Mam deja vu, gdy czytam o „graniu bez czekania na pobranie” na PS5. To samo jest na PS4, a wyszło jak wyszło

Artykuł/Gry 19.11.2019
Mam deja vu, gdy czytam o „graniu bez czekania na pobranie” na PS5. To samo jest na PS4, a wyszło jak wyszło

Mam deja vu, gdy czytam o „graniu bez czekania na pobranie” na PS5. To samo jest na PS4, a wyszło jak wyszło

Rozmiary gier wideo to realny problem dla całej konsolowej branży. A będzie jeszcze gorzej. Dane wymagane do pobrania przeciętnej gry rosną nieproporcjonalnie szybko w porównaniu do prędkości pobierania światowej infrastruktury sieciowej. Dlatego nic dziwnego, że architekci konsol poszukują rozwiązań tego problemu. Szkopuł polega na tym, że pomysł mający wyróżniać PlayStation 5, działa na PS4 już od kilku lat. Z takim sobie skutkiem.

Rozmiar współczesnych gier wideo to realne wyzwanie dla całej branży. A będzie coraz gorzej. Jeśli do PlayStation 5 zostanie zaimplementowany dysk SSD (a wszystko na to wskazuje), raczej nie mamy co marzyć o pojemności większej niż 500 GB lub maksymalnie 1 TB. Gdyby miejsca na dane było więcej, konsola kosztowałaby zawrotne pieniądze. Zresztą, nawet Nintendo boryka się z problemem pojemności. Produkcja kartridża mieszczącego 32 GB danych jest prawie dwukrotnie droższa od produkcji kartridża 16 GB. Stąd coraz częściej pojawia się konieczność „dociągania” plików z sieci przez Switcha, nawet jeśli kupiliśmy grę na fizycznym nośniku.

Ze względu na rozmiar gier, nasze łącza są obciążone ponad stan. PlayStation 5 ma ten ruch rozładować.

Świetny dochodzeniowiec branży gier – Jason Schreier z redakcji Kotaku – sugeruje, iż jednymi z reklamowych bon motów PlayStation 5 będzie „graj od razu” oraz „bez czekania na pobranie”. Wszystko dzięki rozbiciu plików gry na poszczególne moduły, które mają działać samoistnie oraz autonomicznie. Osobny moduł dostanie kampania dla jednego gracza, osobny dostanie tryb wieloosobowy, osobny ewentualny tryb kooperacyjny po sieci albo przed jednym ekranem.

Gracz będzie miał możliwość wyboru tego, co chce pobrać jako pierwsze. Jeśli ma ochotę przeżyć filmową przygodę, wskaże kampanię fabularną dla jednego gracza. Jeżeli od razu zechce wskoczyć na serwery i rywalizować z innymi, wybierze tryb wieloosobowy. Idea jest piękna: wyszczególnienie potrzebnych plików sprawi, że gra będzie możliwa do uruchomienia nim całość danych pobierze się na dysk. My będziemy przechodzić pierwszą misję kampanii, podczas gdy pozostałe zadania oraz moduł wieloosobowy mają pobierać się w tle.

Cały problem z taką rewolucją polega na tym, że to już (nie)działa. Od lat. Na PlayStation 4.

PS4 niemal od początku swojego istnienia pozwala wybrać, co chcemy pobrać najpierw: moduł dla jednego gracza czy tryby wieloosobowe. Ba! Czasami program pozwala na uruchomienie i rozegranie pierwszych misji kampanii, gdy kolejne wciąż się pobierają i dopiero będą instalowane. Na przestrzeni ostatnich kilku lat uruchamiałem tak masę gier pobieranych z PS Store i recenzowanych na łamach Spider’s Web. Dla mnie to żadna nowość. Dla mnie to rozwiązanie na tutaj i teraz, które zresztą nie zawsze się sprawdza.

Problem z podziałem na autonomiczne segmenty polega na tym, że jego wdrożenie zależy od dewelopera. Jeśli jakiś producent nie uwzględni tego na swojej liście zadań, to tak czy siak będziesz pobierał te 100 GB danych bez możliwości wcześniejszej zabawy. Rozdział zawartości na samodzielne moduły nie jest wymagany przez Sony i nie stanowi warunku, aby gra znalazła się na PS Store. Być może takie formalne obostrzenie będzie dotyczyć wszystkich gier na PlayStation 5?

Drugi problem polega na samym wdrożeniu tejże modularności. Kilka razy spotkałem się z sytuacją, gdy w uruchomionej wcześniej produkcji, do której wciąż pobierane są dane, mogę co najwyżej pozwiedzać menu. Wybranie opcji New Game wymaga pełnej instalacji wszystkich plików. Czyli funkcja jest, ale jak gdyby jej nie było. Sztuka dla sztuki.

Po trzecie w końcu, rozbicie plików instalacyjnych nie gwarantuje, że do rozgrywki możemy wskoczyć natychmiast. Nawet wybierając interesujący mnie moduł konsola wciąż musi pobrać kilkanaście – kilkadziesiąt gigabajtów danych. Dla mojego łącza 500 Mb/sek nie jest to wielki problem, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma przywilej korzystania z wydajnej osiedlowej sieci kablowej. Gdy jedyną sensowną opcją na domowy Internet jest LTE czy radiówka, dociągnięcie 60 GB danych zamienia się w wielkie wyzwanie. A przecież gry nowej generacji, z natywnymi teksturami 4K oraz większymi światami, większą liczbą modeli i większą szczegółowością, będą zajmować jeszcze więcej przestrzeni.

Dlatego dziwi mnie, gdy media rozpisują się o tym rozwiązaniu, jak gdyby było rewolucyjne.

playstation 5 wygląd

Nie jest. Po pierwsze, działa od kilku lat na konsoli PlayStation 4. Po drugie, nie rozwiązuje wszystkich problemów. Po trzecie, nie może być obowiązkowe ze względu na strukturę części gier. Wiele z nich miesza ze sobą moduł dla jednego gracza i wielu graczy, jak np. Dark Souls czy Death Stranding. Prosty podział na single i multi nie zawsze działa, chociaż oczywiście w przypadku takich serii jak Call of Duty czy Battlefield będzie się spisywać doskonale.

Jedyna naprawdę ciekawa nowość, jaką może zaoferować PlayStation 5, to wybór warstwy dźwiękowej podczas pobierania plików. Jeśli gracz zyska możliwość zadecydowania, czy chce rozpocząć przygodę z angielskimi lub polskimi dialogami, pozwoli to jeszcze bardziej skrócić okres między rozpoczęciem pobierania i możliwością pierwszego uruchomienia gry. Nie to, żeby takie rozwiązanie było czymś rewolucyjnym. Raptem kilka dni temu pobierałem polską paczkę lokalizacyjną do tytułu na Nintendo Switcha, wydaną jako bezpłatne DLC.

Dołącz do dyskusji