Amazońska dżungla radzi sobie coraz gorzej z magazynowaniem dwutlenku węgla

Artykuł/Ekologia 14.02.2020
Amazońska dżungla radzi sobie coraz gorzej z magazynowaniem dwutlenku węgla

Amazońska dżungla radzi sobie coraz gorzej z magazynowaniem dwutlenku węgla

Dżungla amazońska absorbuje coraz mniej dwutlenku węgla z atmosfery. Naukowcy obawiają się, że dalsze wylesianie tego obszaru może doprowadzić do sytuacji, w której Amazonia zamiast absorbować jakikolwiek nadmiar CO2, stanie się producentem tego gazu.

Takie wnioski przedstawił zespół naukowców pod kierownictwem prof. Luciany Gatti, badaczki z Brazylijskiego Narodowego Instytutu Badań Kosmicznych (INPE) na podstawie 10-letnich badań prowadzonych w dorzeczu Amazonki.

Wynika z nich, że już teraz ok. 20 proc. całkowitej powierzchni amazońskiej dżungli stało się emitentem dwutlenku węgla do atmosfery. Mówiąc wprost: jedna piąta lasów Amazonii emituje do atmosfery więcej dwutlenku węgla, niż go absorbuje.

Dlaczego tak się dzieje?

Jedną z głównych przyczyn jest wylesianie. Martwe drzewa uwalniają zmagazynowany przez siebie dwutlenek węgla. A tych przybyło dość sporo w ostatnich latach, z powodu masowych wycinek i pożarów, które przetoczyły się przez Amazonię.

Gatti obawia się, że obecny trend zaobserwowany przez nią w Amazonii może dość szybko osiągnąć tzw. punkt krytyczny. Oznacza to, że w nie tak odległej przyszłości Amazonia może zmienić się w sawannę i z obszaru pochłaniającego CO2 stać się jego emitentem.

Tak przynajmniej sugerują badania: podczas gdy większość lasów deszczowych Amazonii nadal zachowuje zdolność do pochłaniania dużych ilości dwutlenku węgla – zwłaszcza w bardziej deszczowych latach, jeden najbardziej wylesiony obszar utracił tę zdolność.

— Zauważyliśmy, że obszar dżungli w jej południowo-wschodniej części emituje do atmosfery więcej dwutlenku węgla, niż go magazynuje. Bez znaczenia, czy mówimy tu o roku obfitym w opady deszczu, czy nie – mówi Gatti.

Carlos Nobre, jeden ze współautorów badania, nazwał tę obserwację „bardzo niepokojącą”, ponieważ „może wskazywać ona na początek końca magazynowania CO2 przez Amazonię”. Nobre uważa, że w ciągu następnych 30 lat ponad połowa Amazonii może przekształcić się z lasu deszczowego w sawannę.

Naukowcy ostrzegali już wcześniej przed „punktem zwrotnym Amazonii”

Punktem, w którym las traci zdolność do odnawiania się i zaczyna emitować więcej węgla, niż pochłania.

— Amazonia, jeszcze w latach 80. i 90. była bardzo silnym pochłaniaczem CO2, który był w stanie zaabsorbować ok. 2 mld ton rocznie tego gazu. Dziś wydajność zmniejszyła się do ok. 1-1,2 miliarda ton dwutlenku węgla rocznie – mówi prof. Nobre

Spadek ten nie uwzględnia ilości dwutlenku węgla uwolnionego przez wylesianie i pożary lasów. Zespół Gatti dodaje, że jeśli tempo wylesiania Amazonii wzrośnie od 20 do 25 proc., dżungla osiągnie tzw. punkt krytyczny i zacznie powoli zmieniać się w sawannę.

Oznacza to również, że przestanie magazynować dwutlenek węgla tak sprawnie, jak robi to obecnie. Jest to oczywiście jedna z hipotez, a osiągnięcie punktu krytycznego uwarunkowane jest również innymi czynnikami, jak np. wzrost średniej temperatury na Ziemi. Niemniej jednak naukowcy przestrzegają, że jeśli obecna polityka względem amazońskich lasów nie zmieni się, jeden z naszych największych naturalnych magazynów dwutlenku węgla może przestać działać.

Będzie to zresztą kolejny płatek dołożony do efektu kuli śniegowej – zmiany klimatyczne ocieplają naszą planetę coraz szybciej, ponieważ awaria w jednej części skomplikowanego ziemskiego ekosystemu wywołuje kolejną, która wywołuje bądź przyspiesza jeszcze kolejną i tak dalej…

Niektórzy naukowcy twierdzą zresztą, że nasz ziemski ekosystem osiągnął globalny punkt krytyczny już jakiś czas temu i teraz możemy sobie co najwyżej obserwować postępujące ocieplenie naszej planety, które z roku na rok będzie stawało się dla nas coraz bardziej uciążliwe.

Jednak, żeby próbować skutecznie zmienić ten stan rzeczy, wszystkie gałęzie przemysłu oraz nasze konsumenckie przyzwyczajenia musiałyby ulec diametralnym zmianom, co oczywiście (prawie) nikomu się ani nie podoba ani nie opłaca, więc obecny status quo trwa sobie w najlepsze. Tak jak kolejne wycinki Amazonii.

Dołącz do dyskusji