Premiera Sony A7S III możliwa latem. Tymczasem Canona EOS R5 zobaczymy w czerwcu

Artykuł/Foto 30.04.2020
Premiera Sony A7S III możliwa latem. Tymczasem Canona EOS R5 zobaczymy w czerwcu

Premiera Sony A7S III możliwa latem. Tymczasem Canona EOS R5 zobaczymy w czerwcu

Sony ma ujawnić parametry aparatu A7S III w czerwcu, a sprzęt ma trafić na półki sklepowe jeszcze latem. Sony musi się spieszyć, bo największy konkurent – Canon EOS R5 – ma mieć oficjalną premierę na przełomie maja i czerwca.

Producenci branży fotograficznej nie mają łatwo w dobie pandemii COVID–19. Profesjonalna półka ma praktycznie zupełnie wstrzymane zlecenia, ponieważ nie odbywają się żadne imprezy masowe. To samo dotyczy ogromnej branży ślubnej. Ostali się tylko fotoreporterzy.

Na niższej półce też jest bardzo nieciekawie. Branża turystyczna jest zupełnie wstrzymana, więc nici z wyjazdów i wakacji, a co za tym idzie, ze zdjęć. Poza tym konsumenci mają poważniejsze sprawy na głowie od zakupu nowego aparatu. To nie jest dobry czas na kupowanie produktów tej kategorii.

Tę sytuację widać w pierwszych liczbach. Raport Canona pokazał spadek sprzedaży wynoszący aż 80 proc. Pozostałe firmy foto, w tym Sony, Nikon, czy Panasonic, przesunęły publikacje raportów finansowych na późniejszy okres. To jasno pokazuje, że – mówiąc delikatnie – nie ma się czym chwalić.

W tych realiach trudno o nowe premiery fotograficzne, a jednak w tle odbywa się wyścig zbrojeń.

Powracają przecieki na temat następcy Sony A7S II, czyli prawdopodobnie najdłużej wyczekiwanym aparacie do filmowania. Za chwilę minie pięć lat od premiery A7S II, czyli rynkowej rewolucji, która rozpoczęła nowy rozdział w dziedzinie nagrywania aparatami. A7S III jest oczekiwany już od kilku lat.

Tym razem serwis SonyAlphaRumors donosi, że premiera Sony A7S III ma się odbyć pod koniec czerwca, a aparat ma trafić do sklepów już latem, przy założeniu, że COVID–19 nie uderzy z nową falą zachorowań.

Sony musi pokazać coś przełomowego.

Nie ma innego wyjścia. Rynek poszedł tak mocno do przodu, że A7S III będzie miał bardzo trudny start. Po premierach BlackMagic Design i Panasonica kurz już opadł, ale na horyzoncie czai się już przecież Canon EOS R5, który zapowiada się na kolejny absolutnie przełomowy sprzęt do filmowania.

Canon EOS R5 ma nagrywać obraz 8K w 30 kl./s i 4K aż w 120 kl./s, do tego z pełnej szerokości matrycy. Co więcej, sprzęt ma zapisywać obraz 10-bit 4:2:2, a więc zasadniczo mówimy tu o jakości, która pozwoli produkować wideo według wytycznych Netfliksa.

Jeśli Sony nie ma jakiegoś nieprawdopodobnego asa w kieszeni, może się okazać, że na A7S III jest już po prostu za późno. Obawiam się, że w najlepszym wypadku ten sprzęt wyrówna parametry Canona EOS R5. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie oczekiwał jeszcze bardziej wyśrubowanych parametrów po – koniec końców – aparacie.

Tym bardziej, że Sony ma w ofercie również kamery pokroju FS7, lub bardziej zaawansowanej FX9, którym trzeba przecież zostawić duży margines, by nie skanibalizować tego segmentu aparatami mającymi znacznie niższe ceny.

Czekam na czerwiec, choć z coraz mniejszym entuzjazmem.

Jako że sam jestem w obozie Sony i nagrywam A7 III, liczę na to, że A7S III jednak czymś nas zaskoczy. Jeśli nie ekstremalnie topowymi parametrami, to chociażby kombinacją możliwości i ceny, tak jak zrobił to właśnie A7 III.

Trzeba się spieszyć, bo premiera Canona EOS R5 odbędzie się na przełomie maja i czerwca. Sony ma więc niewiele czasu.

Dołącz do dyskusji

Advertisement