Sharp HT-SBW800 otwiera świat Dolby Atmos za małe pieniądze. To może być sprzedażowy hit w Polsce – recenzja

Recenzja/Sprzęt 08.05.2020
Sharp HT-SBW800 otwiera świat Dolby Atmos za małe pieniądze. To może być sprzedażowy hit w Polsce – recenzja

Sharp HT-SBW800 otwiera świat Dolby Atmos za małe pieniądze. To może być sprzedażowy hit w Polsce – recenzja

Gdy zamieniam elegancki zestaw audio Sonosa na testowy model Sharpa, robię to z uśmieszkiem na ustach. Oto bowiem japońska firma twierdzi, że dostarczy pełnoprawne doświadczenie Dolby Atmos pod każde strzechy, w znośnej cenie. Zestaw Sharp HT-SBW800 składający się z grajbelki i subwoofera kosztuje 2500 zł i ma rywalizować z dwukrotnie droższymi modelami. Dobre sobie.

Dla miłośników dobrego audio domowe zestawy Dolby Atmos zaczynają się od czterech, pięciu i sześciu tysięcy złotych. Samsung HWQ90R czy Sony HT-ST5000 są wskazywane jako modele, od których na poważnie zaczyna się zabawa z akustyką pomieszczeń i sufitowym odbijaniem dźwięków. Wtem na początku 2020 r. na scenę wybiega Sharp, tnąc ustabilizowaną cenę rynkową aż o połowę. Firma chwali się, że dostarcza zestaw 5.1.2 z grajbelką, bezprzewodowym subwooferem i dwoma głośnikami skierowanymi ku górze za 2500 zł.


Jaki jest Dolby Atmos za 2500 zł?

Sprawdziłem to, testując zestaw Sharp HT-SBW800 przez ponad miesiąc. Sprzęt podłączyłem do Xboksa One X przy pomocy kabla HDMI, korzystając z technologii przesyłu obrazu pass-through (belka ma dwa wejścia i wyjście HDMI). Zestaw audio i konsola Microsoftu od razu się ze sobą porozumiały, a na ekranie soundbara pojawiła się prosta, ale jakże pożądana przeze mnie informacja: Dolby Atmos On. Gry, płyty Blu-ray Ultra HD i Netflix w najwyższej jakości czekały na testy.

Muszę zaznaczyć, że konfiguracja zestawu Sharpa jest banalnie prosta. Nawet pomimo tego, iż sprzęt nie posiada własnego menu wyświetlanego na telewizorze po podłączeniu przez gniazdo HDMI ARC. W przypadku zestawów Sony i Sonosa miałem kilka problemów, kilka dylematów i kilka niepewności. Sharp jest z kolei idiotoodporny. Zawsze informuje o źródle dźwięku i o formacie audio. Do tego zestaw kapitalnie porozumiewa się z pilotem i telewizorem Samsunga, czego niestety nie mogę napisać o kilkukrotnie droższym Sonosie.

Wracając jednak do kluczowego pytania: czy taki Dolby Atmos za 2500 zł to faktycznie Dolby Atmos? W tym konkretnym przypadku: tak. Mówimy o zestawie 5.1.2, gdzie ostatnia dwójka to właśnie dodatkowe głośniki pionowe osadzone w grajbelce. Ich cel to wysyłanie dźwięku w kierunku sufitu, gdzie następnie dochodzi do odbicia audio w stronę widza. W ten sposób membrany ustawione ku górze udają klasyczne głośniki sufitowe z drogich zestawów 5.1.2. To powszechna praktyka w grajbelkach na licencji Dolby Atmos, z powodzeniem stosowana również w kilkukrotnie droższych zestawach.

Dźwięk Dolby Atmos. Czyli właściwie jaki?

Uproszczając kwestię do poziomu minimum, standard Dolby Atmos to nowe podejście do przestrzennego dźwięku kierunkowego. Zamiast klasycznych kanałów audio (L, C, R, RS, LS etc.) odbiorca ląduje wewnątrz poziomego pierścienia z dowolnie konfigurowalnymi kierunkami źródeł dźwięku. Owy płaski pierścień jest poszerzany właśnie za sprawą źródeł sufitowych, które nadają scenie dodatkowej głębi i perspektywy. Pierścień zamienia się na sferę w kształcie połówki jajka niespodzianki, z precyzyjnym kierunkowym audio nie tylko wokół nas, ale również nad naszymi głowami.

Na rynku istnieje wiele przestrzennych standardów dźwięku, co by wskazać mojego ukochanego DTS-a czy Audio 360 od Sony. Wszystkie one zostały doprowadzone niemal do perfekcji, o ile założymy, że dźwięki dobiegają do nas wyłącznie w płaskiej poziomej linii. Dolby Atmos z powodzeniem rozszerza tę perspektywę, dodając górne kanały. Jeśli połączymy je z wysoką jakością dekodowania, potężną mocą sprzętu audio i solidnymi basami, łatwo przytłoczyć odbiorcę potężnym dźwiękim. Doskonale znacie to wrażenie z kin. Wszystko się trzęsie, a ziemiste, filmowe audio dudni wam w uszach.

Dzięki Dolby Atmos owy kinowy efekt przytłoczenia i epickości można do pewnego stopnia odtworzyć we własnym domu. To tylko i wyłącznie kwestia posiadanego budżetu. Z kolei głośniki sufitowe – nawet te w soundbarach jedynie odbijających dźwięki od sufitu – dodają głębi do masy filmowych doświadczeń. Nie sztuką jest posiadać zestaw audio, który zatrzęsie panelami podłogowymi gdy na ekranie zobaczymy jasny grzmot. Znamy to od dziesięcioleci. Sztuką jest poczuć ten grzmot w powietrzu, dookoła odbiorcy, jak gdyby zaraz miało się na nas zwalić całe niebo.

Dzięki ci Boże za wyraźny środek.

Japończycy podjęli mądrą decyzję o tym, aby nie zatapiać widza w niskich tonach. Tania podnieta wywołana trzęsącym się mieszkaniem podczas lotu helikoptera to efekt odwrotny od tego, czego pożąda się w dobrych zestawach telewizyjnych. Żyjemy w czasach kompletnej utraty środka, na rzecz skrajnie niskich i skrajnie wysokich tonów. Ma dudnić. Ma świszczeć. Obrywa przez to średnica, na którą składają się m.in. dialogi oraz większość instrumentów. Coraz mniejsze głośniki telewizyjne dodatkowo kanibalizują średnicę, a trend jedynie się pogłębia.

Sharp HT-SBW800 to zestaw z bardzo szerokim, silnie zaakcentowanym, chociaż dosyć płytkim środkiem. Rodzi to kilka pozytywnych konsekwencji, z czego dwie najważniejsze to dla mnie wyraźne dialogi oraz budowa świadomości jakościowej. Dobra średnica pozwala wykryć postprodukcyjne manipulacje ścieżką, a także gwarantuje odsłuch zbliżony do naturalnego. Słowem – wszystko brzmi tak, jak brzmieć powinno. Podczas oglądania filmów i seriali zrozumiecie aktorów z nigdy wcześniej niesłyszaną wyrazistością, z kolei słuchając ulubionych kawałków muzycznych istnieje szansa, że odkryjecie instrument schowany wcześniej pod perkusją albo gitarami basowymi.

Oczywiście belka za 2500 zł nie jest w stanie dokonać cudu. Dźwięk Sharpa nie jest tak pełny ani tak bogaty, jak na dwukrotnie droższych grajbelkach Sonosa czy Samsunga. Tony nie rozwijają się, nie ma tego oddechu charakterystycznego dla topowych rozwiązań audio. Struktura grajbelki w oczywisty sposób sprawia również, że Dolby nie jest takie przestrzenne, jak podczas odsłuchu na pięciu/siedmiu fizycznych głośnikach, rozstawionych wokół odbiorcy. To wciąż stanie przed sceną, nie stanie na scenie.

Niestety, coś poszło bardzo nie tak z subwooferem.

Sharp HT-SBW800 to zestaw o mocy całkowitej 570W. Sprzęt ma aż nadto siły, aby zamienić nasze mieszkanie we wnętrze startującej rakiety. Problem polega na tym, że soundbar dosyć kiepsko dogaduje się z bezprzewodowym subwooferem. O ile sam proces parowania obu sprzętów jest banalny, automatyczny i natychmiastowy, tak podczas odsłuchu pojawiają się różnego rodzaju kwiatki i nieporozumienia.

Wydaje się, że problemem subwoofera jest mocno ograniczona częstotliwość współpracy. Sprzęt na poważnie wchodzi do gry dopiero po przekroczeniu 1/3 maksymalnej głośności zestawu, wcześniej smacznie śpiąc. Co znacznie gorsze, subwoofer lubi sobie nagle zrobić przerwę bądź nieoczekiwanie wejść do gry. Wyobraźcie sobie, że słuchacie ulubionego kawałka, w którym pierwsza zwrotka grana jest bez suba, który odpala się dopiero na drugiej zwrotce. Co najdziwniejsze, problem nie jest spowodowany bezprzewodowymi interwencjami, a interpretacją syngału z grajbelki.

Oglądając programy publicystyczne subwoofer kilka razy włączył się dosłownie w połowie zdania polityka, nadając jego wypowiedzi filmowo-zwiastunowej oprawy. Sprzęt przez kilkanaście sekund mocno podbijał wszystkie tony, po czym ponownie ucichł. Tym bardziej szkoda, że zestaw nie ma własnego interfejsu TV HDMI albo dedykowanej aplikacji na smartfony. Mam bowiem wrażenie, że tego typu problem mógłby zostać naprawiony przy pomocy aktualizacji oprogramowania.

Sharp HT-SBW800 – tani Dolby Atmos pod strzechami dla każdego.

Czy japoński zestaw z Dolby Atmos to obowiązkowy zakup każdego miłośnika filmów i seriali? Zależy, z jakiej startujesz pozycji. Jeśli posiadasz dobry zestaw audio ze średniej lub wysokoiej półki, zmiana na nowy model nie jest konieczna. Efekt Atmos cieszy jak cukierek dany dziecku, ale wbrew marketingowym przekazom nie jest to żadna rewolucja sektora home cinema. No, przynajmniej nie w wydaniu pionowych głośników odbijających dźwięk od sufitu, w belce za 2500 zł.

Jeśli jednak posiadasz prosty zestaw głośników stereo lub korzystasz z głośników telewizyjnych – słodki Jezu. Twoje życie zmieni się na lepsze. HT-SBW800 przeniesie twoje salonowe doświadczenie audio-wideo na zupełnie nowy poziom. Sharp z powodzeniem wprowadza Atmosa pod strzechy konsumenta masowego, chcąc za to bardzo uczciwe, bardzo rozsądne pieniądze. Dlatego jeśli od zawsze nosiłeś się z zakupem ekonomicznej grajbelki, naprawdę warto pomyśleć nad ofertą Sharpa. Firma otwiera bramy do standardu, który wcześniej był niedostępny ze względu na zaporowe ceny.

Największe zalety:

  • Dolby Atmos w twoim domu za 2500 zł
  • Chwała niech będzie dobrej średnicy, bardzo wyraźne dialogi
  • Świetny tryb nocny (EQ)
  • Minimalistyczny, poprawny pilot w zestawie
  • Wielka moc, świetny efekt kinowy
  • Wygodny BT do odsłuchu z każdego urządzenia

Najważniejsze wady:

  • Subwoofer się wyłącza, włącza kiedy chce
  • Taki sobie wygląd
  • Brak dedykowanej aplikacji/interfejsu

Dobra jakość dźwięku, niska cena i Dolby Atmos to składowe, które mogą sprawić, że Sharp HT-SBW800 stanie się hitem sprzedażowym. Bo chociaż na rynku jest masa lepszych zestawów, stosunek ceny do możliwości gra tutaj mocno na korzyść Japończyków. Gdyby tylko nie ten nieszczęśliwy subwoofer. Jeśli działałby jak w zegarku, zestaw Sharp HT-SBW800 polecałbym jako możliwość zakupową w zasadzie każdemu.

Dołącz do dyskusji