czas wynalazki i odkrycia nie nadążały za myślą.

Aldous Huxley napisał ?Nowy Wspaniały Świat? w 1932 roku. Choć bez podstaw naukowych, to udało mu się przewidzieć genetykę i warunkowanie. Świat literatury science-fiction stał się dziś niemal realny. Nie tylko zresztą Huxley – wszyscy wielcy pisarze popularno-naukowi dołożyli swoje cegiełki do powstania wizji przyszłości – Stanisław Lem, Philip K. Dick, czy nawet Kurt Vonnegut. Wiele z ich wizji (roboty rządzące światem? a może czipy kontrolujące zachowanie albo podróże do innych galaktyk?) wydaje się nawet dziś nieprawdopodobne dla przeciętnego Kowalskiego. Ale to nieprawda. To, co najważniejsze dzieje się poza głównym i głośnym nurtem.

Kontrola komputera poprzez myśli – niewiarygodne. A jednak.. W Mombaju już powstał system pozwalający na przetwarzanie fal elektrycznych wytwarzanych przez ludzki mózg na polecenia zrozumiałe dla komputerów. Nazywa się OpenViBE i oprócz oczywistych zastosowań takich jak gry, zabawa i rozrywka, oferuje dużo więcej. Ma to być ogromna pomoc dla osób z zaburzeniami motorycznymi, po wypadkach i pomoc przy rehabilitacji po urazach neurologicznych. Kontrola komputera lub innych urządzeń bez żadnego fizycznego interfejsu. Nawet w pierwszym Star Treku nie posunięto się aż tak daleko w przewidywaniach.

Symulatory lotów wykorzystywane są przez jednostki szkolące pilotów od dawna i nie dziwi to już nikogo. Ale symulator szkolący… nauczycieli akademickich? To możliwe. Projekt nazywa się simSchool i ma na celu zaprawienie przyszłych nauczycieli w bojach ze studentami. Idea jest prosta – wirtualni studenci o różnych profilach charakterów reagują na żywego wykładowcę i jego nauczanie. Choć projekt budzi wiele kontrowersji, to coraz więcej uczelni jest nim zainteresowanych. W końcu przyszli edukatorzy mogą trenować bez konsekwencji, nie na żywych uczniach. Taki system treningów może się sprawdzić nie tylko w szkolnictwie, ale w każdym zawodzie wymagającym określonych zdolności komunikacyjnych i interakcji z publicznością. Czyli ograniczenie kosztów oraz strat.

Całkiem inna dziedzina – poszukiwanie odpornego na zniszczenia nośnika danych. Kto by się spodziewał, że takim mogłyby być bakterie E.Coli? Według badań naukowców z Hong Kongu na zmutownej kolonii bakterii E.Coli liczącej 18 komórek można przechować 90 GB danych. W ważącej gram próbce bakterii znajduje się około 10 milionów komórek. Każda komórka jest w stanie pomieścić mniej więcej 5 GB danych. Niewiarygodna pojemność. A biorąc pod uwagę fakt, iż bakterie te mogą przetrwać nawet wojnę nuklearną, wydaje się to genialnym rozwiązaniem. Jest jedno ?ale? – odzyskiwanie danych z bakterii jest żmudne i drogie. Oby jak najszybciej opracowano dobre i tanie metody, wtedy wszyscy moglibyśmy cieszyć się żywymi dyskami z E.Coli.

Odkąd pojawiły się pierwsze maszyny i silniki, ludzie przewidują, że pewnego dni będą nami rządzić roboty, cyborgi lub inni Cyloni. Jak na razie daleko jeszcze do stworzenia sztucznej inteligencji dorównującej człowiekowi, ale pojawia się coraz więcej komercyjnych „robourządzeń” mających ułatwić życie człowieka. Z ciekawszych można wymienić EcoBota, który ?zjada? muchy i zasila się energią z nich wytworzoną. Ma docierać do trudno dostępnych miejsc. Roxxxy to inna bajka – robot seks-lalka. Rzeczywistych rozmiarów kobieta, ponoć spełnienie marzeń każdego faceta(?).

Wakamuru to typowy, robotowy pomocnik domowy, który przeczyta na głos newsy z internetu, zadzwoni na pogotowie lub policję, jeśli będzie taka potrzeba, a przede wszystkim rozpozna twarze i zawsze chętnie porozmawia. Istnieje jeszcze wiele mniej lub bardziej udanych robotów, na przykład do pomocy przy odbieraniu porodu, czy ten Big Dog (chyba najbardziej znany robot) od Boston Dynamics:

Choć obecnie wizja świata wypełnionego robotami wydaje się dziwna i nieprawdopodobna, to wystarczy przypomnieć sobie słowa Billa Gatesa z 1981 roku o tym, że 640 kilobajtów RAMu będzie wystarczające dla każdego. Jednak nie. Tak samo może być z robotami użytkowymi – dziś są ciekawostką i fanaberią, ale już niedługo mogą stać się pożądanymi i użytecznymi urządzeniami. Jak każde, tak i te wynalazki potrzebują czasu na udoskonalenie i zaadaptowanie.

A w mediach technologicznych królują tablety, smartfony i tak dalej. One są tu i teraz. Dostępne od ręki, dla praktycznie każdego. Nie da się jasno powiedzieć, które z tych wszystkich nowych pomysłów i rozwiązań przyjmą się na dobre i wejdą do kanonu. Tak samo jak nie dało się przewidzieć do końca ekspansji komputerów osobistych. Ale wszystko to, co dzieje się w tle jest bardzo ważne.

Tam leży przyszłość.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement