Tak wygląda nowy kolorowy wyświetlacz e-ink. Na kolorowego Kindle’a bym jednak nie liczył

Artykuł/Technologie 02.12.2019
Tak wygląda nowy kolorowy wyświetlacz e-ink. Na kolorowego Kindle’a bym jednak nie liczył

Tak wygląda nowy kolorowy wyświetlacz e-ink. Na kolorowego Kindle’a bym jednak nie liczył

Minęły trzy lata od momentu, gdy po raz ostatni zobaczyliśmy kolorowy e-papier E Ink. Teraz firma pokazała nową wersję tej technologii. Wiemy, kiedy trafi na rynek.

Kolorowy e-ink nie zdominował rynku. Jego ograniczona dostępność i horrendalnie wysoka cena skutecznie skłoniła producentów elektroniki do pozostania przy klasycznym, monochromatycznym papierze cyfrowym.

Teraz E Ink, największy na świecie wytwórca e-papieru, chce przekonać swoich kontrahentów do nowej technologii: kolorowego e-papieru, po którym można… pisać.

Print-Color e-paper to ekran inny niż wszystkie.

Podczas japońskiej konferencji Wacom Connected Ink E ink pokazał nowy typ ekranu – Print-Color e-paper. Premiera odbyła się po cichu, za zamkniętymi drzwiami i skierowana była póki co wyłącznie do partnerów biznesowych. O jego istnieniu wiemy dzięki blogowi Good e-Reader, który otrzymał globalną wyłączność na krótką prezentację nowej technologii:

Nowe e-papier działa zupełnie inaczej niż poprzednia generacja: Advanced Color ePaper. Cytując nasz artykuł z 2016 r.:

Nowy e-papier, nazwany Advanced Color ePaper (ACeP) wykorzystuje tę samą technologię, co zwykłe, monochromatyczne panele tego typu. Tyle tylko, że zamiast tylko czarnych i białych kapsułek pigmentowych, ma on kapsułki dla wszystkich ośmiu podstawowych kolorów. Tym sposobem na każdy piksel przypada osiem kapsułek, które będą podświetlane zależnie od zapotrzebowania na kolor.

Dla kontrastu, nowy e-papier przypomina swym działaniem klasyczny ekran TFT. Według informacji na blogu Good e-Reader, nowy Print-Color e-paper potrafi wyprodukować odrębny kolor dla każdego piksela wyświetlanego na ekranie. Obejmuje to podstawowe kolory – czerwony, zielony, niebieski, czarny i biały – które można mieszać w odcienie, co ma poskutkować tysiącami możliwych kombinacji.

Kolejna różnica względem innych ekranów e-ink to pokrycie materiału, które zastosowano w prototypach nowego wyświetlacza. Cytując inżyniera E Ink: Ekran jest pokryty powłoką CFA (Color Filter Array), lecz w nowej technologii zamiast powłoki szklanej zastosowano powłokę bezpośrednio drukowaną na wyświetlaczu e-ink.

Zastosowanie tego rozwiązania pozwala na odchudzenie urządzenia.

Jak to działa w praktyce? Jak można zobaczyć na załączonym powyżej wideo, różnica jest ogromna względem klasycznych wyświetlaczy e-papierowych. Wyższa jest przede wszystkim częstotliwość odświeżania, więc wrażenie płynności jest nieporównywalne ze standardowym e-papierem.

Po nowym kolorowym e-papierze można też pisać (stąd zresztą premiera na konferencji Wacoma) i – jak podaje Good e-Reader – pierwszego zastosowania nowej technologii powinniśmy spodziewać się właśnie w tych urządzeniach, które wykorzystują rysik: np. tabletach Sony dla specjalistów czy tabletach Remarkable.

Pokazany w czasie konferencji ekran był zaledwie prototypem; bo finalnej wersji możemy spodziewać się bardziej nasyconych kolorów, a także dostępności w większej liczbie rozmiarów. Wstępnie nowy ekran będzie sprzedawany w wariancie o przekątnej 10,3”, czyli dedykowanym właśnie tabletom graficznym.

Nowe wyświetlacze trafią do masowej produkcji w drugim kwartale 2020 r., zaś pod koniec przyszłego roku mają trafić do pierwszych nabywców. Zainteresowanie zgłosiło już kilka firm, ale E Ink nie zdradza, o kogo chodzi.

Kolorowy Kindle? Nic na to nie wskazuje.

Niestety trzeba sobie też otwarcie powiedzieć, że kolorowy e-papier najpewniej nie trafi do standardowych e-czytników (choć Good eReader nie wyklucza kolorowej wersji Onyx Booxa MAX).

Technologia kolorowego e-papieru jest póki co stanowczo zbyt droga i zbyt energochłonna, by trafić do urządzeń, co do których konsumenci mają dwa podstawowe oczekiwania: mają być tanie i długo pracować bez ładowania.

Komu zatem potrzebny jest kolorowy e-papier? Niezmiennie pierwszym rynkiem zbytu jest rynek „digital signage”, czyli oznakowania cyfrowego. E-ink, który odświeża się tylko gdy zmienia się wyświetlana zawartość, to idealne rozwiązanie dla wszelkiej maści tablic informacyjnych czy etykiet cenowych.

Od kilku lat trwają testy zastosowania e-papierowych tablic informacyjnych w komunikacji publicznej w Londynie czy Sydney. Kolorowy e-papier jest zaś testowany przez japońską sieć kolei.

Oczywiście potencjał kolorowego e-papieru jest jeszcze większy. Łatwo sobie wyobrazić 32 lub 40-calowe warianty chociażby w domach, gdzie mogłyby pełnić rolę… dekoracji.

Wyobraźcie sobie: kupujecie e-papierową ramkę wraz z licencją na wyświetlanie obrazów danego artysty. E-papier nie emanuje światłem, jak LCD, lecz światło odbija, więc e-ink idealnie zastąpiłby klasyczne obrazy; sam z przyjemnością powiesiłbym coś takiego na ścianie.

Nie da się jednak ukryć, że technologia kolorowego e-papieru rozwija się strasznie wolno. Na tle ekranów ciekłokrystalicznych, które z roku na rok stają się coraz doskonalsze, ekrany e-ink rozwijają się w żółwim tempie, a ich progres jest de facto symboliczny. Ich zastosowanie nadal jest też ograniczone do produktów klasy przemysłowej; brakuje ich w przestrzeni konsumenckiej, chociażby w e-czytnikach, gdzie przecież nadawałyby się idealnie. Kolorowy Kindle z dostępem do Comixology? Nie znam fana komiksów, który by wzgardził takim sprzętem.

O ile więc cieszy mnie powstanie nowej technologii e-papieru, o ogromnym potencjale, tak nie czuję dziś tego samego entuzjazmu, który czułem trzy lata temu, gdy E Ink po raz pierwszy pokazał swój kolorowy wyświetlacz.

Minęły trzy lata, a kolorowy e-papier w przestrzeni publicznej to wciąż odległe marzenie. I coś czuję, że nowa wersja, która dedykowana jest bardzo niszowym zastosowaniom, wcale tego nie zmieni.

A dodając do tego fakt, iż rynek e-czytników kurczy się w zastraszającym tempie, jest realne ryzyko, że kolorowego Kindle’a nigdy nie zobaczymy.

Dołącz do dyskusji

Advertisement