W wyścigach katamaranów liczą się już nie tylko pomyślne wiatry. Istotna jest również chmura – ta obliczeniowa

Relacja/Technologie 03.10.2019
W wyścigach katamaranów liczą się już nie tylko pomyślne wiatry. Istotna jest również chmura – ta obliczeniowa

W wyścigach katamaranów liczą się już nie tylko pomyślne wiatry. Istotna jest również chmura – ta obliczeniowa

Nie spodziewałem się, że tak analogowy pojazd, jakim jest wyścigowy katamaran, może być naszpikowany tak dużą ilością elektroniki. Co więcej, nie są to zbędne bajery i gadżety, a technologia, która pozwala załogom wygrywać kolejne wyścigi.

Zamiłowanie Larry’ego Ellisona – założyciela firmy Oracle – do jachtów i wszelkiego rodzaju żeglugi jest w środowisku technologicznym powszechnie znana. Nie ukrywam jednak, że gdy Oracle Polska zaprosił mnie do Marsylii na obejrzenie zawodów SailGP na własne oczy byłem nieco zdziwiony. Zaproszenie przyjąłem, wszak żagle i Marsylia to dwie bardzo piękne rzeczy. Nie byłem jednak pewien co właściwie z tego wyjazdu mogę przywieźć ciekawego dla czytelników Spider’s Web. Na szczęście ta niepewność wynikała wyłącznie z mojej ignorancji w temacie wyścigów katamaranów.

F50 – bo tak nazywają się katamarany biorące udział w SailGP – to arcydzieła nie tylko inżynierii marynistycznej, ale również i efekt błyskotliwości inżynierów Oracle’a. Łodzie są wypełnione wręcz elektroniką, która pomaga załodze trenować, wyciągać wnioski i wygrywać. W zasadzie to F50 można określić jako kolejny gadżet Internetu rzeczy. Polegający w istotnej mierze na chmurze obliczeniowej.

Zacznijmy od samego katamaranu. Czym właściwie jest F50?

Konstrukcja F50 była dopieszczana przez ostatnie 10 lat. Katamaran napędzany jest przez 24-metrowy żagiel, a po osiągnięciu prędkości operacyjnej unosi się na wodzie, ślizgając się po jej powierzchni wyłącznie na wodolotach. Jak przekonują jego konstruktorzy, ma on o mniej więcej 15 proc. lepsze osiągi od katamaranu klasy AC50. Jego prędkość maksymalna przekracza 50 węzłów, a więc 90 km/h.

oracle cloud f50
F50 mieści na pokładzie pięcioro członków załogi

Niemal wszystko w tej łodzi zostało zaprojektowane z myślą o jak najlepszych osiągach. Od steru, przez hydraulikę, układ kokpitu (F50 przeznaczony jest dla pięcioosobowej załogi) aż po system sterowania. Skok steru jest aktywnie kontrolowany, co umożliwia ustawienie trymu i położenia łodzi niezależnie od wysokości ślizgu. Hydroskrzydła zbudowane są z włókna węglowego o wyższym module, a ich geometria została zmodyfikowana w celu zwiększenia momentu prostującego i zwiększenia prędkości łodzi przed kawitacją. Z kolei dolna część sterów jest wykonana ze stali nierdzewnej o wysokiej wytrzymałości, by zredukować opór. Cały katamaran ma długość 15 metrów i szerokość 8,8 metra.

oracle cloud f50
Gdy F50 rozwija swoją pełną prędkość (maksymalna to 90 km/h) słychać donośny łoskot. To nie wiatr bijący w żagiel, a… gotująca się pod łodzią woda

To jednak dopiero połowa historii. Jej ważnym elementem jest… Oracle Cloud.

Na pokładzie F50 znajduje się 1200 (sic!) czujników, a także kamery i mikrofony. Co 200 milisekund wysyłają one około 20 MB danych do stacji bazowej wyścigów SailGP, gdzie następnie przekazywane są w szybki i bezpieczny sposób do Oracle Cloud, gdzie są błyskawicznie przetwarzane. Całość trwa mniej niż sekundę, a korzyści z tego całego zamieszania są dwojakie.

Po pierwsze i istotniejsze dla samych sportowców, dane te w czytelny sposób są prezentowane trenerom. Mają oni od razu informacje na temat osiągów łodzi i załogi, a nawet dane na temat kondycji i wysiłku poszczególnych załogantów. Dzięki temu mogą oni na bieżąco przekazywać informacje załodze, podejmując niejednokrotnie kluczowe dla wyścigu taktyczne i strategiczne decyzje. Co więcej dane te służą również do analizy już po samym wyścigu (bądź treningu), pozwalając na wyciągnięcie wniosków i lepsze przygotowanie do kolejnego wydarzenia. Każda decyzja jest ważna, wszak główną nagrodą w SailGP jest okrągły milion dolarów.

oracle cloud f50
Nie tylko fizyka – równie istotną rolę odgrywają algorytmy i elektronika

Nie zapominajmy jednak, że SailGP to również (a może przede wszystkim) wydarzenie dla fanów tego sportu. Te same dane z Oracle Cloud (choć inaczej dobierane i przetwarzane) są przekazywane kibicom do zainstalowanych na ich telefonach mobilnych aplikacji. Mogą oni na bieżąco słuchać konwersacji radiowych między załogą i trenerem, a także podglądać parametry i osiągi łodzi, której kibicują – czy dowolnej innej. Chmura obliczeniowa przekazuje również informacje komentatorom wyścigu i wozom transmisyjnym, oferując im gotowe i aktualizowane co milisekundy wizualizacje wideo i wykresy analityczne.

To bez wątpienia otwiera oczy na możliwości, jakie otwiera chmura obliczeniowa.

Instynktownie i rozumując laicko, chmura kojarzy się ze zdalnym dostępem do danych i aplikacji – a także możliwością przekazania workloadu (danych do przetworzenia) znacznie wydajniejszemu od lokalnej maszyny centrum danych. Tymczasem technologia Oracle i jego konkurentów już teraz potrafi w niewyobrażalny jeszcze kilka lat temu sposób znacząco usprawnić nawet coś tak analogowego, jak wyścigi katamaranów.

oracle cloud f50
F50 jest monitorowany przez 1200 czujników, plus kamery i mikrofony

SailGP to wydarzenie głównie rozrywkowe. Nietrudno jednak sobie wyobrazić jak ta sama technologia może być wdrożona do czegoś znacznie poważniejszego – w przemyśle, nadzorze strategicznej infrastruktury czy nawet monitorowaniu na żywo istotnych danych korporacyjnych. No i nie zapominajmy, że przecież ta technologia nadal się rozwija. Sieć 5G, która otworzy drogę do nieporównywalnie większych możliwości zbierania danych, nowe algorytmy do przetwarzania danych – to przecież tylko część innowacji, które lada moment pojawią się w powszechnym użytku. Jeżeli myśleliście, że chmurowa rewolucja już nastąpiła, to jest to – delikatnie rzecz ujmując – duże niedopowiedzenie. To dopiero się zaczyna.

Dołącz do dyskusji