Vine odradza się niczym feniks z popiołów. Jego następca, czyli Byte, powalczy teraz z TikTokiem

News/Social media 26.01.2020
Vine odradza się niczym feniks z popiołów. Jego następca, czyli Byte, powalczy teraz z TikTokiem

Vine odradza się niczym feniks z popiołów. Jego następca, czyli Byte, powalczy teraz z TikTokiem

Kolejny serwis społecznościowy powalczy o uwagę internautów z TikTokiem. Byte nie jest jednak całkowicie nową usługą, a duchowym spadkobiercą Vine’a.

Co chwilę pojawiają się nowe serwisy społecznościowe. Facebook, Twitter i Instagram obecne są z nami od ponad dekady i wydają się nie do ruszenia, ale internet się na nich nie kończy. Niestety niektóre usługi, jak np. Google Plus, nie wychodzą z niszy i znikają. Z kolei inne — jak Snapchat czy Ask.fm — zdobywają popularność, ale nie przebijają się do mainstreamu.

Mamy też TikToka, który właśnie ma swoje pięć minut i tylko czas pokaże, czy to jedynie przemijająca moda, czy też usługa zostanie z nami na dłużej. Nic dziwnego, że w jego blasku próbują ogrzać się inne serwisy pozwalające nagrywać krótkie klipy wideo. Jednym z nich jest Byte, który pojawił się w sieci znienacka, ale tak naprawdę ma bardzo ciekawą historię.

Byte działa jak Vine, czyli zamknięty lata temu serwis należący Twittera.

Po raz pierwszy Vine pojawił się w sieci w czerwcu 2012 r. i niemal od razu został wykupiony przez Twittera — minęło zaledwie kilka miesięcy od debiutu i transakcja doszła do skutku. Serwis pozwalał już 8 lat temu nagrywać krótkie sześciosekundowe filmiki. Można je było publikować bezpośrednio w ramach tej usłudze, jak również w innych serwisach social media.

Z perspektywy czasu można stwierdzić, że Vine nieco wyprzedził swoje czasy. Możliwe, że ówcześni odbiorcy, albo i smartfony i pakiety internetowe, nie byli jeszcze gotowe na to, by aż tyle uwagi poświęcać tworzeniu i oglądaniu krótkich klipów wideo. W rezultacie Twitter wygasił ten projekt w 2017 r. Okazuje się, że na tym historia tego serwisu się nie zakończyła.

Nowa usługa nie jest już zależna od Twittera.

Za rozwój Byte’a odpowiedzialny jest Dom Hofmann, czyli jeden z twórców Vine’a. Oprócz nazwy obu usług nie różni zaś zbyt wiele. Nowy serwis działa niemal tak samo, jak jego protoplasta, który razem ze Snapchatem i Instagramem położył podwaliny pod sukces TikToka. Na głównym ekranie aplikacji można oglądać filmy, a do tego pojawia się opcja nagrywania nowych.

Na głównym ekranie Byte można znaleźć treści od ulubionych twórców, których użytkownik obserwuje. Tych można znaleźć na podstronie pozwalającej na wyszukiwanie klipów oraz poszczególnych profili. Mogą pomóc w tym różne kategorie z polecanymi materiałami. Rekomendowane klipy podzielono na różne kategorie, takie jak sztuka, gaming, animacja czy sport.

Swoje klipy można stworzyć na podstawie ujęć zarejestrowanych uprzednio w rolce aparatu lub poprzez nagranie ich bezpośrednio w aplikacji. Nic nie stoi na przeszkodzie, by takie „bajty” składały się z wielu różnych klipów sklejonych w jeden filmik, ale duchowy następca Vine’a również nie pozwala wrzucać na swój profil klipów dłuższych niż 6 sekund.

Byte’a można pobrać na smartfony z Androidem ze sklepu Google Play oraz na iPhone’y z App Store’u.

Dołącz do dyskusji