Przyszłością aparatów Sony będzie sztuczna inteligencja. Powstał zupełnie nowy dział AI

Artykuł/Foto 28.11.2019
Przyszłością aparatów Sony będzie sztuczna inteligencja. Powstał zupełnie nowy dział AI

Przyszłością aparatów Sony będzie sztuczna inteligencja. Powstał zupełnie nowy dział AI

Sony AI to zupełnie nowy dział w strukturach japońskiego giganta. Sztuczna inteligencja będzie rozwijana w robotach, aparatach i w rozrywce. Jak może wyglądać przyszłość aparatów ze sztuczną inteligencją?

Sony Corporation utworzyło nowy dział o nazwie Sony AI. Ma to być kluczowy element w rozwoju firmy, a będzie się zajmował badaniami i rozwojem rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji. Biura Sony AI pojawią się w Japonii, Stanach Zjednoczonych oraz w Europie, a główny nacisk będzie położony na wdrożenie sztucznej inteligencji w działach obrazowania (aparaty), rozrywki (PlayStation) i… gastronomii.

Sztuczna inteligencja w aparacie nie jest pieśnią przyszłości.

Jeśli dokładnie śledzisz premiery aparatów Sony, nie powinno być dla ciebie zaskoczeniem, że Japończycy stawiają właśnie na sztuczną inteligencję. Mechanizmy AI są już wykorzystywane w najnowszej linii aparatów, w tym w Sony A9 II, A6600, A6100, a także w nieco starszych A9, A7 III, A7R III, czy A6400.

sony ai eye af

Na razie AI wspiera układ autofocusu, a konkretnie funkcję Real-time Eye AF, która umożliwia śledzenie na żywo oczu i ustawianie na nich ostrości. W najnowszych aparatach funkcja działa nie tylko na ludziach, ale i na zwierzętach.

Śledzenie oczu w aparatach Sony jest jedną z najlepszych cech tego sprzętu. Wiele firm wdraża podobne rozwiązanie, ale obecnie działa ono najlepiej właśnie u Sony. Jako posiadacz A7 III, korzystam z wykrywania oczu na porządku dziennym, za każdym razem kiedy fotografuję córkę. Przy ruchliwym, rocznym dziecku, taka automatyka działa zdecydowanie lepiej od ręcznego ustawiania punktów autofocusu. Tym bardziej, że system jest praktycznie bezbłędny, zwłaszcza na natywnych obiektywach Sony.

Jak może wyglądać przyszłość AI w aparatach?

Sony na razie nie zdradza planów, ale wiele podpowiedzi podsuwa dział smartfonów, który bardzo ochoczo korzysta z dobrodziejstw AI. Wielokrotnie „AI” jest używane mocno na wyrost, bo czy do podbijania błękitu na niebie faktycznie jest potrzebna „sztuczna inteligencja”?

Dla mnie wzorem użycia algorytmów AI (konkretnie: uczenia maszynowego) są smartfony Google Pixel. Wystarczy przypomnieć błyskotliwy sposób działania zoomu w Pixelu 3. Smartfon stabilizował optycznie obiektyw, a jednocześnie wykorzystywał drgania rąk do zwiększenia rozdzielczości zdjęcia. Efekt był taki sam, jak tryb zwiększonej rozdzielczości w aparatach ze stabilizowaną matrycą. W ich przypadku potrzebny jest statyw (stabilizacja obiektywu w Pixelu) i przesunięcia matrycy o kilka pikseli (drgania rąk w Pixelu). Genialne.

google pixel 4

Innym przykładem jest tryb astrofotografii w Pixelu 4, w którym ekspozycja trwa łącznie aż cztery minuty (i to utrzymywana z ręki, co jest niesamowite), a następnie algorytmy uczenia maszynowego analizują nocne zdjęcie, by podzielić je na obszar nieba oraz pierwszego planu. Te dwie części są procesowane osobno.

Tego typu nowości od kilku lat debiutują właśnie w smartfonach.

Rynek dużych aparatów jest znacznie bardziej zachowawczy. To właśnie algorytmy (w tym algorytmy „AI”) sprawiają, że obserwujemy tak gwałtowny wzrost jakości zdjęć ze smartfonów. Sprzęt jest ważny, ale w przypadku fotografii mobilnej oprogramowanie jest jeszcze ważniejsze.

Być może software jest przyszłością nie tylko fotografii mobilnej, ale też tej tradycyjnej? Wielu fotografów boi się zbyt mocnej ingerencji aparatu w zdjęcie. Ja z kolei należę do grona osób, które nie miałyby z tym żadnego problemu. Każdy z nas wywołuje zdjęcia RAW mniej więcej w podobny sposób. Jest zestaw czynności, które za każdym razem wykonuje się w te sam sposób: dobór balansu bieli, przygaszenie najjaśniejszych świateł, zwiększenie kontrastu, poprawa nasycenia, włączenie odszumiania i wyostrzania.

Dlaczego – przynajmniej częściowo – nie oddać tych czynności w ręce aparatu? Czy zdjęcie będzie wtedy gorsze? Argumentacja przeciwników AI jest de facto powtórką historii. Wiele razy widzieliśmy tę dyskusję.

Cyfra to nie fotografia, liczy się tylko analog! Zdjęcie z autofocusem to nie zdjęcie, za ostrość musi odpowiadać fotograf! Wieloklatkowe odszumianie to oszustwo!

Historia fotografii, zwłaszcza tej cyfrowej, jest pełna podobnych dyskusji. Jestem przekonany, że identyczne spory wywoła dodanie AI do aparatów. Historia pokazuje, że forumowe wojenki mogą trwać w najlepsze, ale koniec końców technologia zawsze wygrywa.

Dołącz do dyskusji

Advertisement