Oglądam zwiastun LOTR Online: Minas Morgul z fascynacją. Niezwykłe, że po upadku Saurona gra wciąż żyje

Artykuł/Gry 06.11.2019
Oglądam zwiastun LOTR Online: Minas Morgul z fascynacją. Niezwykłe, że po upadku Saurona gra wciąż żyje

Oglądam zwiastun LOTR Online: Minas Morgul z fascynacją. Niezwykłe, że po upadku Saurona gra wciąż żyje

Jestem absolutnie zafascynowany tym, że ta archaicznie wyglądająca, będąca na marginesie rynku MMO gra wciąż zipie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, iż wierni gracze zdobyli Mordor i pokonali Saurona już w 2017 r.

Nie przeszkadza to twórcom wypuścić rozszerzenie The Lord of the Rings Online: Minas Morgul, którego zwiastun premierowy oglądam z uśmiechem od ucha do ucha.

Dzisiaj nie robi się już takich zwiastunów. Cichych. Powolnych. Brzydkich. The Lord of the Rings Online: Minas Morgul wygląda archaicznie nie tylko na tle współczesnych gier wideo, ale również całego gatunku MMORPG. Porównując oprawę graficzną LOTRO do odświeżonego World of Warcraft czy Final Fantasy XIV widzimy przepaść. Ogromną, głęboką przepaść w której Balrog razem z Gandalfem mogliby spadać wiekami.

Wcześniej dodatki do LOTRO pojawiały się chronologicznie do przygód Drużyny Pierścienia.

Pierwsze rozszerzenie to Mines of Moria. Drugim jest Siege of Mirkwood. Trzecie to Rise of Isengard, a czwarte to Riders of Rohan. Następnie mamy Helm’s Deep, po którym przez wiele lat nie pojawia się żaden inny pełen dodatek. Gra zmienia za to producenta oraz wydawcę. Nowi twórcy z Standing Stone Games przygotowali w 2017 r. The Lord of the Rings Online: Mordor. Analizując nazwy rozszerzeń łatwo zaobserwować, że te luźno pokrywają się z wydarzeniami z książek oraz filmów. Odzwierciedlają drogę Drużyny Pierścienia z sielankowego Shire prosto do Góry Przeznaczenia.

The Lord of the Rings Online: Minas Morgul jest inne. Przygoda Drużyny Pierścienia przestaje być w centrum narracji. Frodo, Bilbo i inni zapewne wciąż odpoczywają w Rivendell, podczas gdy gracz zapuszcza się wgłąb jałowych ziem Mordoru. Opuszcza nizinne Gorgoroth i wędruje na południe, do tytułowego Minas Morgul. To dawne miasto Gondoru, które upadło po dwuletnim oblężeniu Nazguli. Miejsce stało się domem dla Czarnoksiężnika z Angmaru, czyli najpotężniejszego z Upiorów Pierścienia. W przeciwieństwie do czerwonego, spalonego, pełnego lawy centralnego Mordoru, Minas Morgul jarzy się złowieszczą, czarnoksięską zielenią.

Zwiastun The Lord of the Rings Online: Minas Morgul wygląda niemal jak żart.

Materiał reklamowy całkowicie odbiega od współczesnych standardów w branży gier. Jest surowy, cichy i statyczny. Do tego pokazuje grę bez żadnych upiększeń, z jej archaicznym silnikiem oraz okropną grafiką. Możecie sądzić, że się wyzłośliwiam, ale jest zupełnie odwrotnie. Mnie ta otwartość oraz szczerość wręcz imponuje. Wydawcy z Daybreak Game Company wprost pokazują co mają do zaoferowania. Nie mydlą nikomu oczu. Takie podejście jest w świecie gier wideo wartą odnotowania rzadkością.

Warte odnotowania jest również to, że The Lord of the Rings Online wciąż żyje. Do tego ma społeczność na tyle wierną, iż wydawca nie boi się prosić o 40 dol. za nowe rozszerzenie. Dokonałem szybkiego przeglądu for oraz społeczności LOTRO i widzę, że znamienitą część fanów tworzą ludzie mający po 30, nawet 40 lat. Świetnie to wygląda na tle innych gier. Pamiętam jednak, że nie zawsze tak było. Miałem przyjemność grać w podstawową, płatną wersję LOTRO. Gdy wcześniejsi wydawcy zdecydowali się przejść na model F2P, na serwery wlała się szarańcza. Chamska. Głośna. Roszczeniowa. Niedługo potem zaprzestałem rozgrywki.

Teraz znowu mnie kusi, aby dać LOTRO szansę.

To zakrawa o szaleństwo, ale z chęcią uruchomiłbym The Lord of the Rings Online: Minas Morgul i przespacerował się po nowych lokacjach. Chociażby dlatego, aby zaspokoić swój głód ciekawości. Co też twórcy umieścili w tym Minas Morgul? Jak wypełnili świat, bez bogatego opisu z książek? Dokąd pchnęła ich fantazja, układając nowe misje i zadania? No i przede wszystkim: jak działa Mordor już po upadku Saurona? Te wszystkie pytania sprawiają, że LOTRO zaciekawiło mnie bardziej niż powinno. Właściwie, to nawet bardziej niż nadchodzące Shadowlands do World of Warcraft.

Bardzo się cieszę, że takie MMO z zaangażowaną, dojrzałą, kulturalną choć nieliczną społecznością wciąż istnieją. Mają swoją niszę, w której stale coś się dzieje. Bo chociaż Minas Morgul nie wygląda nawet w połowie tak epicko jak ostatnie dodatki do Final Fantasy XIV, to wcale nie musi. Ważne, że miłośnicy Władcy Pierścieni wciąż mają swój bastion do którego mogą wracać. Jako wielki miłośnik, fanatyk wręcz Star Wars Galaxies bardzo im takiego oficjalnego wsparcia deweloperów zazdroszczę.

Dołącz do dyskusji