Pan Shithole. Tak według tłumacza Facebooka nazywa się Xi Jinping – najważniejszy polityk w Chinach

News/Social media 20.01.2020
Pan Shithole. Tak według tłumacza Facebooka nazywa się Xi Jinping – najważniejszy polityk w Chinach

Pan Shithole. Tak według tłumacza Facebooka nazywa się Xi Jinping – najważniejszy polityk w Chinach

Facebook kaja się i mówi o technicznej usterce. W tłumaczeniu jednego z oficjalnych postów nazwał Xi Jinpinga, przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej, Mr. Shithole. 

Każdemu czasami zdarzy się głupia wpadka przy pisaniu. Wystarczy jeden gorszy dzień, słabszy moment i ot, wysyłamy tekst z wielce niefortunną literówką, po której trzeba się gęsto tłumaczyć lub nabieramy się na psoty któregoś z licznych językowych fałszywych przyjaciół. Najwyraźniej ta uniwersalna prawda nie dotyczy tylko ludzi, ale także algorytmów.

Chiny – the kingdom of Mr. Shithole

Niefortunne tłumaczenie pojawiło się pod postem dotyczącym spotkania Aung San Suu Kyi, szefowej rządu Mjanmy i chińskiego przywódcy Xi Jinpinga. Żeby było zabawniej, wiadomość została opublikowana na oficjalnym profilu biura przywódczyni Mjanmy robiącej z niego relacje. Imię chińskiego przywódcy pojawiało się w nim bardzo często.

W tłumaczeniu z birmańskiego na angielski algorytm Facebooka postanowił za każdym razem przełożyć imię przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej. Wyszło to dość niefortunnie, bo Xi Jinping został po angielsku określony mało godnym mianem Mr. Shithole. Takie samo tłumaczenie zostało zaproponowane także na stronie lokalnej gazety.

Mr Shithole przywódca Chin
Tłumaczenie jest już naprawione, ale z internetu takie rzeczy nie znikają.

Facebook w wystosowanym w sobotę oświadczeniu zaznaczył, że naprawił już techniczną usterkę, która tak niefortunnie wkradła się do tłumaczenia i szczerze za nią przeprasza. Firma jakimś cudem po prostu nie miała nazwiska najważniejszego przywódcy regionu dodanego do bazy imion, więc ich system tłumaczeń potraktował je jak słowo, które niestety okazało się po przetłumaczeniu nieprzesadnie eleganckie.

To wszystko byłoby zabawną i raczej niegroźną (dla wszystkich poza ego chińskiego przywódcy) anegdotą, gdyby nie wyzierała spod niego trochę niepokojących pytań o zarządzanie Facebookiem w Mjanmie szczególnie na poziomie moderacji. W 2017 r. Facebook w stał się w tym kraju narzędziem mowy nienawiści wymierzonej w zamieszkującą kraj mniejszość Rohingya. Narzędziem niestety bardzo skutecznym. Mark Zuckerberg przyznał, że jego firma nie zrobiła wszystkiego, co mogła, by zapobiegać rozprzestrzenianiu się wtedy mowy nienawiści i obiecał poprawę. Jednym z jej znaków miała być lepsza moderacja Facebooka.

Przepraszam, czy da się drugi raz zbanować Facebooka?

Xi Jinping to nie jest facet znany z tego, że zna się na żartach. Słynie choćby z tego, że jest bardzo wrażliwy na punkcie porównywania go do Kubusia Puchatka. Chińscy cenzorzy muszą przez to przeczesywać internet i usuwać z niego memy porównujące swojego ukochanego lidera do misia o bardzo małym rozumku. Choć Facebook jest już w Chinach zbanowany, to nie w całych i nie do końca. Dostęp do platformy mają chociażby mieszkańcy Hongkongu, a firmy z Państwa Środka chętnie reklamują w serwisie swoje produkty czy usługi. Chiny, więc mimo bana, jako reklamodawca są dla Facebooka nieocenione – tylko Amerykanie wydają u niego więcej pieniędzy.

Dołącz do dyskusji