Czas start! Rozpoczęła się walka o najlepszą świąteczną reklamę 2019 r.

Felieton/Media 18.11.2019
Czas start! Rozpoczęła się walka o najlepszą świąteczną reklamę 2019 r.

Czas start! Rozpoczęła się walka o najlepszą świąteczną reklamę 2019 r.

Odliczanie do świąt zaczyna się od Coli. Gdy na ekranie udekorowane kolorowymi światełkami ciężarówki przemierzają przykryte śniegiem urokliwe miasteczka, wiem, że zbliża się Boże Narodzenie. 

Święta Bożego Narodzenia są absolutnie wyjątkowym czasem w roku. Są ważne dla dzieci wypatrujących czujnie każdego, nawet najdrobniejszego śladu przybycia Świętego Mikołaja.

Są ważne dla członków rodzin kombinujących, co zrobić, żeby wszyscy mogli się spotkać razem przy świątecznym stole (lub kombinujących, jak się z tego obowiązku wymigać).

Są ważne dla marketingowców, którzy wyciągają z szaf swoje najlepsze wyciskarki łez i szykują spoty pełne śniegu, wzruszenia i pochwały wyidealizowanego portretu rodziny. A wszystko po to, żeby podarować swoim klientom piękny prezent prawdziwych głębokich uczuć i tylko przy okazji przekonać ich, że magia świąt jest zamknięta w produkcie tej konkretnej marki.

Najlepsze reklamy świąteczne nie mogą być tylko odgrzewaniem schematu.

Tak, jak Amerykanie mają swój Super Bowl, święto reklam przerywane przez ganiających się po boisku facetów, tak Anglicy mają świąteczną reklamę domów towarowych John Lewis. Na ich premierę co roku czekają tysiące osób przyssanych do ekranów komputerów lub telewizorów, a jej pojawienie się oznacza oficjalne rozpoczęcie okresu przedświątecznego.

Tegoroczna reklama sklepu John Lewis miała już premierę. Historia smoka, który jest tak podekscytowany zbliżającymi się świętami, że nie może nad sobą zapanować, zebrała żniwo czerwonych nosów, nagłego sięgania po chusteczki i oczu, do których akurat coś wpadło.

Jeśli jeszcze bardzo, ale to bardzo mocno się skupię, przypomnę sobie reklamę z bokserem radośnie skaczącym na ogrodowej trampolinie. Wy być może przypomnicie sobie inne spoty, ale jest duża szansa, że przynajmniej jeden z nich będzie Johna Lewisa. Firmy, której w Polsce nawet nie ma.

Jeśli jednak złapiecie mnie na ulicy i po prostu powiecie „świąteczna reklama”, to w głowie niemal natychmiast zacznie mi grać wwiercająca się mózg przyśpiewka „coraz bliżej święta”, a przed oczami stanie grubszy pan w czerwienie i z butelką w ręku (błagam, nigdy tego nie róbcie). Co dziwne, mam przy tym poczucie, że te świąteczne reklamy Coli nie są wcale wybitne. Moje natychmiastowe skojarzenie to raczej wynik uporu i konsekwencji, z jaką korporacja od lat co roku karmi nas tymi samymi obrazami ciężarówek, misiów polarnych i uśmiechniętych brodaczy.

Najlepsze polskie reklamy świąteczne robi Allegro i x-kom.

Teoretycznie wszyscy wiedzą, jakie są składniki dobrej reklamy świątecznej – musi być śnieg, nastrojowa piosenka, poczucie wspólnoty, prezenty, a to wszystko obficie podlane wzruszeniem. Z tego miksu częściej jednak wychodzi mdła papka niż spot, który obchodzi kogokolwiek dłużej niż zeszłoroczny śnieg.

W Polsce zrobić świetną i co najważniejsze pamiętaną reklamę świąteczną udało się do tej pory x-komowi i Allegro. Pierwszy ze sklepów bawił i wzruszał radami dla wnuczka, drugi podbił serca internautów spotem Czego szukasz w Święta? English for beginners.

Historia czarującego starszego pana, który wziął na siebie trudne zadanie nauczenia się angielskiego, zrobiła furorę w internecie. Miała wszystko, czego trzeba dobrej świątecznej opowieści – była wzruszająca, zabawna i mówiła o poczuciu wspólnoty. Klip ma na YouTubie 15 mln obejrzeń i trudno się dziwić, że nadal jest chętnie oglądany i komentowany.

W tym roku Allegro zapowiada, że spróbuje powtórzyć ten swój sukces. W Warszawskim kinie Muranów odbyła się już dla dziennikarzy premiera tegorocznego spotu (tak, jestem tą osobą w redakcji, która jest wysyłana na te najbardziej prestiżowe wydarzenia).

Firma 20 listopada znów pokaże nam historię o rodzinie, która jest od siebie daleko, choć tym razem, nie dzieli jej po prostu fizyczna odległość. Obiecaliśmy zbyt wiele z niego nie zdradzać, żeby nie psuć niespodzianki, ale na wszelki wypadek polecamy przed obejrzeniem upewnić się, że pod ręką są chusteczki. Tak na wypadek gdyby nagle w nosie zakręciło i coś akurat wpadło do oka.

Dołącz do dyskusji

Advertisement