Polacy pokochali Blika. Oszuści pokochali ludzką naiwność

Polacy pokochali Blika. Oszuści pokochali ludzką naiwność

Polacy pokochali Blika. Oszuści pokochali ludzką naiwność

W tym roku korzystano z Blika częściej niż w sumie podczas wszystkich pierwszych 4 lat jego funkcjonowania na rynku. Niestety wraz z popularyzacją standardu rośnie też liczba oszustw z jego użyciem. 

W trzecim kwartale tego roku Polski Standard Płatności odnotował aż 56,6 mln transakcji robionych Blikiem. W sumie oznacza to 146 mln transakcji od początku tego roku. W osiągnięciu tych fenomenalnych wyników nie przeszkodziła usłudze popularność Blika wśród oszustów. Oni, co ciekawe, nie wykorzystują żadnej luki technicznej Blika, ale ludzką naiwność. To nie Blik jest dziurawy, ale nasz zdrowy rozsądek.

Jak wygląda takie oszustwo? Jak się przed nim uchronić?

Przed tego typu zagrożeniami ostrzegają banki, portale internetowe, a także policja, która w październiku tego roku wystosowała w tej sprawie specjalne oświadczenie przygotowane wspólnie z Polskim Standardem Płatności, twórcami Blika. Oszustwo samo w sobie jest dziecinnie proste. Najpierw przestępcy włamują się na konto w serwisie społecznościowym pierwszej z ofiar. Czasami dostają login i hasło bezpośrednio od nie dość ostrożnej ofiary.

Do wyłudzenia tych danych może posłużyć witryna, na którą trzeba się zalogować za pomocą Facebooka, by wziąć udział w losowaniu pachnącego jeszcze nowością iPhone’a lub mrożący krew w żyłach artykuł, który jest tak szokujący, że jego szczegóły można poznać tylko po potwierdzeniu swojego wieku logowaniem do Facebooka. Czasami dane pochodzą z jednej z baz danych, które wyciekły do sieci. Winny jest wtedy nasz godny lepszej sprawy upór w korzystaniu z tego samego hasła w wielu miejscach i niepojęta niechęć do stosowania uwierzytelnienia dwuskładnikowego.

Uzbrojeni w fałszywą społecznościową tożsamość przestępcy siadają przy komputerach i piszą z konta pierwszej z ofiar do jej krewnych i znajomych z prośbą o pomoc. Często opowiadają, że pod nogami nie tyle pali im się grunt, co rozżarzona lawa właśnie zaczyna topić im kolana. Już mieli bowiem zapłacić za zakupy, gdy okazało się, że terminal w sklepie chwilowo nie działa, a oni nie mają przy sobie gotówki. Tylko my możemy zostać ich bohaterem, uratować ich godność, honor i dietę, bo do koszyka wrzucili już ostatnie opakowanie jogurtu naturalnego w wersji Lite i jeśli szybko go nie kupią, to zostanie tylko pełnotłusty.

Jedyne, co musimy zrobić, to podać im kod Blik, a oni szybko (w końcu są fit) pobieżą do bankomatu, by wypłacić odpowiednią kwotę. Nam jeszcze wieczorem zaś przeleją jej równowartość i to jeszcze z nawiązką w ramach nagrody za bycie tak wspaniałym przyjacielem.

Niestety nasi rodacy, znani z posiadania wielkich i współczujących serc, nie umieją się powstrzymać przed rzuceniem się od razu na pomoc będącemu w potrzebie przyjacielowi. A przecież wystarczy odrobina zdrowego sceptycyzmu i ostrożności, by zweryfikować informację podane przez rzekomego znajomego.

Trzeba tylko zadzwonić i upewnić się, że rzeczywiście historia nam opisana pokrywa się z rzeczywistością, a znajomy jest właśnie w sklepie i przed kasą zmaga się z kryzysem finansowo-jogurtowym. Dopiero po uzyskaniu takiej pewności, na mocy międzynarodowej konwencji Przyjacielskiego Honoru (Art 15 ust. 3), możemy wysłać mu pożądany kod.

Oszuści mogą kodem zapłacić za zakupy w sieci lub wybrać pieniądze z dowolnego bankomatu. Blik jest dostępny aż w 95 proc. z nich. Wystarczy tylko podać w nim kod, wybrać określoną kwotę (często wyższą niż ta podana koledze) i poprosić robionego w balona „przyjaciela”, by zatwierdził w telefonie transakcję PIN-em.

Regularnie pojawiają się informacje o kolejnych przekrętach.

Ponieważ na telefonie ofiary pojawia się adres bankomatu, z którego próbuje skorzystać oszust, zadanie może być dla tego drugiego potencjalnie ryzykowne. Dlatego oszuści często, zamiast samodzielnie biec pod wypluwającą pieniądze maszynę, chętnie wysyłają tam zatrudnionego uprzednio słupa, któremu wydaje się, że pośredniczy jedynie w transakcjach pobierając pieniądze z bankomatu i przelewając je potem na poczcie na odpowiednie konto.

Nie wszyscy jednak lubią korzystać z pośredników. W tym tygodniu policja prosiła o pomoc w znalezieniu jednego z młodzieniaszków, który w Sopocie zdecydował się dorobić sobie, sięgając do cudzej kieszeni. Od dwóch ofiar wyłudził 2500 zł. Uradowaną twarz złodziejaszka uchwyciły kamery znajdujące się przy bankomacie.

Oszustwo na Blika Sopot
Pięny uśmiech do kamery.

Dołącz do dyskusji

Advertisement